szwedzkiereminiscencje

Ach, co za facet!-noblista Feynman

In Ksiazki on 27 Listopad 2010 at 21:25

Richard P.Feynman / ”Pan raczy zartowac, panie Feynman!”. Przypadki ciekawego czlowieka / 2007

 

 

Teraz, niedlugo przed uroczystym rozdaniem nagród Nobla, wpadla mi do rak ksiazka noblisty i niezwykle oryginalnego czlowieka, Richarda Feynmana. Czyta sie jednym tchem – z malymi przerwami na okresowe wybuchy smiechu. Nie zwazajac na poddanie zarzutowi megalomanii napisze, ze nareszcie moglam obcowac z czlowiekiem prawdziwie blyskotliwym i inteligentnym. Czasami przypominal mi akademickie srodowisko, z którego sie wywodze – ale Kraków bylby zdecydowanie za mieszczanski dla bezpruderyjnego Feynmana. Nareszcie mialam z kim pogadac! Szkoda, ze dzieli nas przesuniecie czasowe, bo jak sadze, w towarzytswie Richarda N trudno bylo sie nudzic. Nie o to chodzi, zeby kreowal sie na gwiazde i ”ukradkiem” wymienial slynne nazwiska – wrecz przeciwnie, byl osoba wyjatkowo bezposrednia i bezpretensjonalna. Akurat te dwie cechy bardzo sobie cenie. Na dodatek znany profesor nie stronil od towarzystwa kobiet – tzn.nie stronil od kobiet takze w czasie, kiedy jeszcze profesorem nie byl. I to nie od towarzystwa ”kobiet przyzwoitych”, lecz wbrew przeciwnie, od przygodnego towarzystwa kobiet spotkanych w barze czy hotelu. Wiec moge sobie wyobrazic, ze podczas jakiegos pobytu w hotelu zagaduje mnie mezczyzna dowcipny, przystojny i niebojacy się zadnego tematu. Odwazny esprymentator, specjalista od robienia bliskim kawalów – choc tylko tym, którzy byli w stanie jego kawaly docenic. Obdarzony intelektualna odwaga, zdolny do wmyslenia sie w inne dziedziny niz jego macierzysta, ciekawy swiata i ludzi. Musial miec niespotykana zdolnosc wylaczania sie z otoczenia, gdyz potrafil pracowac (czesto piszac na serwetkach) w reastauracjach i barach. Scisly umysl, który lubil ludzi – czy to nie niezwykle?

Nie da sie ukryc, zostalam oczarowana (i to na odleglosc, i to osoba niezyjaca). Zupelnie nie rozumiem nazywania RF ekscentrykiem, poniewaz doskonale go rozumiem. Sama uzywam skrótów myslowych podobnych do jego slynnej ”mapy kota” i zawsze tak samo sie dziwie, ze otoczenie albo sie oburza, albo smieje. Akurat Feynman nie wdal sie, ze szkoda dla jezykoznawsta, w nauke o jezyku – ale jestem pewna, ze zgodzilby sie ze mna. Zgodzilby sie, ze nie myslimy konkretnymi slowami, a juz na pewno nie pojeciami, a obrazem konkretnego przedmiotu, który chcemy zwerbalizowac. Zarówno mapa jak i tablica anatomiczna (szczególnie biorac pod uwage nazwe ”atlas” anatomiczny – atlas daje bezposrednie skojarzenie z mapa) to obraz / odwzorowanie na papierze o okreslonym formacie danego fizycznego ”przedmiotu”: zespoly miesni czy lancucha górskiego. Jak dla mnie to zapytanie jest jak najbardziej logiczne:

 

His habit of direct characterization sometimes rattled more conventional thinkers; for example, one of his questions when learning feline anatomy was „Do you have a map of the cat?” (referring to an anatomical chart).

 

Podobnie jak RF trzyma mnie przy zyciu ciekawosc – nie tyle plotek o bliznich, co ciekawosc swiata i za kazdym razem, jak mi sie uda zrozumiec jakies zjawisko odczuwam wielka satysfakcje (pamietam moje nieukontentowanie pewnym limnologiem, który nie potrafil mi wytlumaczyc jaka substancja nie pozwala zzelowac sie galaretce ze swiezymi owocami kiwi – jako biolog powiniem, w moim odczuciu, to wiedziec). Feynman sfomulowal to nastepujaco:

 

Bo to jest tak, ze ja musze rozumiec swiat.

 

Mysle, ze mialby duzo smiechu z mnogosci dzisiejszych uczelni oraz mniej lub bardziej uczonych wykladowców (wysmiewa sie bezlitosnie z uczonkowatosci niektórych wypowiedzi popelnionych w imie nauki). Oto jak skomentowal swoja ówczesna uczelnie:

 

W Cornell bylo wiele wydzialów, które mnie specjalnie nie interesowaly. Mam na mysli gospodarstwo domowe, filozofie (ludzie z tego wydzialu byli szczególnie durnowaci), rózne rzeczy zwiazane z kultura – muzyka et cetera. Oczywiscie, z wieloma z tych ludzi lubilem rozmawiac…. Nie bylo jednak zbyt wielu partnerów do rozmowy, a wiele spraw, którymi sie zajmowano, uwazalem za niezbyt wyrafinowane pobredzanie. A Ithaca to male miasto.

 

Zdecydowanie lepsza okazala sie nastepna:

 

Dla takiego czlowieka jak ja, któremu tylko jedno w glowie, Caltech jest wymarzonym miejscem. Jest tutaj tylu wybitnych naukowców, którzy pasjonuja sie tym, co robia, i z którymi moge porozmawiac.

 

Mysle, ze sposób wychowania malego Richarda daje do myslenia dzisiajszym rodzicom, którzy obarczaja dzieci mnogoscia niepotrzebnych zajec. Przyszly noblista wyganiany byl na podwórko, zeby sie pobawic z dziecmi. Rodzice, skad inad z polsko-rosyjskimi (zydowskimi) korzeniami, nie dysponowali zadnymi tytulami naukowymi. Za to ojciec-komiwojazer nauczyl swoje dzieci myslec samodzielnie i niczego nie przyjmowac na wiare. Fizykiem zostal nie tylko Richard, lecz takze jego siostra. Pozwalano mu za to na domowe eksperymenty, o czasami sporym stopniu ryzyka.

 

Szalenie celna wydaje mi sie takze ocena uczestników pewnej konferencji (stosowac można dla innych zawodów i sytuacji):

 

Na konferencji bylo mnóstwo durniów, do tego zadufanych w sobie, a zadufani w sobie durnie doprowadzaja mnie do szalu. Do zwyklych durniów nic nie mam; mozna z nimi porozmawiac i spóbowac im pomóc. Ale zadufani w sobie durnie – ludzie, którzy stroja swoja glupote w rózne czary-mary i popisuja sie, jacy sa genialni – TEGO PO PROSTU NIE ZNOSZE.

 

Mysle, ze nie tylko Feynman…

 

Pisac bym jeszcze mogla dlugo – mialam nawet zaznaczone jeszcze trzy smakowite cytaty – ale nie zamierzam zamieniac jakosci w ilosc. Zacytuje tylko wypowiedz, która zamyka ksiazke. Wczesniej pochwale tlumaczenie i skrytykuje okladke – musiala ja projektowac osoba, dla której fizyka to szara masa. Osobie kochajacej zycie, takiej jak RF, nalezalaby sie okladka we wszystkich kolorach teczy. A oto obiecana wypowiedz:

 

Zycze wam wiec tylko jednego – zebyscie mieli szczescie znalezc sie tam, gdzie wolno wam bedzie zachowac opisana przez mnie rzetelnosc naukowa, gdzie koniecznosc walki o utrzymanie stanowiska czy o subwencje finansowe nie zmusi was do wyrzeczenia sie rzetelnosci. Oby ta wolnosc byla wam dana.

 

Znam pare osób, którym bym chetnie na Mikolaja te ksiazke zadedykowala.

 

 

  1. Ja oceniłam „Pan raczy żartować, panie Feynman!” na 4 w skali 1-6.
    Feynman jako naukowiec zasługuje na podziw i szacunek. Jako człowiek nie wzbudził mojej wielkiej sympatii, co jest, rzecz jasna,kwestią subiektywną. Irytowały mnie liczne fragmenty, w których kreował się na zblazowanego playboya. Zachwyciła mnie natychmiast jego pasja i ciekawość świata.
    Z entuzjazmem wspominam natomiast opowieść o mrówkach🙂

  2. tak, przyroda tez go interesowala. jego sposób podejscia i humorystyczny sposób opisywania przyominaly mi mowata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: