szwedzkiereminiscencje

Muzyka jesienna – Hélène Grimaud

In Feminizm, Ksiazki, Muzyka on 9 Listopad 2010 at 16:35

Listopad to dziwny miesiac. Z jednej strony coraz ciemniej i wietrzniej, a z drugiej czasami zdarzaja się przyjemne niespodzianki. Takie jak „Wieczór tanca” w SVT i „Labyrinth within” w wykonaniu Pontusa Lidberg’a, Wendy Whelan i Giovannim Buccieri z muzyka Davida Lang’a. Och, jakie to było piekne! A obejrzenie Wendy polecam wszystkim mlodym kogutom, którzy wypisuja na forach, ze kobieta powyzej trzydziestki to już nieatrakcyjna babcia. Sadze, ze te faceciki nie będą w stanie, po swoich daniach z karkówki (wg.GW ulubione mieso Polaków) i piwkach, ruszac się jak przeszlo czterdziestoletnia Wendy!

Podobnie piekny byl Jason Flemyng w filmie „Purpurowe skrzypce”, kiedy z rozwiana plowa grzywa gra na skrzypcach podczas milosnego aktu. Ladny film z muzyka w roli glównej – zwlaszcza w wykonaniu filmowego lorda, Fredericka Pope.

A skoro już o muzyce mowa, to skonczylam wlasnie Dzikie wariacje” pióra Hélène Grimaud. Po wielu ksiazkach pisanych przez mezczyzn i o mezczyznach nareszcie jakas odmiana. Przyjemnie poczytac artystyczna dusze po pseudonaukowych rozwazaniach na temat definicji slowa „reportaz” czy po kalumniach pod zdresem Onassisa i spólki.

Ksiazka ta pisana jest metoda przekladanca: rozdzial autobiograficzny na przemian z rozdzialem wilkochwalnym. Przyznam, ze wole ten pierwszy skladnik. Helenka (ze ja tak spolszcze, żeby nie mezczyc palców akcentami) to nie tylko swiatowa pianistka, ale również przyjaciólka wilków i zalozycielka Wolf Conservation Center kolo Nowego Yorku. Po Robercie Redfordzie zaklinajacym konie i Clarissie Pinkola Estés i jej kobieco-wilczych teoriach zadowalam sie glaskaniem kota i karmieniem szynszyli. Lubie zwierzeta z wzajemnoscia, traktuje je jako istoty osobne, a nie swoich wiezniów. Natomiast bylabym ostrozna z wpuszczaniem mieszczucha w dzicz – zeby sie nie powtórzyla historia Grizzly man.

Natomiast szalenie podobaja mi sie refleksje Helenki, obdarzonej duza inteligencja i pewnie jeszcze wieksza wrazliwoscia. Zwlaszcza jej opowiadanie o rekach, które zyja wlasnym zyciem – ja miewalam takie odczucie w czasie, kiedy duzo szylam. Mysle, ze kazda twórcza osoba o zdolnosciach manualnych doswiadcza takiego recznego flow.

Wspaniale pisze o reakcjach tzw.otoczenia (albo ludzi obcych) na piekne i uzdolnione kobiety:

Mezczyzni zaczeli mi posylac przerazajace usmiechy, w których nie bylo nic milego ani lagodnego – usmiechy lepkie jak brudne cukierki. Bo lubiezne spojrzenia maja tysiace znaczen. Niektóre sa szydercze, a inne bardziej niesmiale, ale zawsze zawieraja obsceniczny podtekst.

Mezczyzni nie widza mnie, tylko te, ze która chca mnie uwazac; poprzez mnie odbieraja zdeformowana projekcje samych siebie, swoich pragnien i swoich zahamowan. A ja w czasie tych spotkan face-à-face, nieuniknionych w moim zawodzie, coraz trudniej znosze poczucie, ze jestem ucielesnieniem wyobrazenia, którym nie jestem, od którego uciekam i które wywoluje we mnie najglebsza pogarde, jesli je u kogos wyczywam.

Polaczenie moich zalet wydaje im sie nie do pogodzenia (badz piekna i nic nie mów), i wymagajacy, elitarny zawód: sukces niemajacy nic wspólnego z wygladem, a bardzo wiele z ogromem pracy (co za marnotrawstwo!), i nieukrywana pasja do zgrai wilków.

Pozadliwe spojrzenia spotykam takze ze strony kobiet i trudniej mi z tym zyc. Zreszta spotkania z niektórymi kobietami rzadko bywaja latwiejsze do zniesienia: w najlepszym razie natychmiast uznaja we mnie rywalke, w najgorszym – za wroga. Na domiar zlego ja, która nie przejmuje sie wygladem, sama staje sie ofiara wlasnej powierzchownosci. Ja, która marze po prostu o spotkaniu przyjaciólek, napotykam na bezlitosny laser spojrzen.

Nic dodac, nic ujac! Wpisuje sie to w moja teorie projekcji marzen o kobiecie idealnie seksualnej, o kobiecie-obcym, o cudzoziemce. Kobietom traktujacym sie jak towar tego rodzaju spojrzenie moze pasowac, ale osoby wrazliwe nie czuja sie dobrze poddane taksujacym spojrzeniom – zarówno kobiet jak i mezczyzn. Skutkiem moze byc rezygnacja z atrybutów kobiecosci czy nawet indywidualnosci, zeby sie wtopic w bezbarwny tlum. Tylko ile mozna sie bawic, bez uszczerbku na zdrowiu, w przebieranców?

Autobiografia zaczyna sie we wczesnym dziecinstwie, obejmuje cala edukacje pianistyczna i konczy w 2002 roku. Autorka podaza za swoimi instynktami, które prowadza ja do spotkania odpowiednich ludzi i do sukcesu artystycznego. Bardzo wazna j dla niej wolnosc – osobista i twórcza. Nigdy nie wpada w komercje, potrafi sie przyznac do porazki i dopasowuje swoje zycie do mozliwosci oraz zamierzonego celu. Zdecydowanie antyksiazka w stosunku do amerykaskich „ksiazek o sukcesie” – pianistka ma duzy talent i wklada niezmiernie duzo pracy w to, zeby osiagnac odpowiedni efekt – a nie, zeby zarobic okragla sumke i zlozyc ja na koncie. Jako osoba zaangazowana przyjmuje w swojej „wilkowni” dzieci autystyczne, pracuje na rzecz Amnety itp.

Podobaly mi sie tez odniesienia do Klary Schumann oraz Fanny Mendelssohn http://pl.wikipedia.org/wiki/Fanny_Mendelssohn – kobiet, które niemal zniknely w cieniu rodzinnych, meskich geniuszy.

Reasumujac: bardzo ciekawa osobowosc i oryginalna ksiazka.

  1. Bardzo zaintrygowała mnie książka pani Grimaud, zapowiada się świetnie. Część wilcza też chyba przypadłaby mi do gustu.
    Z tej dziedziny polecam też pozycję, przy której nieustannie rechotałam: „Nie taki straszny wilk” Farleya Mowata.
    P.S.
    Zachwyciły mnie Twoje jesienne zdjęcia! Chyba szczególnie jemiołuszki i Twoje portreciki z szynszylami! Są kapitalne.

    • widze, ze chcac nie chcac musze sie stac wilczym ekspertem. zaraz tego farleya obadam – smiechu nigdy za duzo. wlasnie czytalam, ze smiech i dobry na…bezsennosc

      b sie ciesze, ze ci moja zwierzyna domowa przypadla do gustu. szynsyzle maja zupelnie odmienne temperamenty – u niesmialaska widac nawet wyciagniete futerko, bo szczur wariacki caly czas go skubie. a jemioluszki juz pewnie w PL?

  2. Jemiołuszek jeszcze nie widziałam, ale sikorki już są🙂

  3. Obawiam się, że nie🙂 Mamy swoich srok sporo. Mamy też kawki/wrony, które rozbijają orzechy zrzucając je na ziemię z hukiem z wysokości kilku metrów!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: