szwedzkiereminiscencje

Mów mi wuju – Kapu da capo

In Ksiazki, Polskie refleksje on 1 listopada 2010 at 01:07

Witold Beres, Krzysztof Burnetko / Kapuscinski: nie ogarniam swiata / 2007

 

 

Krakusy, wiec powinnam chwalic – a tymczasem powtórze za nieodzalowanym Francem Fiszerem: i caly pogrzeb na nic! No, bo czytalam po Domoslawskim, a po Domoslawskim nie tyle potop (aprés moi…), co dlugo, dlugo nic. Troche tak jak było z rzezbami Fontany: Fraczkiewicz dorastal do jednej trzeciej Fontanie, a potem dlugo, dlugo i nic – i dopiero domorosli nasladowcy Fraczkiewicza w Polsce i na Litwie.

Koncze już zlosliwe dygresje z Króla Slonca oraz historii polskiego baroku. Ponieważ zaczelam od Sienkiewicza, to powinnam zacytowac tym razem: koncz wasc, wstydu oszczedz – co tez niniejszym uczynie.

Rozpisywac się nie ma co, bo i nie ma o czym. Dwóch naiwnych panów zurnalistów z prowincji dalo się uwiesc wytrawnemu uwodzicielowi, Rysiowi K. Ich zupelnie nie wiekopomne dzielo sklada się z rozmów z mistrzem – nota bene prowadzonych na kolanach i dosc malo ambitnych. Do rozmów dorzucone zostalo kalendarium zycia Kapuscinskiego – panowie pisarzowie cali dumni byli i bladzi, ze nareszcie takie kalendarium powstaje i dziura w polskim literaturoznawstwie zostaje zalatana. ALE. Ale jakiego to zródla uzywali nasi uczeni (w pismie)? Patrz strona 347:

Przy pisaniu kalendarium korzystano z ogólnie dostepnej prasy, a także z:

Znakomitego portalu www.kapuscinski.hg.pl

Voilà! Pan Kapuscinski spojrzal im gleboko w oczka, rzekl niczym dobry Zagloba do Rocha Kowalskiego: mów mi wuju, a chlopcom zmiekly kolana i lykali slowa „wuja” niczym ges kluski.

Niestety, nie zadali sobie trudu – tak, jak to uczynil Domoslawski – żeby rozmaite fakty z zycia Kapuscinskiego zweryfikowac. Pozwolili pisarzowi na autokreacje – i Rysiu powtórzyl im swoja zretuszowana / zmanipulowana wersje zyciorysu. Troche to jak zabawa: znajdz siedem szczególów, którymi róznia się zamieszczone rysunki. Czytajac Beresia z Burnetka natrafialam co raz na fikcje, zdezawuowana przez Domoslawskiego. Mozna się pytac wiec po co w ogóle czytalam? Ponieważ, po pierwsze, wypozyczylam z biblioteki i po Domoslawskim mialam apetyt na Kapuscinskiego, a po drugie dla samych tekstów RK. Bo mimo braku atencji dla samej postaci pisarza, nadal z duza przyjemnoscia zanurzam się w jego prozie. Bylam tez ciekawa na ile sprawdzily się proroctwa mistrza Kapu – bo dziennikarze traktuja go niczym wyrocznie w Delfach.

Niektóre analizy Kapuscinskiego nie stracily nic na aktualnosci i wielu miejscach mistrz wykazuje się blyskotliwoscia. Natomiast jego prognozy dotyczace losów bylego ZSRR można miedzy bajki wlozyc – raczej się przychylam do przytoczonej opinii Andrzeja Drawicza, ze RK kierowal się polskimi przesadami w stosunku do (bylego) wschodniego sasiada. Zaniepokola mnie tez wypowiedz ze strony 225:

U nas klasa srednia nie zdolala się wyksztalcic, a jej zaczyn często stanowili nie-Polacy, którzy zgineli albo wyemigrowali w czasie drugiej wojny swiatowej.

Czyzby Rys-antysemita?

Mialo być, zdaje się: ale zesmy Bohuna usiekli – i na „firme” B&B  miała splynac czesc splendoru znanego globtrottera. Niestety, koledzy dziennikarze nie odrobili zadania domowego tylko dokonali kompilacji tekstów (co prawda wlasnych) – niczym malo ambitni uczniowie sciagajacy z Internetu. Ich „odautorskie” komentarze to powielanie falszywek Kapuscinskiego – historie równie malownicze, co nie do konca prawdziwe. Rzadko się zdarza, żeby jakas ksiazka tak blyskawicznie się zdezauktualizowala. Artur Domoslawski polozyl chlopców na obie lopatki – kto chce się czegos dowiedziec o wielkosci Kapuscinskiego, niech pominie panegiryk z Krakowa i siegnie po „Kapuscinskiego non-fiction”.


Reklamy
  1. A co takiego RK w swoim życiorysie retuszował?

  2. Przeczytam, na pewno;) I masz rację z tym bałwochwalczym stosunkiem do RK, to było wręcz nieznośne.

    • nie zdawalam sobie sprawy, zebyl takim niekwestionowanym autorytetem. odkrylam go juz mieszkajac w SE i po prostu polubilam jego sposób opisywania swiata
      kapuscinski widzi PL jako kraj chlopski i sam j przedstawicielem prowincji – naqet jego gawedy maja raczej charakter opowiesci przy skubaniu pierza niz gawedy szlacheckiej. dlatego moze kazdemu sie wydawalo, ze kapuscinski to jego kolega-reprezentant w swiecie. byl kiepsko ubrany, nie mial zagranicznej zony, nie popisywal sie zagranicznymi gadzetami (byl abnegatem). to byl taki nasz ludowy swiety, kt ciezka praca i talent wyniosly na wymarzony przez wielu polaków zachód
      . tylko, ze on sie na tym zachodzie zle czul i nie pasowal do niego – co tez dodawalo mu ludzkich cech
      zawsze zwracam uwage na kwestie jezyka – RK podobno intensywnie poprawial angielski przed tura juz uznanego pisarza na zachodzie. zaskoczyl mnie jego angielski, kt byl taki sobie (juz w tej poprawionej wersji). hiszpanskiego uczyl sie od polaka – b intensywnie, w ciagu trzech miesiecy. na pewno potem poprawil – ale ile mógl sie nauczyc w ten sposób? a potem uczestnicy warsztatów dawali mu do wgladu swoje reportaze, kt kapuscinski nie byl w stanie zrozumiec. a jak zajrzysz do wszytskich opisów mistrza, to zobaczysz, ze „znal biegle wiele jezyków”. biegle, my a..! co tez tylko swiadczy o ogólnej nieznajomosci jezyków w PL i w tym tez rysiek byl swojakiem

  3. RK jako swojak – świetne porównanie. Coś w tym jest.
    Polacy są poliglotami, nie wiedziałaś? ;))))))) Wystarczy poczytać cv zgłaszających się do pracy.

  4. Trudno mi powiedzieć, nigdy nie musiałam uczyć się nowego języka w obcym kraju. Oceniam, że opanowanie języka na poziomie dobrej komunikacji ustnej może potrwać znacznie krócej np. 2 lata w przypadku włoskiego.
    A jak było w Twoim przypadku tj. szwedzkiego? Zakładam, że chodziłaś też na kurs dla cudzoziemców?

    • nie wiem co to j kurs dla cudzowiemców – chodzilam na kursy nauki szwedzkiego, potem przygotowywalam sie sama i zdalam panstwowy egazamin w lundzie po póltora roku – szwedzki to mój szósty jezyk, co troche ulatwilo
      po 3,5 roku zaczelam zarabiac pieniadze tlumaczeniami – co zdecydowanie nie oznacza, ze znalalam jezyk. mysle, ze dopiero po ca 5 latach opanowalam kontekst kulturowy i przeszlam na automat
      wiekszosc cudzoziemców nie j w stanie opanowac jezyka i kaleczy do smierci
      niedawno moja ciotka byla przerazona, ze mówiac po szwedzku mysle w tym jezyku – a jak inaczej?

  5. Myśleć w języku obcym to najlepsze świadectwo jego opanowania;)

    • mnie zawsze tak uczyli jezyków, zeby myslec z nich juz od poczatku – uczyc sie struktur charakterystycznych wlasnie dla tego jezyka
      jak mozna mówic w jednym jezyku myslac w drugim?
      to dobra gimanstyka dla mózgu – niedawno odkryto, ze wielojezycznosc opóznia demencje i alzheimera!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: