szwedzkiereminiscencje

Pieszczoszek Rys – Kapuscinski

In Ksiazki, Polskie refleksje on 26 października 2010 at 16:59

Artur Domoslawski, Kapuscinski non-fiction, 2010

 


 

Recenzja krótka: ksiazka jest znakomita, tylko za dluga.

O rzekomym tytlaniu w blocie ikony: nic z tych rzeczy! Wrecz na odwrót – autor robi wszystko, byle tylko swojego mistrza wytlumaczyc. Powiedzialabym na odwrót: to Kapuscinski zawiódl Domoslawskiego. Wydaje mi się, ze Domoslawski mial wyidealizowany obraz swojego idola i to on najbardziej ucierpial trafiajac na dyskrepancje w zyciorysie i twórczosci Wielkego Reportera.

O oczekiwaniu „zachodniego” reportazu od wschodniego reporteta: nierealistyczne. Trudno przykladac wspólczesne wzorce do ludzi zyjacych przed laty. Teraz można otworzyc komputer i na Goolge Earth sprawdzic polozenie egzotycznych miejscowowsci. W czasach poczatków reportazy Kapuscinskiego prenumerata Atlasu Swiata (A3, w bordowej, plastykowej okladce) była zdobywana przez nielicznych i to po znajomosci. W wielu domach uzywano jeszcze przedwojennych wersji atlasu. Wiec jak komus udalo się dotrzec w dalekie kraje i je ludziom przyblizyc, to mógl liczyc na wdzieczne wysluchanie. Z czasem Kapuscinski przygotowywal się coraz lepiej i szalenie duzo czytal. Uwazam, ze przy tak ograniczonym dostepie do informacji i mocno ograniczonych finansach, dal nam zadziwiajaco prawdziwy obraz odwiedzanych zakatków swiata.

O byciu reporterem: dla mnie nie odgrywa roli, czy Kapuscinski był reporterem czy pisarzem. Mnie się wydaje, iż był po trosze sowizdzalem czy dziadusiem proszalnym – osoba, która przenosi się z miejsca na miejsce. Tu cos uslyszy, tu mu cos do ucha szepna, a on dodaje dwa i dwa. Może to był guslarz?

O innych zaletach ksiazki: Domoslawski fantastycznie opisuje epoke, wydarzenia w Polsce i na swiecie.

Moje odkrycie: dzieki szczególwemu opisowi mechanizmów dzialania „partyzantów” w PZPR odkrylam analogie z fenomenem sukcesu PiS. O „partyzantach” pisze AD tak:

Sila i pewnosc „partyzantów” bierze się stad, ze zapotrzebowanie na ich ideologie wykracza poza partyjne szeregi. Wielu ludzi w Polsce trzymajacych się  zdala od partii, zyjacych w niszy prywatnosci, katolików odrzucajacych oficjalny ateizm, a także srodowisk, którym bliskie są tradycje patriotyczne, patrzy na „partyzantów” z pewnego rodzaju sympatia, troche niedowierzaniem, nadziejami. Oto pojawil się inny gatunek czerwonych; mówia o ojczyznie, tradycja narodowa nie jest im wstretna.

Czyli uniwerslana recepta na sukces formacji politycznej w Polsce był i jest nadal sos patriotyczno-narodowy.

O moich spotkaniach z Kapuscinskim: pare lat temu wypozyczylam „Wojne footbolowa”. W tym samym czasie czytalam Naipaul’a. Obie ksiazki uzupelnily się i swtorzyly fascynujacy obraz Afryki. Potem zawital RK na malym ekranie, w godzinnym programie kulturalnym. Był zupelnie inny niż moje wyobrazenia o osobie, wykonujacej zawód reporter (dla nie-kinomanów to tytul filmu Antonioniego., gdzie glówne role graja Jack Nicholson i Afryka). Wtedy już starszy pan, kiepsko ubrany, z kepkami siwych wlosów w okolicach uszu. Tylko lekko zezujace, swidrujace oczy domagaly się uwagi. Reszta przepraszala, ze zyje. Mówil dosc monotonnie, nienajlepszym angielskim. Potem kupilam sobie jeszcze „Podróze z Herodotem” i mi się podobaly. Przeczytalam „Imperium”. Czytalam tez jego wypowiedzi w prasie. Podobal mi się kreslony przez niego obraz swiata. Nigdy go nie odbieralam jako wielkiego, lecz jako ciekawego i wrazliwego. Dlatego się zdziwilam burza na temat ksiazki Domoslawskiego, gdyz nie zdawalm sobie sprawy, ze to swietosc narodowa. Wiecej wczesniej slyszalam o…Lysiaku.

O osobie prywatnej: nie znalam. Z opowiadan wylania się troche brat-lata, a troche ktos stojacy na boku. Mniej lub bardziej swiadomie wybierajacy mainstream. Z jednej strony skromny, a drugiej o wysokim wyobrazeniu o sobie i nieznoszacy krytyki. Niedojrzaly i narcystyczny. Pieszczoszek mamusi i podopieczny swojej zony. Niewierny. Nieobecny ojciec.

Orientacja polityczna: na lewo. Przypieczetowana przynalenoscia do skompromitowanych organizacji mlodziezowych, a potem niemniej skompromitowanej PZPR. Majacy serce bardziej na lewo cale zycie – lecz wypierajacy się tych.przynaleznosci i ówczesnych przyjazni.

O wspólpracy z wywiadem: byloby dziwne, żeby nikt go przy wyjazdach czy pobytach na placówkach nie nagabywal. Cos podpisal, cos przekazal – podobno plotka. za slabo znal jezyki obce, zeby móc byc wiekszym graczem.

O osobowosci: hipochondryk, panikarz, scichapek, bez kregoslupa moralnego – w krajach trzeciego swiata odnajdowal zasoby przedsiebiorczosci i odwagi. Najwieksza zaleta: wrazliwosc. Najwieksz wada: brak odwagi cywilnej.

Summa summarum po przeczytaniu calej ksiazki: jedno z najpiekniejszych wyznan milosci jakie kiedykolwiek czytalam.

Najciekawszy cytat pióra Kapuscinskiego (o durniach):

Popper, jego wnikliwa uwaga na temat niewiedzy. Niewiedza, pisze, nie jest prostym brakiem wiedzy, lecz POSTAWA, postawa odmowy, postawa niezgody na przyjecie wiedzy. Duren NIE CHCE wiedziec…

Duren ma o wszystkim z góry ustalone opinie, które przez to, ze nigdy się nie zmieniaja, sprawiaja wrazenie, jakby się z nimi urodzil, jakby je wyssal z mlekiem matki…

Tu jednak pojawia się inna odmiana durnia – duren chytry, który wszedzie widzi tajemne sily, dziwgnie, sprezyny („cos się za tym kryje”, „cos w tym jest” itd.).


 

 

Advertisements
  1. …A ja jeszcze nie przeczytałam, choć szczęśliwa posiadaczką jestem już od dość dawna.
    Książka sobie czeka w kolejce.
    Bardzo zaciekawiła mnie Twoja recenzja, bo wygląda na to, że z igieł zrobiono widły, a tak naprawdę żadne wstrząsające odkrycia nie wchodzą w rachubę.
    Trochę mi to wygląda jak perfekcyjnie przeprowadzona akcja promocyjna książki, która rozeszła się nawiasem mówiąc chyba w b. dużym nakładzie. Pocieszające jest to, że sięgnęły po nią osoby, które na co dzień w ogóle nie czytają.

    • czyta sie jednym ciagiem – przynajmniej pierwsze 300 stron. sensacji zadnych – domoslawski j b dyskretny. nie ma nawet cytatów z osób kapuscinskiemu nieprzychylnych – najostrzejsze za zachodnie krytyki; zupelnie zreszta merytoryczne

      nie ma ani jednego imienia licznej z kochanek – az sie czulam zawiedziona po biografii osieckiej

  2. Recenzja b. zachęcająca. Forma – pomysłowa i klarowna, b. mi się podoba;)
    Głosy innych z pewnością by się przydały. Najbardziej zaintrygowało mnie to, co piszesz o osobowości i zasobach przedsiębiorczości.
    A co by dały personalia kochanek? Pleaseeeee;))))

  3. Ja też nie lubię, ale moim zdaniem podawanie nazwisk partnerów zwłaszcza w przypadku osób nieznanych niczemu nie służy. Bo co Ci da informacja, że to była np. Zdzicha Nowicka? Akurat RK i jego przyjaciółki chyba żadnego wiekopomnego nie dzieła nie stworzyli? :)))) Poza tym chyba tym paniom nie zależałoby na tym, aby cała Polska o nich czytała?
    Przybora i Osiecka to jednak inna sprawa, oboje znani, właściwie ikony (przynajmniej dla niektórych), na dodatek dzieci zgodziły się na ujawnienie korespondencji.

    • oj, poruszasz same tematy-rzeki:
      1. jak definiujesz „dzielo wiekopomne”? skad wiadomo co beda czytac przyszle pokolenia?
      2. kochanka to b niewdzieczna rola w PL – krzywicka byla oburzona, ze pzrez laty pomijano jej romans z boyem
      3. mnie najbardziej ciekawi na co on je bral? na te wyswiechtana marynarke i skarpety w sandalach? podrywal pania w sklepie, swoja fryzjerke czy tez redaktorke? kuzynke zony (znam taki przypadek, z kt na dodatek narodzilo sie dodatkowe potomstwo)
      4. sama przeciez interesowalas sie, czy miewal zagraniczne flamy?

  4. 1. Póki co, nie pojawiła się żadna twórczość autorstwa RK i s-ki;) więc może nic nie powstało?
    2. Samo słowo kochanka/kochanek jest określeniem o odcieniu pejoratywnym, sugeruje związek raczej seksualny niż miłosny. A przecież to są często wielkie miłości;) Takie angielskie określenie lover nie ma już dla mnie negatywnych konotacji.
    3. Pamiętasz cytat z Simone de B.? Nie rozumiemy miłości innych;)
    4. O, przepraszam – nie interesowałam się. Snułam tylko domysły, że to pewnie kobitki za granicą były, na zasadzie zastępstwa za żonę;) W „Kto i co” nie wnikam, nic mi do tego.

    • kochanki polskie – nastepny temat na parec doktorska. osobiscie podobal mi sie wywiad pacewicza z kochanka ksiedza
      panuja jakies archaiczne pojecia, ze kochanka j albo ofiara (tess), albo pirania „zabierajaca mezczyzne zonie”. poza tym ciche przywolenie – ale tylko dla mezczyzn – gdyz mezczyzna, jak to opisuje samozwaniec, postrzegany byl jako zwierze seksualne – w odróznieniu od kobiety. istnieje wiec model kochanki postrzeganej jako bezwolne cialo, na kt wyzywa sie temperamentny samiec. a co w tym zlego jak kobieta lubi seks? jak ten zwiazek rzeczywiscie bazuje na fizycznym pozadaniu? milosc romantyczna, polegajaca na wzdychaniu to tylko model zwiazany z pewne epoka w okreslonym kregu kulturowym. poza tym kochanka postrzegana bywa przez inne kobiety jako samica glupia, w odróznieniu od samicy madrej, kt potrafi faceta isidlic i poprowadzic do oltarza…
      chetnie bym zobaczyla studium socjologiczne badajace jaka j polska kochanka annao domini 2010?

  5. Masz na myśli badania dot. kochanki w ogóle czy raczej „tej trzeciej”? Chyba trudno przeprowadzić takie studium – przynajmniej na poziomie wywiadu – bo temat krępujący;)
    Moja koleżanka kiedyś robiła coś podobnego przez telefon nt. męskiej potencji – okazało się, że wszyscy rozmówcy byli super sprawni itp.;) Tymczasem gdy trafiała na kobiety i opowiadały o partnerach, sytuacja nie wyglądała już tak różowo;)
    Małżeństwo we troje – instytucja stara jak świat, czyż nie? Człowiek jest tylko człowiekiem i często ulega biologii;( Na to nie ma rady… Masz rację – temat rzeka;)

    • instytucja „tej trzeciej” traci mi mocno++ XIX wiekiem i mieszczanskim swiatem, z kt walczyla juz zapolska. dla mnie kochanka to kochanka – ktos, kogo sie kocha krócej lub dluzej 😉
      w SE albo ludzie sa razem, albo maja kk, albo one night stand. kochanki czy kochanków tez – ale kobiety sie w tej roli komfortowo nie czuja

  6. Mnie się wydaje, że instytucja związku we troje jest tak samo „popularna” jak w XIX w.;(
    Kobiety w takiej sytuacji są przeważnie na straconej pozycji. Taka karma;(

    • no wlasnie dlatego mi sie to nie podoba! w taka karme to na pewno nie wierze – za to w swiat, kt mezczyzni urzadzili wygodnie dla siebie
      wczoraj rozmawialam z kolezanka o bergmanie – ilu kobietom ten facet zycie pokomplikowal! on zjadal jedna dziewice na sniadanie… byl wyjatkowo trudna i bezwzgledna osoba. tylko uwodzic kobiety umial – erica jong opowiadala, ze wspaniale potrafil sluchac i to bylo sexy

  7. Zgadza się – świat urządzony jest pod mężczyzn;(
    Facet umiejący słuchać to rzadkość, może na tym polegał jego sex appeal;))))) Trudny był, oj trudny – tak by wynikało z relacji różnych pań. Zresztą wielu wybitnych (a zarazem egoistycznych) artystów zgotowało podobny los kobietom, ale o tym już pisałyśmy;)

    • kólko zamyka sie – bo to wlasnie „relacji róznych pan” mi u domoslawskiego brakuje. cos powiedziala w zasadzie tylko jedna – a ja nadal nie wiem NA CO on bral te kobiety?
      bo ogólnie mial do kobiet paskudny stosunek – uwazal je za bezmózgowy podgatunek. takie ludowe wyobrazenie kobiety jako zainteresowanej z samej siebie wylacznie mezem, dziecmi, plotkami, gotowaniem itp. nie przyjaznik sie z kobietami i nie uwazal ich za partnera do rozmowy. to CO te kobiety w nim widzialy? po pierwsze co to byl za typ kobiet, kt wchodzily na mine zwana kapuscinski, a po drugie co one z niego mialy? jak oceniaja po latach swoje zaangazowanie? bo podobno stosowal zasade 3-miesieczna: rozkochiwal w sobie kobiety, a jak tylko zaczynaly stawiac jakiekowliek wymagania, to ulatnial sie. tfu!

  8. RK takie miał podejście do kobiet? To jest całkowita nowość jak dla mnie. Może urzekał je erudycją?
    To takie niewygodne, kiedy kobieta czegoś chce;). A przeważnie – zdaniem mężczyzn – chcemy za dużo.

    • dla mnie facet – jak kapuscinski – kt przez cale swoje zycie od kobiet spodziewa sie uslug, za to zupelnie nie bierze pod uwage ich potrzeb (zona, córka) to nie j mezczyzna. jezdzil po swiecie jak chcial – nie pytal, czy nie chcialyby go miec w domu na chwile? w PL nie zabieral zony nigdzie – koledzy dowiadywali sie przypadkiem po latach, ze byl zonaty. zona byla do opieki nad domem, zeby mial dokad wracac i do zalatwiania wszystkich spraw praktycznych: od naprawy samochodu do rezerwacji biletów. córka go pewnie rozczarowala przy narodzinach swoja placia, bo jak pamietam, spodziewal sie syna

  9. Choć powinnam napisać – liczydupa;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: