szwedzkiereminiscencje

Kossak bez wasa – rozpuszczony bachor Samozwaniec

In Ksiazki, Polskie refleksje on 21 Październik 2010 at 18:27

Magdalena Samozwaniec, Z pamietnika niemlodej juz mezatki, 2009

 

Jak ktos chce przeczytac recenzje do rzeczy, to znajdzie ja pod: http://czytankianki.blogspot.com/2010/09/z-pamietnika-niemodej-juz-mezatki.html

Ja akurat nie mam ochoty na rzeczowa analize tego „dziela”– zajme się tylko wybranymi aspektami.

Ksiazka, powstala jako remanent twórczosci niepublikowanej za zycia pisarki , sila rzeczy jest niespójna. Czesc, zazwyczaj rozdzialy napisane wczesniej, jest lepsza. Zdecydowanie najciekawsze są wspomnienia przedwojenne. Zycie Samozwaniec, jak sama zreszta zauwaza, rozpada się na dwie nieprzystajace czesci: ta w domu rodzinnym az do wybuchu wojny i ta byle jaka, goniaca resztkami dawnej swietnosci, powojenna. Często wkradaja się gruba nicia szyte zlosliwosci: wobec kuzynki pierwszego meza, Starzewskiej, wlasnego drugiego meza, brata Jerzego czy jego drugiej zony. To są osobiste wycieczki, które nijak się maja do satyry. Czesc „satyry” to gorycz starzejacej się kobiety. Z jednej strony krytyka mlodziezy za nieczytanie ksiazek (zdaje się krytykowala pokolenie lekko starsze od mojego), a z drugiej starszych aktorów wystepujacych w filmie (bo sredni wiek i starosc sa niefotogeniczne). Szkoda, ze nie dozyla rewelacyjnego Clint’a Eastwood’a! Niektóre fragmenty trudno zrozumiec, ponieważ autorka w jednym zdaniu cos chwali, a w drugim te sama rzecz krytykuje w czambul – i trudno się w tym wszystkim polapac. Są fragmenty „paplajace” i pisane chyba z mysla o wierszówce, a są i takie, gdzie MS blyska inteligenncja i wyrobieniem kulturalnym. Na samym poczatku znajduje się rozdzial, który strescic można jako: ja-ja-moje-ja-moje-ja.

Najlepsze są kawalki z przedwojnia, a najlepsze z najlepszych te o ojcu i siostrze. Samozwaniec zabiega caly czas o uznanie swoich talentów. Mimo, ze wyglada jak papa Kossak bez wasa, nie odziedziczyla rodzinnych zdolnosci plastycznych. Za to odziedziczyla po nim zamilowanie do ubran, uzywek, hazardu i zycia ponad stan. Opowiesci o ojcu tchna uwielbieniem. O siostrze – pozoruja uwielbienie i pachna mi siostrzana rywalizacja oraz brakiem autentycznego zrozumienia – są bardzo powierzchowne.

Dzieki rozdzialowi o kinie polskim obejrzalam sobie nareszcie z bliska zdjecie Reri. No i dowiedzialam się o „Co tydzien powiesc”, do którego to przedwojennego tytulu musial nawiazywac tytul mojej ulubionej audycji radiowej: „Co wieczór powiesc – w wydaniu dzwiekowym”. Zdjecia są w ogóle mocna strona publikacji – nie tylko samej Magdaleny w róznych okreasach zycia, ale także rodziny oraz znanych aktorów.

Kuriozum były dla mnie rozdzialy z wywodami jakby na zamówienie wladzy PRL – Samozwaniec mimo starych koneksji musiala jednak poczuwac się do zrewanzowania za sam fakt wydania paszportu. Namietnie porównuje: a to udogodnienia czasów wspolczesnych z niewygoda czasów przedwojennych, a to lepszosc bytu w Polsce nad bytem we Francji. W jednym ja tylko sluzalczosc zawodzi podczas wizyty w Paryzu: nie może odzalowac, iż nie stac jej na garsonke Chanel. Geny kokieta i uwodziciela Wojciecha wyraznie daja daja się poznac! Bo poza Paryzem Samozwaniec jest bardem materialów non-iron. A zwlaszcza blizej nieokreslonej…bluzki z klinów. Strasznie się, biedaczka, miota miedzy pochwala tanich ubran, a tesknota za plaszczem w siersci wielbladziej. W tych swoich wywodach jest pretensjonalna, nieznosna – az mi jej troche zal. Najwyrazniej wyrosla w przekonaniu, ze wolno jej wszystko i swoja uprzywilejowana pozycje przed i po wojnie uznawala za naturalna. W tekstach pisanych po wojnie nie ukazuje ani krztyny refleksji nad tym jak zyje przecietny Kowalski – ona takich ludzi chyba w ogóle nie dostrzegala. Wiarygodnoscia nie grzesza tez jej wywody na temat dzieci – sama zdaje się miala slabe doswiadczenie i mierne wyniki na polu macierzynstwa. Jej „ porady” to bezrefleksyjny stek bzdur, a slawe powojenna można klasc wylacznie w karby braku objezdzenia po swiecie obywatela PRL, dla którego Kossakówna była reliktem dawnego, barwnego swiata w dobrym stylu.

Po przeczytaniu ww. pozycji Samozwaniec w moich oczach jawi się jako osoba glupia, o mieszczanskiej mentalnosci i odcinajaca kupony od zasluzonej slawy autentycznie wybitnych czlonków rodziny. Cale zycie jak rozpuszczony bachor. A z wygladu wypisz-wymaluj Kossak. Tylko mniej ladny, bo bez wasa.


  1. Toś ostro pojechała, Koleżanko;))))))))))))) Nie zostawiłaś na Magdalenie niemal ani jednego suchego włoska;) Z drugiej strony nieco mi ulżyło, że nie jestem jedyną osobą, która nie zachwyciła się tą książką. Nic to.
    Ale zgadzam się, że pierwsza część czyli wspomnienia przedwojenne o rodzinie są najlepsze.
    Dzięki za polecenie mojej „od rzeczy” recenzji;)))))))))))))))

  2. witaj, witaj!
    dawniej myslalam, ze samozwaniec to taka fajna starsza pani.gdyby wstrzymala sie od odatorskich komentarzy, to jej wspomnienia bylyby istnym skarbem. nie szadze, zebym ja potraktowala gorzej niz ona swoich wspólczesnych?😉

  3. Złośliwa była głównie w stosunku do kobiet – przynajmniej takie wrażenie odniosłam po lekturze „Pamiętnika”. Szkoda. Obecnie podczytuję wspomnienia innych o niej, zobaczymy, jak ją potraktowali;)

  4. o, to brzmi ciekawie! mam nadzieje, ze nie omieszkac odnowac wrazen na blosferze?🙂

  5. Kiedyś się nią pasjonowałam i czytałam liczne wspomnienia o niej. była postacią barwną, albo na taką się kreowała. Przepadam za „Marią i Magdaleną” i „Na ustach grzechu”. Pozostałe książki, które czytałam, nie zachwyciły mnie.
    Wydano kilka zbiorów wspomnień o MS – ja czytałam ten najstarszy i wówczas podobał mi się.
    Być może przez swoje ekstrawagancje chciała publicznie zaistnieć, bo w cieniu tak wybitnej rodziny.szanse na to były nikłe.

    • wiesz, ja tez ja dawniej chetnie czytalam. to byla góra podstawówki i wtedy wydawala mi sie wyzwolona i wesola. napisala tez fajna ksiazke z przypkowskim o jedzeniu – robilam tej jesieni borowiki w smietanie wg.przepisu stamtad. tylko od czasów podstawówki wysubtelnialo mi poczucie humoru w strone badziej brytyjska…

  6. Borowiki w śmietanie… – rozpaliłaś moją kulinarną podświadomość do czerwoności!!! Uwielbiam.
    Nie wiedziałam o tej książce MS o jedzeniu. Czytałam natomiast „Zalotnicę niebieską”, ale odebrałam jako odcinanie kuponów od popularności „Marii i Magdaleny”.

    • ksiazka o jedzeniu j przesliczna, bo ilustrowana pzrez maje berezowska. przepisy pysznosciowe; z rodzinnego kajecika rodziny przypkowskich. do tego samozwaniec napisala krótka hisoryjke i pare wspomnien jedzeniowych z domu rodzinnego. to sie nazywalo „lyzka za cholewa, a widelec na stole”. inne, niewypróbiowane jeszcze pzrecpisy: zupa orzechowa, piersi perlicze z lososiem i szczupak faszerowany. wypróbowalam za to pzrepis na sernik i j rzeczywiscie znakomity!

  7. Czytać o takich pysznościach przed śniadaniem to katusze. Absolutnie muszę zajrzeć do tej książeczki.

  8. Wołowiny unikam, zresztą mięsa jem śladowe ilości. Ale pasty uwielbiam. Tych jednak raczej w książeczce nie znajdę?

  9. Widzę, że książeczkę można za grosze na allegro kupić. Jak mi się w bibliotece spodoba, to kto wie?😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: