szwedzkiereminiscencje

Przyjezdni w Krakowie – w 24 odslonach

In Ksiazki, Polskie refleksje on 18 Październik 2010 at 15:25

Adriana Ginal, Anna Szulc, Stacja Kraków, 2004

 

 

Zupelnie nie znam pan Ginal i Szulc – Stacje Kraków zadedykowaly rodzicom, ale mogly zadedykowac rodzicom od lat niezyjacym, wiec nie wiem nawet w jakim mogą być wieku? Chyba nie są z Krakowa, gdyz zdaja się sadzic, iż hejnal grany bywa tylko w poludnie (opowiadanie o Swietlickim). Jako rodowita krakowianka drzaca reka siegnelam po ksiazke z Krakowem w tytule, ale znalazlam raczej wydanie „Krakowa dla turystów” czy tez: Kraków, jakim go widza z Warszawy. Odkadpamietam Warszwa zazdroscila nam wylacznie Piwnicy pod Baranami. Poza tym znane było srodowisko „Tygodnika Powszechnego”, wiadomo było, ze Wajda rezyserowal w Starym, no i nie sposób pominac Szymborskiej. W ostatnich latach trudno tez raczej nie zauwazyc wzmozonego ruchu na Kazimierzu. Jednym slowem wybór bohaterów krótkich opowiesci raczej malo oryginalny.

Kobiet opisanych zaledwie 25%, czyli ponizej nawet parytetu PO. Jak na dwie piszace kobiety, to troche malo znalazly interesujacych krakowianek. Autorki nie napracowaly się, ponieważ glównie zasadzily się z Zwisie czyli lokalu Vis-á-vis. Slusznie zapamietaly, iż miescila się tam kiedys centrala rybna – pamietam jak kupowalam konserwy na rejs po maturze. Natomiast ich informacja, ze wnetrze po centrali pozostalo niezmienione jest niescisla – wnetrze urzadzal plastyk, z którym lekcje rysunku miala moja kolezanka przed przyjeciem na ASP. Na poczatku był to elegancki i dosc snobistyczny lokal, o typie „zachodnim”, którego w Krakowie do tej pory nie bywało. Potem jednak, niewatpliwie ze wzgledu na sasiedztwo Palacu pod Baranami, zostal „customised” na uzytek bywalców Piwnicy oraz tych, co to się kolo Piwnicy krecili. Moi niektórzy znajomi tez tam bywali. Kolezanka z podstawówki zaciagnela mnie do Zwisu w tym roku, w którym wyszla ksiazka. Pamietam, ze było okropnie. Kolezanka kupila bodajze wode Agatce, czyli bardzo biednej starszej pani po przejsciach i podobno modelce na ASP. Potem przyczepil się do nas profesor ASP w stanie wskazujacym na spozycie. Nie pozostal na warstwie werbalnej i rzucil się zaraz do calowania. Ponieważ odmówilam nadstawiania się, to się dowiedzialam: No co A, co ta twoja kolezanka taka DZIWNA (sic!).

Rynek tez teraz nie ten – z dominacji naszej, krakowskiej wylonila się dominacja turysty, choc czasami udaje się jeszcze starych znajomych na Rynku spotkac. Dawniej wystarczylo postac piec minut na linii A-B.

Jak patrze na zdjecia w Stacji Kraków, to mysle: sasiadka mojej kolezanki, która spotykalam z psem na Plantach; kuzyn innej kolezanki, któremu przedstawiona zostalam w Piwnicy i wydawal sie zupelnie inny niż w opisie pan G&S; uczen mojego liceum i wyjechal znowu zagranice; niekochajacy ojciec niegdysiejszej kolezanki. Może mam za osobisty stosunek do Krakowa, żeby docenic wklad pracy autorek? No i co najmniej dwie osoby już, niestety, przeniosly się na poloniny niebieskie. Poza tym, jak to zwykle u mnie: po cholere ta apologia meskiego pijanstwa? Jak to ktos napisal na chat’ie po smierci Szajbusa: umarl z chlodu i glodu. Latwo wgapiac się w „ikone Krakowa” – trudniej pomóc czlowiekowi.

Niektóre opowiesci przeczytalam z ciekawoscia – jak to o Henryku Halkowskim, o którym niewiele wiedzialam. Inne zdaja się przefajnowane i pisane „na smiesznowato” raczej na sile. Najbardziej pretensjonalny jest tekst o Olivierze Marii Boudon – powiedzialabym, ze pelen kompleksów prowincjusza wobec przedstawiciela „wielkiego swiata”. Brakuje mi krakowian w CK miescie urodzonych, a nie imigrantów. Widzialam na necie druga czesc portretów – może są oryginalniejsze?


  1. Uświadomiłaś mi, jak bardzo stęskniłam się za Krakowem!

    • kraków zaprasza – pojedz tam i za mnie i pojedz precli na rynku!

      a tak przy okazji, to czy w lublinie bywa na wszytskich swietych miodzik cmentarny? jak bywa, to tez za mnie pochrup!!

      a portal potraktowal sie teraz jak zupelnie nowa osobe – dostalas inna ikonke. pelne szalenstwo – ale wazne, ze sie odetkalo

  2. Pierwsze, co robię po wyjściu z Dworca Głównego w Krakowie, to kupuję precla;) A teraz można dostać je i w W-wie;) Nawet nie próbuję, bo to nie ten urok;)

  3. swieta racja, pani dobrodziejko” precle jada sie wylacznie w krakowie!
    a w ogóle za moich czasów uzywalo sie: bajgiel, precel i obwarzanek wymiennie. wcale mi sie nie podoba obecny szal na rozróznianie tych gatunków – podbnie jak obecne, grubasne precle

  4. Mnie się zdaje, że do tej pory mówi się o tym wypieku bajgle.

    • bajgle zawlaszczyli, niestey, amerykanie. niedawno kupilam „u araba” cos, co przypominalo precla. szwedzka kolezanka mówi. wiesz, mnie to przypomina „bagle”. a to pzreciez ten sam rodowód! ktos „definiowal”, ze bagle je sie z czyms, a precla solo – ja tam jednka w krakowie kupuje sobie precla na sniadanie i jem z jakims serkiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: