szwedzkiereminiscencje

Pani na Poezji – Agnieszka Osiecka

In Feminizm, Ksiazki, Polskie refleksje on 17 Październik 2010 at 13:20

Zofia Turowska, Agnieszki. Pejzaze z Agnieszka Osiecka, 2003



 

Sila rzeczy będzie wiecej o Osieckiej niż o ksiazce, co tylko Zofia Turowska może poczytac za komplement. Dzieki niej bowiem zaprzyjaznilam się z Agnieszka, która zostala przedstawiona jako czlowiek i to czlowiek, jak dla mnie, przyjazni warty. Powiem wiecej: ksiazka jestem zauroczona, albo zauroczyla mnie ksiazka wespól-wzespól z Osiecka. Nieswiadomie wstrzelilam się w temat, gdyz z jednej strony artykul prasowy o romansie z Przybora, a z drugiej okladka Wysokich Obcasów (zaklinam się, jeszcze nie czytalam!). Jakby nie było to osoba na tyle niebanalna, uzdolniona i niezwykla, ze zagosci w mojej pamieci na stale.

Zofia Turowska stosuje chronologie i poznajemy bohaterke już w dziecinstwie. Pare slów o rodzicach i domu rodzinnym, o nauce i szkole. A potem już fakty znajome ogólnie, czyli studia i STS. Autorka posilkuje się fragmentami pamietnika Osieckiej – bardzo dobrze napisanego i szczególowo prowadzonego od niemalze zarania. Duzo tez wspomnien przyjaciól i dzieki temu ma się wrazenie, ze się obcuje z sama Agnieszka. Komentarz odautorski jest ograniczony i pisany jezykiem potocznym – na cale szczescie Turowska nie pretenduje do przedstawienia zadnego naukowego, wiekopomnego dziela. Wlasnie ta bezpretensjonalnosc stanowi o wartosci ksiazki.

Dorastalam do melodii piosenek AO, często sobie z tego nawet sprawy nie zdajac. Nie była to osoba wtedy dla mnie (i moich rówiesników) wazna, ponieważ po pierwsze nalezala do pokolenia rodziców, a po drugie nasza uwaga skupiala się glównie na muzyce i wykonawcach. Dopiero jakos tak na przelomie podstawówki i liceum poezja, w tym także poetyckie teksty zaczely nabierac znaczenia. I tak już zostalo – Osiecka nalezala do srodowiska wrazej Warszawy i docierala do Krakowa za posrednictwem radiowej „trójki”. Potem jeszcze czasami spotykalam jej nazwisko w kolorowej prasie i czytywalam felietony córki Agaty. Była dla mnie osoba w tle, w jakims sensie drugoplanowa – malo o niej wiedzialam. Dlatego postanowilam się czegos wiecej dowiedziec, kiedy natknelam się na ksiazke w bibliotece w Halmstad.

Przede wszytskim przewartoosciowalam sobie pozycje AO – z teksciary na poetke. Jak się okazuje „popelnila” około dwóch tysiecy tekstów i miala niesamowita latwosc pisania. Zupelnie inaczej slucha się piosenek, a inaczej odbiera ich tekst jako slowo drukowane. I az się zadziwilam jakie ladne są te teksty osieckie i ze bez muzyki to po prostu czysta poezja. Jak to się mówi: lepiej pózno niż wcale…

Zaczelam się zastanawiac dlaczego wlasciwie to przypisanie do poezji Osieckiej umknelo „powaznym” krytykom. Dlatego, ze była zawodowo spelniona i odniosla sukces? Bo „uniwersalna” recepta na slawe (po smierci) to przeciez zycie w nedzy i niezrozumieniu. Bo była z „dobrego domu” i nie musiala przechodzic malowniczych przygód w drodze do wyksztalcenia i slawy? Bo pisala szybko i lekkim piórem? Ze względu na tematyke, gdzie nie wystepowaly czolgi czy cokoly?

Kobieta ma wieksze szanse zaistniec w historii literatury jako natchnienie poety niż jako zdolna poetka. Bo jej się zaraz wytknie tematyke bądź forme wiersza. Przypomina mi się, co o Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej napisala Krzywicka: ze bylaby inaczej oceniana, gdyby była mezczyzna. I ze nieslusznie okrzyknieto je „poetka salonowa”. Zreszta Osiecka tez miala dystans do swojej twórczoscie i samoironicznie nazywala się „poetessa”. No ale, że była skromna nie znaczy, iż ktos nie powinien jej „odkryc” dla literatury? Bo na pewno istnieje w swiadomosci ludowej jako autorka paru przebojów, a także przewija się na festiwalach piosenki autorskiej, aktorskiej, poezji spiewanej itp. Ale jak się przeczyta jej teksty na „sucho”, bez muzyki to pojawia się Tuwim. Albo Brecht – tacy Kochakowie z ulicy Kamiennej to dla mnie Brecht wlasnie. W innych wierszach pobrzmiewa Broniewski. Może czasami Pawlikowska, choc AO jest bardziej zanurzona w zyciu. Mysle, ze ta poezja po niej zostanie – melodie się starzeja, ale teksty swietnie się bronia.

Po lekturze ksiazki Osiecka stala się mi blizsza jako czlowiek. Czlowiek wrazliwy, inteligentny, często samotny i często w drodze. Niechcacy stala się prekursorem wspólczesnego singla. Obawiam się, ze także ten czynik przyczynil się do niebrania jej na serio: bo serio-czlowiek ma duza, kochajaca rodzine i jak pani Kwasniewska szczebiocze w radio o miodach bycia matka i zona. Od kobiety nadal wymaga się, żeby jej twórczosc czy inna praca były tylko placebo do czasu spotkania mezczyzny, dla którego rzuci wszystko w pierony, byleby tylko stac się sluzka i podnózkiem. Osiecka musiala prowokowac wspólczesnych, gdyz była majetna i mogla robic, co chce – nie musiala szukac partnera do zapewnienia jej chleba czy luksusów. Od swoich partnerów oczekiwala milosci – a oni od niej – rzeczy róznych, w tym tych praktycznych. Na pewno miala nielatwy charakter, ale podziwiam, ze zyla po swojemu i na wlasny rachunek. Jeszcze inny czynnik spolecznego braku szacunku to na pewno alkoholizm. W formie light, ponieważ podobno nie pijala wiele, za to regularnie (nie to co bardowie: Pilch, Stachura czy Wojaczek). Tymczasem niewiasta ma pelnic role dekoracyjne bądź macierzynskie, a nie wpadac na jednego do baru. Tak jak u mezczyzny picie to objaw meskosci, to pijace kobiety są dyskwalifikowane. Agnieszka dysponowala odwaga cywilna i się do swojego alkoholizmu przyznawala.

Uwazam, ze Osieckiej należy się miejsce w panteonie uznanych poetów polskich. Jak to zwrócila uwage profesor Janion, jej poezja nawiazywala po poezji skamadrytów i stanowila pomost miedzy Polska miedzywojenna a powojenna. Jak slucham bedac w kraju tekstów spólczesnych wykonawców to kudy, kudy. Być może są zwiastunami globalnego swiata, ale ja tam wole skamandryckie klimaty.

Na deser dwa cytaty. Pierwszy to wypowiedz Janusza Andermana:

Ta osobowosc była wazna przyczyna jej wielkiej samotnosci. Przyczyna tego, ze – jak mówila – żaden mezczyzna nie oszalal z milosci do niej, ze jej z wiazki były letnie. Mezczyzni lubili być w jej towarzystwie, ale mezczyzni się takich kobiet boja, bo nie potrafia takich kobiet zdominowac. Wiec, na wszelki wypadek, przewaznie – „zenia się z zonami”.

A to już Agnieszka wlasciwa:

Dla mnie kicz to ani karuzela, ani lowiczanka z Cepelii, ani disco-polo, ani nawet ja w swoich kapeluszach. Dla mnie kicz to taki czlowiek, który udaje kogos innego. To, co mnie razi, to kicz w srodku, w sercu czlowieka . I wlasnie taki kicz jest szkodliwy!

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: