szwedzkiereminiscencje

O cholera – Maugham in Chinese boxes

In Ksiazki on 3 Październik 2010 at 14:21

W.Somerset Maugham, Malowany welon, 1925, 1935, 2007

If nobody spoke unless he had something to say, the human race would very soon lose the use of speech. – mozna sie pytac, czy Maugham ma nam dzisiaj jeszcze cos do powiedzenia?

Wypozyczylam jedna ksiazke, a po przeczytaniu zdaje mi się, jakby z tej pierwszej wykluwala się druga i tak pare razy. Bo nic tu nie jest takie, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje.

Na pierwszy rzut oka to klasyczna powiesc brytyjska. Na drugi rzut oka taka brytyjska to ona nie jest, jak się wezmie pod uwage, ze W.Somerset urodzil się i zmarl we Francji – no i wiekszosc zycia spedzil w podrózach oraz mieszkajac i pracujac poza granicami Królestwa. Tak po prawdzie to wlasnie dlatego zdecydowalam się na jego ksiazke – bo przeczytalam niedawno, iż nalezal do grona szpiegów. Poprzedniego Maugham’a czytalam, zanim się dowiedzialam o jego spook-owej dzialalnosci, a teraz wiem nareszcie skad ma takiego nosa do szczególów. Podobnie jak Green, podobnie jak Le Carré (na wiekopomne dzielo Putina jakos nie licze).

Nastepna rzecz, która nie jest taka, jak się zadawala, to okladka. Zazwyczaj wydawca troszczy się o szate graficzna, a tym razem poszedl na latwizne. Okladka to bowiem nie okladka, tylko plakat filmowy. Co z tego ze ladny? Poczulam się oszukana i zaczelam wietrzyc, ze wydawca powiesci (Swiat Ksiazki) promuje nie ksiazke, tylko odcina kupony od popularnosci filmu – a fe! Idac tym tropem natknelam się na inne ulatwienie pracy wydawcy, które stalo się utrudnieniem dla czytelnika: a mianowicie przeklad. Powiesc pochodzi z odleglego 1925 roku, zas przeklad jest tylko o dziesiec lat mlodszy. Sama tlumaczka była starsza od pisarza i w chwili zakonczenia pracy translatorskiej konczyla siedemdziesiac lat. Nic wiec tez dziwnego, ze uzywala jezyka już przestarzalego nawet na rok 1935. Te wszystkie „dzieciatka”, „sierotki” itp.są rodem z XIX wieku. Fragmentów o wnoszeniu wniosku o rozwód nie zrozumialam w ogóle – slownictwo prawne zmienilo się zupelnie i powinno zostac uaktualnione. Zakonnica „pieszczaca zólte uszka” chinskich podopiecznych nawet mnie, nielubiocej politycznej poprawnosci, drazni brakiem szacunku blizniego. No i taka prosta sprawa jak imie kochanka glównej bohaterki: raz nazywany jest Charlie’m, a raz Karolem. Jak ktos nie zna angielskiego, to może sadzic, ze albo Kitty miala dwóch kochanków, albo ten jeden był jak doktor Jekyll i Mr Hyde. Znam angielski, ale i tak mnie taka forma tlumaczenia denerwowala, bo albo Charlie i Charles, albo Karolek (Lolek) i Karol.

Idac tropem tlumaczenia, wysledzilam (niczym prawdziwy szpieg) sama tlumaczke. I znowu natknelam się nie na to, czego się spodziewalam – jak już pisalam osobe nie tylko mocno przedwojenna, ale i w dodatka wybitna osobowosc. Franciszka Arnsztajnowa az się prosi o note biograficzna (której nie dostal nawet sam Maugham). To nastepna wybitna kobieta, która zmiótl wiatr historii i meski sposób budowania historii literatury http://www.tnn.pl/pm,1907.html . Pochodzaca z ciekawej rodziny, wszechstronnie wyksztalcona, patriotka i konspiratorka. Poetka i animatorka zycia literackiego w Lublinie. Ofiara Zaglady. Polska Zydówka – no i dlatego pewnie jej nie ma z swiadomosci Polaków. Mam nawet zal do Porazinskiej, ze nic nie napisala o znaczacych rodzinach zydowskich Lublina w swoim znakomitym „I w sto koni nie dogoni”. Opisala tylko biednych zydowskich sadowników czy wiejskich handlarzy u dziadków – czasami się zastanawiam, ze może rzeczywiscie PRL przyczynil się do antysemityzmu poprzez zatarcie wyraznych sladów rodów zydowskich w kulturze polskiej? Bo ojciec Franciszki był bogatym kupcem, matka polska poetka, zas brat paryskim filozofem, z którym dyskutowal sam Einstein http://fr.wikipedia.org/wiki/%C3%89mile_Meyerson . Dlaczego nikt, poza lublinianami o nich nie wie?

Niesprawiedliwe wydaje się tez pominiecie nawet najmniejszej notki biograficznej Maugham’a. To autor troche dzis zakurzony, lecz piszacy dobrze i madrze – to jakas ironia losu, ze ksiazka zostaje wydana niemal jako scenariusz filmowy, ze zdjeciem aktorów, ale bez zdjecia pisarza. Sam Maugham był postacia barwna. Homoseksualista, czasowo ozeniony z nowatorska wnetrzara Syrie Wellcome – szczególowa wiedza o postepowaniu rozwodowym z Syria przydala się autorowi także w Welonie. Podróznik i szpieg, ale nade wszystko dramaturg i pisarz. Wychowany bez reki kobiecej, co odbija się brakiem zaufania do kreowanych postaci bohaterek. Poznal m.in. Chiny – wiec jego opis pobytu w Chinach odczuwa się jako bardziej autentyczny niż Afryka w Pustyni i w puszczy.

O kim jest Malowany welon? Recenzenci (filmu) pisza, ze o Kitty. Nawet szwedzkie tlumaczenie mialo Kitty w tytule. Mnie się jednak wydaje, ze to ksiazka o mezu Kitty, o Walterze. O plochosci niewiesciej natury i o stalosci mezczyzny; jego uczuc i o wyzszosci inteltualnego mezczyzny nad emocjonalna i pusta kobieta. O honorze i powolaniu prawdziwego mezczyzny. Walter to troche jakby alter ego Maugham’a – niepiekny, niewysoki, niefektowny – za to na koniec zwycieza moralnie. Zona nie może go docenic za zycia, a po smierci nawet nie uroni lzy ( w odróznieniu od placzacego chinskiego generala). Wazna role odgrywa tez inny niepiekny, acz madry mezczyzna, Waddington. Na pewno miał W.Somerset duzo racji opisujac mariaze swojej generacji – gdzie pozycja kobiety uzalezniona była od pozycji meza. Zamiast jednak krytykowac stan rzeczy i slabe mozliwosci kobiet Maugham wini kobiety jako takie, iż pragna zlapac stosownego meza, a pózniej pchaja go do robienia kariery i zarabiania na rodzine. Dobrze oddaje relacje rodzinne, gdzie duza role pelnia pozycja spoleczena czy pieniadze. W ogóle ma fantastyczny dar obserwacji i swietnie opisuje urzedników kolonialnych jako gladkich w obejsciu, malo ambitnych, lecz latwych do polubienia. Swietnie uchwycil prastary argument mezów zdradzajacych swoje zony: alez jestem tylko czlowiekiem – to było takie ludzkie (sic!). Natomiast wydaje mi się, ze seksualnosc kobiet opisuje wg.doswiadczen ze swojego podwórka – czyli jako seksualnosc meska. Podobno był bardzo smialy w opisach jak na swoje czasy, ale dzisiaj ma slabsza wiarygodnosc. Chyba nie przepadam za mezczyznami kreujacymi kobiety jako bohatera wiodacego powiesci – jakos nie wierze w teze, ze gej to najlepszy przyjaciel kobiety. Natomiast szalenie wiarygodne są opis uczuc i odczuc bohaterów – czuje się duze doswiadczenie wlasne autora.

Reasumujac Malowany welon, tlumaczony poczatkowo jako Malowana zaslona (malowana zaslona, która zyjacy Zyciem zowia) to nadal szalenie ciekawa, niebanalna powiesc. Prezentuje zaskakujace zmiany akcji i dosc niespodziewane zakonczenie. Mysle, ze sila ksiazki bylby jezyk, gdyby tylko odswiezyc tlumaczenie. Wolalbym, żeby kobiety nie były prezentowane jako: 1.wadliwe egzemplarze, wymagajace korekty; 2.istoty, których istnienie uzasadnia bezinteresowna milosc do mezczyzny i dzieci. Pomijajac poglady nieboszczka Wiliama Somerseta, dysponowal on zdecydowanie darem pióra i zaprosil nas na niepokojaca i ubogacajaca podróz do Chin w czasie cholery. Z ostatniego chinskiego pudelka wylania się akceptacja dla ludzkich wyborów i nieodpornej na rozmaite pokusy natury czlowieka.

Wklejam tutaj wiersz, którego ostatni wers odgrywa kluczowa role w powiesci:

AN ELEGY ON THE DEATH OF A MAD DOG
 
    by: Oliver Goldsmith (1728-1774)
 
        Good people all, of every sort,
        Give ear unto my song;
        And if you find it wondrous short,-
        It cannot hold you long.
 
        In Islington there was a man,
        Of whom the world might say
        That still a godly race he ran,-
        Whene'er he went to pray.
 
        A kind and gentle heart he had,
        To comfort friends and foes;
        The naked every day he clad,-
        When he put on his clothes.
 
        And in that town a dog was found,
        As many dogs there be,
        Both mongrel, puppy, whelp, and hound,
        And curs of low degree.

The dog and man at first were friends;
        But when a pique began,
        The dog, to gain some private ends,
        Went mad, and bit the man.
 
        Around from all the neighboring streets,
        The wondering neighbors ran,
        And swore the dog had lost his wits
        To bite so good a man.
 
        The wound it seemed both sore and sad
        To every Christian eye;
        And while they swore the dog was mad
        They swore the man would die.
 
        But soon a wonder came to light,
        That showed the rogues they lied;
        The man recovered of the bite,
        The dog it was that died.


  1. A czytalas „Wyjatkowo dluga linie” Krall? Jest m.in. o Arnsztajnowej. Piekna ksiazeczka.
    Zgadzam sie co do okladek – te filmowe sa po prostu tandentne, pojscie po linii najmniejszego oporu. Wole juz czysta strone z nazwiskiem autora i tytulem;)
    „Welonu” nie czytalam, wiec sie nie wypowiem, ale swego czasu b. podobał mi sie „Ksiezyc i miedziak” tudziez „Ostrze brzytwy”. Tam takze pieknie pisal o zwiazkach damsko-meskich;)

    • no wlasnie nie czytalam tej krall – milo, ze o arnsztajnowej napisala. w ogole lublin zbiera info o swoich mieszkancach i to, co znalazlam, to wlasnie z lubelskich archiwow
      zupelnie nie pamietam co czytalam maugham’a wczesniej – ale lubie go czytac. to troche jak posilek z poledwicy wolowej – wystarczy zjesc niewiele, a czlowiek czuje sie syty. w odroznieniu od panujacej manii pisania ksiazek na kilometraz

  2. Maugham i poledwica wolowa – niezle porownanie;) ja mam podobne odczucia m.in. w przypadku Munro, o ktorej za chwile napisze;)

  3. ;))))))))))))))))))

  4. „Księżyc i miedziak” czytałam dawno temu i wspominam miło.
    „Malowany welon” znam tylko w wersji filmowej – bardzo mnie rozczarował! Chociaż książkę mam, w najbliższym czasie do niej nie sięgnę. Bardzo podobały mi się pejzaże, natomiast sama opowieść wydała mi się nijaka.Nie poruszyła mnie. Kitty nie wywołała we mnie ani sympatii, ani empatii.
    Dziękuję za miłe słowa o Lublinie!🙂
    Książkę Krall też bardzo polecam.

    • ja jakos mam slabosc do brytyjczyków w literaturze. niby tacy uczuciowo zahamowani, ale we mnie wzbudzaja rezonans. kitty nie byla sympatyczna, bo taka ja autor sobie wykoncypowal. ale jej romans, prawdziwe uczucie i cynizm kochanka brzmia jak samo zycie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: