szwedzkiereminiscencje

Chic lit – Jenny rencontre Albert czyli nic nowego pod sloncem!

In Pamietnik, Sztuka on 1 Wrzesień 2010 at 23:21

Jenny rencontre Albert, Jenny de Beausacq, nigdy nie wydane

Niniejszy wpis wyrasta ze biegu okolicznosci i byl zupelnie nieplanowany. Zaczelo od soboty, kiedy nieoczekiwanie odwiedzial mnie artystka. Dostalam od niej nawet obrazek – do wgladu na:  http://www.garnek.pl/jilsander/11057754/prezent-od-elzbiety. Zaczely się opowiesci o wszystkim i niczym – w tym o bohemicznej rodzinie mojego bylego meza. Potem szukalam amerykanskiej normy, a przy okazji zajrzalam do rzadko uzywanego segregatora i znalazlam troche papierów o bylej tesciowej. Miedzy innymi wspomnienia o spotkaniu z bylym tesciem. Nigdy nie mialam czasu przeczytac, a teraz postanowialm się zaglebic w lekture. Jak już przeczytalam, to zauwazylam, iż to prawdziwa chic lit! Tyle, ze prawdziwa i wyszlo na to, ze pisarki od „gorszej literatury” po prostu kopiuja samo zycie. No i był jeszcze inny, maly przyczynek. Podczas ostatniej wizyty w kraju zauwazylam wiele wysilków typu „Iksinscy tez sroce spod ogona nie wypadli” czyli ped na wypuchacenie wlasnej linii rodzinnej. Dzisiaj będzie o kobiecie, która swojej linii puchacic wcale nie musiala.

Moja tesciowa to artystka – pewnie wiele kobiet by sie pod takim stwierdzeniem podpisalo. Tymczasem ja powinnam dodac dwa razy slowo « byla » : moja byla tesciowa to byla artystka: http://www.sikart.ch/KuenstlerInnen.aspx?id=4002016&lng=de Z pochodzenia byla holenderska baronówna, choc jak to się mówi, „dobrze” to było po stronie jej mamy z bardzo starej rodziny. Akcja opowiadania zaczyna się w Szwajcarii kiedy ma zaledwie dziewietnascie lat i spotyka przyszlego meza, Alberta: http://www.sikart.ch/KuenstlerInnen.aspx?id=4025033&lng=de W przeciagu zaledwie trzech lat zdazy uzyc troche zycia, żeby potem wyjsc za maz i urodzic dwójke dzieci. W sumie urodzila ich osmioro – przezyla szóstka. Kiedy ja poznalam była zalkoholizowana i agresywna kobieta, która mylila swojego syna ze swoim mezem. Zawiódl ja malarz Albert, który co prawda studiowal z Severinim, ale w czasie wojny wolal siedziec u mamusi. Zawiódl ja tez drugi maz, francuski hrabia gracz i utracjusz, który szybko przehulal jej caly majatek. Dlatego az z niedowierzaniem czytalam wspomnienia mlodej kobietym która kocha piekne ubrania i jezdzi na lekcje baletu do Londynu. Lubi dobre jedzenie we francuskich knajpkach i tanczy do upadlego. Przed zamazpójsciem zdazy jeszcze popracowac na placu Vendôme. Poza tym sama przemierza Europe tam i z powrotem samochodem – a jest to czas, kiedy Janusz Myszynski porusza się wylacznie dzieki umiejetnosciom szofera i z szoferem odbywa podróz do Hiszpanii.

W kazdym razie jej wspomnienia to istna chic lit, co zilustruje cytatami:

1. diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety:

Il y avait encore un petit incident quand Zus croyait avoir perdu le diamant qu’elle portait comme boucle d’orreille et que maintenant je porte au doight. Souvenir d’un temps d’éternelles vacances, de plaisir, de bonheur.

2. Niczym u Plum Sykes tata wyprawia piecdziesiate urodziny zagranica :

Fin mars, nous recevions de nouvea une invitation pour aller à Vienne, cette fois-ce pour fêter les cinquantes ans de mon père.

3. próby normalnego zycia, w tym gotowania zaczynaja sie od niepowodzenia:

J’apprenais à faire la cuisine, et après quelques erreurs, comme le verts des poireaux et jeter le blanc, nous finissions par même manger.

4. tata ma nie tyle jumbo jet (to nie te czasy), ale swój wlasny samolot. Uwaga, polonicum – pilot o polskim nazwisku :

Quelques semaines plus tard, mon père arrivait de Vienne à Lausanne avec son avion pour un Rallye…lui et son pilot Brumowski.

5. na wspólne spotkania rodzina przybywa z róznych stron :

Le 27, Carie arrivait de Hollande, mon père de Paris, Carla de Vienne et ton cousin Kurt de Bern.

6. czas baz rozrywki to czas stracony :

Je partais encore pour les Baléares avec ma mére, où je ne faisais que t’écrire et me baigner.

7. pije sie (jeszcze przed czasami Bellini) szampana :

A cette occasion…nous buvions du champagne.

W tym natloku wyjazdów na narty do Zell am See i wszystkich innych próbowalam odnalezc jakas refleksje swiadczace o wrazliwosci spolecznej czy tez swiadomosci politycznej. Znalazlam dwa fragmenty. Jeden z wystawy w Brukseli :

Nous étions écoeurés de voir l’art dégénéré des propagandas russe et italienne.

Zas drugi z wizyty w Wiedniu:

..la Mariahilfstrasse en regardant les tristes magasins, le marché, les petites confiseries, les gents pauvres et misérables qui courrait après un char à charbon pour ramasser les charbons qui tombaient.

Reasumujac : chic lit to nic nowego pod sloncem. Tylko dlaczego wstydliwym mialoby byc czytanie o mojej niezyjacej juz bylej tesciowej ? Jej zycie bylo niezmiernie barwne – a ze miala z domu urodzenie i majatek nie powinno nikomu przeszkodzic zobaczyc w niej nowoczesnej kobiety. Szkoda tylko, ze potem poswiecila sie swoim tkaninom, a nie pisaniu – bo malzenstwo dwójki artystów to tez ciekawy temat. Jak u Sigrid Hjertén i Isaaka Grünewalda.

  1. Z tego, co piszesz wynika, że biografia Twojej ex-teściowej mogłaby być świetnym materiałem nie tylko na książkę, ale i na film. Mimo wszystko to ciekawe, móc zetknąć się z taką postacią. Zazdroszczę, bo oryginałów niewielu można spotkać.

    W kwestii chick lit tudzież lit. dla kucharek: moja koleżanka kiedyś stwierdziła, że życie to jak brazylijski serial i słuchając historii jej przyjaciółek musiałam się z tym zgodzić. Oczywiście jeden opisze to ze smakiem, inny – z trochę słabszym;))) W końcu i „Annę Kareninę” dałoby się napisać w ten sposób;)
    Wolne skojarzenie: czy czytałaś eseje Ugresic „Czytanie wzbronione”? Jeden z nich poświęcony jest bodaj streszczeniom powstających dzieł (na potrzeby wydawcy), autorka chyba właśnie zajęła się Anną K. i Hamletem i doszła do wniosku, że dzisiaj po „zajawkach” mogłoby nie dojść do ich wydania;) Gorąco polecam tę książkę.

  2. ugresic czytam z duza przyjemnoscia na lamach GW, ale „czytania wzbronionego” nie znam. b mi sie podoba jej dystans, zloscliwosc i poczucie humoru. musze tylko sprawdzic czy maja ja w tutejszej bibliotece? na razie mam kolejke ksiazek do przeczytania, pojechac po „lale” do halmstad – a tu dzisiaj straszy mnie „dyrektywa maszynowa”, z kt musze sie zapoznac. (w)ot, zycie!

  3. Myślę, że ww. eseje spodobałyby Ci się. Jeśli starczy mi czasu, to sama dzisiaj jeden przeczytam;)

    Dyrektywa maszynowa – jak to groźnie brzmi;)

  4. dokuczj mi, dokuczaj! uwazaj, bo cie jeszcze maszyna pogonie😉

  5. A co do obrazka – to zdjęcie? Kolaż?

  6. to pierwsze? to j, prosze pani, zdjecie tkaniny. niestety, nie mam w kolorze. jenny wypowiadala sie w sztuce pismem wezelkowym

  7. Nie, to z insektem;) Nie sprecyzowałam.

  8. to z insektem to kompilacja naukowych rysunkow elzbiety (specjalizuje sie w owadach) i humoru. dostalam tylko cos w rodzaju wydruku komputerowego, ale mysle, ze malowala. ona zznakomicie kresli te musze oczka i innne wlachatosci piorkiem. niektore podmalowuje, tak na metalicznie (jak skrzydelka na moim obrazku). troche pracuje na komputerze – ale reszta to praca odreczna

  9. Super sprawa;)

  10. Pięknie, mimo że to niesympatyczne stworzenia;)

  11. na dodatek j ich podobno 25 tysiecy rodzajow…

  12. Ale krótko żyją;)

  13. Bardzo podoba mi się Twój termin:”pęd na wypuchacenie własnej linii rodzinnej”, w dodatku obrazuje zjawisko dość powszechne i irytujące.
    Mucha uwieczniona plastycznie faktycznie malownicza, ale to: http://www.garnek.pl/jilsander/11057734/luk-szczescia moim zdaniem piękniejsze.
    Czytając Twoją opowieść podobnie jak Ania miałam natychmiastowe skojarzenie z filmem – tę historię ktoś powinien zekranizować!

  14. hej lirael! jak ty zawsze znajdziesz sposob, zeby wypuchacic…moje ego!😉

  15. Ja nie Kubuś Milne’a, ja nic nie Puchacę!🙂

  16. Otóż według testu ja też jestem Puchatkiem, choć mentalnie czuję się mieszanką Prosiaczka i Kłapouchego.🙂

  17. Hi from Switzerland, it’s my grand mother ! My father (his son) just made a book about the artworks of Albert, but in french. Amazing to read about family on your blog.

    • Hello Pample! Nice to hear from you and Switzerland.. I actually met your Granny. I suppose I got her book from your Aunt Ann. Are you Oliver’s (Doudou’s) offspring? Very interesting to hear about the Albert book, even if I prefer to read about female artists. Many cordial greetings from Sweden!

  18. I am very pleased to read this document about my mother… I made it translate through google… but not easy! Could help me to understand it in english or coult you translate it into english?
    I am looking forward reading you
    Kind regards,
    Marie-Laure de Beausacq
    http://www.debeausacq.com

    • How kind of you to visit my blog! Actually the content of my note about your mother is the content of her book. I enjoy writing about women in art, because unfortunately they often dissapear from art history books. I wrote about Dannish exhibition of European female modernists, Meret Oppenheim exhibition in Berlin, Swedish exhibitions of Alice Neel, Agnes Cleve etc. I only regret that I was not able to find a picture of yout mother’s tapestry in colour – I do appreciate her vibrant colours. With kind regards \ M

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: