szwedzkiereminiscencje

Wyciag z miazgi – Andrzejewski

In Ksiazki, Polskie refleksje on 22 Czerwiec 2010 at 22:31

Miazga, Jerzy Andrzejewski, Puls (nie moge znalezc roku wydania)

[pisane do Al’a Jarreau]

Jak to bylo? Napalilam się na biblioteke w Halmstad niczym Arab na kurs pilotazu. Znalazlam tam bowiem poklady ksiazek polskich, których w Polsce wlasciwej nie zaznalam z przyczy róznych – albo były w domu na pólce, ale „bylam za mala” (choc „Uklad” Kazana czytalam pod nieobecnosc rodziców w wieku lat jedenastu i tak), albo były nie do dostania. Wypozyczylam wiec mityczna „Miazge”, a potem, na jej skutek, Jasienice.

„Miazga” kojarzy mi się z impreza w latach 80-tych, a zwlaszcza jednym Alkiem z Warszawy. Tata Alka był bodajze ambasadorem, nie napisze gdzie, bo może sobie nie zyczy takich publicznych wspomnien. Jak to w tym czasie, ludzie z Warszawy nie byli w Krakowie lubiani. Byli zdecydowanie bardziej swiatowi, bardziej pewni siebie i lepiej ubrani. To była zupelnie inna klasa – ze nie wpomne ogólnopolskiej olimpiady jezykowej na studiach. Bez trudu zwyciezylam olimpiade na swojej uczelni, ale na szczeblu ogólnopolskim natknelam się na warszawskie „dzieci z placówek”. Uplasowalam się zaraz po nich, lecz i tak przezylam szok na widok ich wyglancowanych lakierek i ogólnego luzu. Alek nie nosil lakierek – za to bardzo elegancko skrojona marynarke. No i, jak to wtedy, kiedy po ciastkach i domowym bigosie rozmowa zeszla na polityke i sfery warszawskie, Alek blysnal znajomoscia „Miazgi”.  W naszym malym, na ogół krakowskim gronie, zabrylowal totalnie. Ani wtedy nie marzylam, ze będę miala okazje zapoznac się z tym wiekopomnym dzielem!

A teraz lezy przede mna i nie jestem w stanie przez te ksiazke przebrnac. Gwoli prawdzie istnieje tam malenki fragment cenny niezwykle: fragment dziennika samego Andrzejewskiego. Ten dziennik jest wspanialy i to tam wlasnie natknelam się na wpis o Jasienicy, wystapieniu Gomulki na jego temat oraz o pogrzebie Pawla J na Powazkach. Zacytuje stamtac kawalek, dedykujac wszystkim wielbicielom IV RP, Zbiegniewa Ziobry i stosowanych przez niego metod:

Prowokacja zawsze była i do obecnych czasów pozostala taktyka szczególnie faworyzowana przez reakcje rzadzace spoleczenstwem przy pomocy scentralizowanego aparatu pzremocy. Udana prowokacja demaskuje „wrogów”, usprawiedliwia podjecie srodków nadzwyczajnych, likwiduje zarazem masowo przeciwników dyktatury, paralizuje slabych i lekliwych, uaktywnia oportunistów i karierowiczów, umacnia aparat wladzy. Umiejetnie zorganizowana i przeprowadzona prowokacja, likwidujac fizycznie lub cywilnie najwartosciowsze jednostki, a poglebiajac deprawacje ludzi już zdeprawowanych lub do deprawacji dojrzalych – powoduje zazwyczaj tragiczne wyczerpanie spoleczenstwa, ten zas stan rzadzacych najbardziej odpowiada rzadzacym. Nie bez glebszych racji każdy aparat wladzy totalitarnej tak natarczywie i przy kazdej okazji wmawia spoleczenstwu, iż jest silne, zwarte, wszechstronnie się rozwijajace i w ogromnej wiekszosci solidarne z polityka rzadów. Wielu ludzi chorych z uczuciem ulgi i wdziecznosci przyjmuje zapewnienia bliskich i znajomych, iż wygladaja kwitnaco.

Czesc „Intermedium czyli Zyciorysy Polaków” udalo mi się z trudem przeczytac. Zatytulowabym ja „Epitafium Polaka wieków przeszlych”. Denerwuja mnie pretensjonalne nazwiska, które Andrzejewski był ponadawal swoim bohaterom. Nie mam sily szukac w pamieci zywych odpowiedników tych postaci – jedynie Cybulski skojarzyl mi się natychmiastowo. Sadze, ze w czasach PRL akurat ta czesc była skarbnica wiedzy. Natomiast czesci zasadniczej czytaj się dzisiaj zupelnie NIE da. Emanuje prawdziwa atmosfera PRL, która mam nieszczescie pamietac. Czuje fizyczne mdlosci i zaczyna mi brakowac powietrza – ci wszyscy, którzy opowiadaja bajki o kontynuacji PRL do chwili obecnej, powinni przeczytac te czesc obowiazkowo: o telefonach Stalina po nocy czy uzgodnieniach programu teatru w komitecie. O obowiazkowych libacjach – ja tego czytac absolutnie nie mogę. Żeby było ciekawiej, czytalam z zainteresowaniem autobiografie Jeleny Bonner, czyli nie chodzi tylko o przykre fakty. Andrzejewskiemu udalo się oddac duszna atmosfere i nikla sfere wolnosci swoich czasów, która najwyrazniej wyparlam ze swojej pamieci.

Na raz nastepny zapraszam do Polski Piastow.

  1. Mimo wszystko przejrzę;)

    A co do pożądanych niegdyś książek: ostatnio w jednej z bibliotek na półce „za darmo od czytelników” można było wziąć stareńkie wydanie „Młodych lwów”. Natomiast pamiętam fragment z „Dziennika 1954” Tyrmanda, w którym przyznawał się, że szpanował na tę książkę właśnie tzn. obnosząc się z nią. Kiedyś jakiś gość go nawet zaczepił, żeby się dowiedzieć bodajże, gdzie można nabyć to cudo, ale T. potraktował go z góry. I pomyśleć, że dzisiaj raczej się nie mówi o tej powieści, a była przecież dobra. No i ekranizacja z Brando w roli niem. żołnierza – aż miło było na niego popatrzeć;)

    • mlode lwy pamietam – chyba jeszcze z „co wieczor powiesc w wydaniu dzwiekowym”. film tez kiedys widzialam – dawno, dawno temu. byl czas, kiedy czytalam duzo irvin’a shaw i b go sobie chwalilam jako kwintesencje ameryki (w moim owczesnym pojeciu)

  2. Też go kiedyś namiętnie czytałam;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: