szwedzkiereminiscencje

Polska -Szwecja niewinnie

In Ksiazki, Polskie refleksje, Szwecja on 19 Czerwiec 2010 at 14:25

Andrzej Niewinny Dobrowolski, Donos na Polonie czyli jest, jak jest…bo gdyby mialo byc inaczej, to by bylo, 2005

Cala Szwecja przygotowuje sie wlasnie do dzisiejszego slubu ksiezniczki, a wlasciwie królewny, Victorii – a mnie w glowie zupelnie inne klimaty. Wybranek królewny charakteryzuje się wyjatkowo niskim poziomem inteligencji i poza przyklejonym, oblesnym usmiechem musi dysponowac mocno ukrytymi zaletami – bo na zewnatrz ich zupelnie nie widac. Jak widac warto być ponizej przecietnej, bo i tak pojawi się królewna i uwiedzie, dajac przy tym tytul ksiazecy i polowe królestwa. Ale, jak to mówia Szwedzi, najwazniejsze, żeby byli ze soba szczesliwi – cóz z tego, ze za pieniadze podatników.

Bedac ostatnio w bibliotece w Halmstad rzucila mi się w oczy ksiazka pana Andrzeja Niewinnego Dobrowolskiego.

Dzieki komorce nareszcie udalo mi sie utrwalic rzezne Fredrik’a Wretman’a na Nissanie przeplywajacym pod biblioteka

Tak się zlozylo, ze zawarlam z nim znajomosc podczas wizyty na targach ksiazki w Göteborgu pare lat temu. Ucieszylam się widzac ksiazki po polsku (to nie były te targi z Polska w tle) i wdalam się w rozmowe z jak się pózniej okazalo panem Niewinnym. Nota bene nazwisko Niewinny wniosla w wianie zona pana Andrzeja. Szalenie mi się spodobalo, iż w tym stadle to mezczyzna przyjal nazwisko zony, podczas kiedy polowica pozostala przy swoim. Skad wiem? Ponieważ dostalam wizytówke, dowód w zalaczeniu:

Ze spotkania pamietam najlepiej, ze pan Andrzej zapytal w pewnym momencie czy znam Kjell’a Albin’a Abrahamsson’a., szwedzkiego dziennikarza raportujacego z Polski. Nastepnie wskoczyl na krzeslo i usilowal się dodzwonic do Kjell’a, co w gwarze hali targowych było istna niemozliwoscia. Abrahamsson pozostal wiec nadal moim nieznajomym. A Doborowolski opowiadal, o ile mnie pamiec nie myli, ze tlumaczy wlasnie ksiazke ogrodnicza na polski oraz ze sprzedaje tanie uslugi drukarskie w Olsztynie. Przyznam się od razu, ze na wypisana na wizytówce strone ( http://www.jestjakjest.com/)  nigdy nie zajrzalam i gdyby nie biblioteka w Halmstad nie zapoznalabym się nigdy z dziennikarska swada pana Andrzeja.

Dobrowolski to emigrant z duzym stazem, bo od 1968 w Szwecji. Z duza doza humoru i dystansu do siebie opisuje wlasne i cudze zmagania z codziennoscia, uzywajac przy tym soczystego jezka gawedy. Zaczynal jako muzyk, a jak skonczy, to przyszlosc pokaze – wydaje sie, ze przy otwartosci pana Andrzeja the sky is the limit. Jak ktos ma ochote na niepolukrowane, humorystyczne spojrzenie z drugiej strony Baltyku to warto zajrzec do „Donosu” i poczytac pare felietonow. Uwazam, iz jego obserwacje zmieniajacej sie rzeczywistosci zarowno tu, jaki w Polsce sa trafne, a nawet najgorsze koleje losu opisane sa z obiezyswiackim humorem.

I na tym te niewinna reklame zakoncze – poniewaz pojawila sie nowa seria reportazy Macieja Zaremby w DN i spiesze sie z nimi zapoznac. Zaremba jednak stoi u mnie o „oczko” wyzej.

  1. Takie nazwisko sama bym dla żartu po żonie (gdybym ją miała;) przybrała;) O panu autorze nic nie wiem, ale teraz będę już go kojarzyć.
    I proszę o raport z lektury Zaremby, lubię jego reportaże. Czasem się dziwię, że w SE absurdy też są możliwe. Najbardziej pamiętam tekst z GW o studentach imigrantach, którzy składali zażalenie na wykładowców z powodu niskiej oceny na egzaminie ze szwedzkiego bodajże i konsekwencjach.

  2. Szanowna Pani. Nie wiadomo z jakiego powodu, znajoma ze Sztokholmu natknęła się na Pani blog z notatką na temat (m.in.) skromnego mnie. Nie pytałem też o powód, dlaczego wysłała link do mnie. Ale… widać tak miało być. Bo wiadomo: gdyby…
    Z przyjemnością odgrzeczniłbym się, wysyłając Pani co, na ten przykład choćby wspomnianą na blogu książkę.
    Jeśli byłaby taka wola, proszę o adres pocztowy, na który ją skierować.

    PS: Ostatnio streszczam się na finiszu, produkując zdania naśladujące aforyzmy. Ozdobione obrazami i muzyką są w sieci tu i tam, z mojej ręki na Youtube pod adresem AND5491.

    Serdecznie pozdrawiam

    Andrzej Niewinny Dobrowolski
    AND

    • panie andrzeju! dziekuje serdecznie za przemily mail. wyznam szczerze, pisalam z potrzeby serca, a nie w oczekiwaniu na ewntualne apanaze. poniewaz jednak jestem lasa na ksiazki (jak opisywalam mielismy przyjemnosc zetknac sie na targach tejze w gbg), to chyba sie skusze. napisze adres na podany przez pana mail. pozdr \ m

  3. no i sie porobilo – a zaczynalo byc juz tak przyjemnie! autor ksiazki, zapewne w napadzie zgryzliowsci starczej – a moze wtórnego zdziecinnienia – napisal mi cos o „moczu buldoga pani” itp. w konsekwencji te, jakze niewinna w zamierzeniu, znajomosc musialam czym predzej zakonczyc. dosc typowe dla polaków zagranica – zamiast sie razem trzymac i wspierac, to lepiej gryzc na oslep…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: