szwedzkiereminiscencje

Propozycje wydawnicze klubu „Przyroda i kultura”

In Ksiazki, Szwecja on 27 Kwiecień 2010 at 19:50

Lezac z kotem na kanapie – tzn. ja lezalam na kanapie, a kot na mnie – siegnelam po katalog ksiazek z klubu „Natur och Kultur Direkt”. Jestem na strasznym glodzie ksiazkowym, bo czytalam ostatnio doskonala powiesc i teraz odrzuca mnie od wszystkich innych, a czytac chce. Dlatego postanowilam poczytac na odmiane O ksiazkach.

Po przejrzeniu calosci naszla mnie niewesola refleksja: gdzie ja to wyladowalam? Czy Szwecja to istny dom wariatów? A może zamienilam się w Alicje w Krainie Czarów? Zaczne od trendów – otóz pierwszym trendem jest pisanie o wszystkim. Niby dobrze, bo dla kazdego cos milego, ale z drugiej strony każdy temat zostal rozwalkowany do kompletnego zaniku. Poza tym podzielony na czasami humorystyczne kategorie, podkategorie i jeszcze inne. Dzisiaj akurat jestem po trzygodzinnym wykladzie na temat rozmaitego rodzaju „celów” – wykladowca opowiadal, ze sobie pisze karteczki z „celami dziennymi” do realizacji – przerazajace! Drugi trend to stwarzanie potrzeb u konsumenta. Dzisiaj jedna dieta, a jutro okazuje się, ze się nie sprawdzila i teraz obowiazuje zupelnie inna – wiec trzeba sobie kupic nowa ksiazke. Zaraz dojde do konkretów, żeby nie być goloslowna.

 Ksiazka kwartalu jest „Uwolnij się od swoich fobii i leków” Roberta L.Leahy. Najpierw dluga lista pt. „Rózne diagnozy fobii” – i już zaczynam czuc się niewyraznie, ponieważ jeszcze NICZEGO u mnie NIE stwierdzono. Może czas się przebadac? Może wyklucie się fobii to kwestia dni? A może lat? Nastepny rysunek wyglada jak chrystusik frasobliwy z wiejskiej kapliczki. Figurka emanuje czyms, co najprawdopodobniej ma przedstawiac strach. Dokola figurki klebia się straszne mysli. Nie wytrzymuje tego stezenia nieszczescia i czytam dalej.

 „Próby milosci i zdrada – opowiesci lekarza duszy”, Clarence Crafoord. Wlos jezy mi się na glowie i ide dalej. „Zamien swoja lazienke w indyjskie spa” – niestety, nie przepadam za curry i nie mam ochoty na reklamowany peeling z jugurtem i kurkuma. Wpadam jak sliwka w kompot, bo przede mna „Ogród leczy wycienczonych” (zostawie autorów na boku). Nie mam ogrodu i nie zamierzam się zaglebiac w stan swojego ducha. Wedruje na nastepna strone: „Metoda kapeluszy”. Kapelusze kocham i już się ciesze, kiedy wpada mi w oko tytul reklamowanej pozycji „Szesc myslacych kapeluszy” – no nie, myslec lubie sama, a kapeluszy uzywam do ozdoby. Brne dalej wglab broszury. NLP czyli neurolingwistyczne programowanie – czyli pranie mózgu i manipulacja jezykiem. Trzymac się z daleka. Nastepna strona: „Pozyteczna wiedza o trudnosciach w czytaniu  i pisaniu”. Może jestem zarozumiala, lecz nie czuje się jak grupa docelowa. Nastepny naglówek brzmi zachecajaco: „Stwórz sobie taka rzeczywistosc, jaka ci pasuje”. Niestety, znowu nie naleze do target’u, ponieważ tytul to „ADHD/ADD u doroslych”. Na nastepnej stronie do koloru, do wyboru „ADHD, Asperger, syndrom Tourette’a, autyzm…” – nie, dzis dziekuje. Nastala pora na „Cenna wiedza w przypadku zgonu” – co prawda nigdy nic nie wiadomo, ale jeszcze zipie, wiec szukam dalej. „Chyba nie ugrzezlas w pulapce grzecznej Anniki?” czyli „Pippi power, 7 dróg do kobiecej sily” – troche dla mnie za infantylne, rezygnuje. Wkraczam w dzial zdecydowanie psychologiczny: „Gdzie rezyduje swiadomosc?”, „Mózg”, „Jak wolna jest wolna wola?” (to takie skrzyzowanie filozofii z biologia), „Wscieklosc”, „Podstawy terapii rodzinnej” oraz „Jak dojsc od wstydu do milosci”. Potem zachecaja mnie do zapoznania się z „Wywiadami z najgrozniejszymi przestepcami Szwecji”, jak również „Od zawalaczy do psychopatów”. Nie będę cytowac tu wszystkich, ale przykul mój wzrok peczek cebuli na okladce ksiazki reklamowanej nastepujaco „Jedz, żeby osiagnac superzdrowie” – odpowiedz prosta: będę superzdrowa tanio. Dosc intrygujaco brzmi tez naglówek „Seks – doglebnie”. Pora na „Dekoruj dla duszy- zrób miejsce dla harmonijnych energii” – nic z tego nie rozumiem, ksiazka jest o feng shui, wiec lece dalej. Nareszcie widze cos dla mnie! „Ciesz się miloscia, która na Ciebie czeka” (w wolnym tlumaczeniu). Na swoje nieszczescie czytam opis: „Ksiazka opisuje dlaczego czujesz pociag do nieodpowiednich osób…” – dziekuje, postoje! Co oni sobie o mnie mysla? Zblizam się już do konca. Dowiaduje się, ze nie należy juz być wegetarianinem –akurat mnie ominelo, choc znalam fanatycznych – oraz, ze najmodniejsza dieta nazywa się „izodieta”. Rewolucyjna mysl izodiety polega na tym, czlonkowie rodziny dostaja porcje o zróznicowanej wielkosci – gwarantowany sukces wydawniczy… I na koniec dobijaja mnie „Zycie nie jest wesole” (sic!).

 Na prawde, zaczelam się zastanawiac czy aby przez pomylke nie zapisalam się do klubu ksiazkowego dla glupich? Namolnym celem broszury zdaje się nastraszenie mnie i stworzenie potrzeby do zakupu ksiazki. Dawniej ksiazki czytali ludzie inteligentni, a teraz klub ksiazkowy zwraca się do osób z wypranym mózgiem. W calym katalogu znalazlam tylko dwie ciekawe pozycje: „Milosc miedzy zamrazarka a pólka z psia karma” oraz „Kogo to rusza?”. Pierwsza opisuje przypadkowe spotkanie z miloscia w sklepie (nota bene autor jest niewidzacy), zas druga podejmuje problem rozwarstwienia spolecznego w Szwecji.

 Zniesmaczona wracam do mojej czarnej milosci, która zwisa z parapetu w kuchni i zaraz zawola nie tyle o psia, co o kocia karme. Czy to może jest ten mój „pociag do nieodpowiednich osób”?

  1. Miły zbieg okoliczności, ja też wczoraj otrzymałam katalog „Świata książki”. Bez rewelacji, ale też bez rzeczy niepokojących, o jakich wspominasz.
    Pozycje, które wywołały mój największy aplauz to „Cenna wiedza w przypadku zgonu” (wyobrażasz sobie ofiarowanie komus tej wydawniczej perełki w prezencie?!) oraz „Pippi power, 7 dróg do kobiecej siły” (nawet biedną Pippi wmanipulowali w swoje teorie!)
    „Seks – dogłębnie” otrzymuje nagrodę za tytuł miesiąca, o ile nie roku! To jest hit!
    Przykro mi, że katalog był beznadziejny, ale gdybyś tylko wiedziała, jaką wielką radość sprawiłaś mi swoim tekstem!
    Wybaczam Ci nawet pociąg do nieodpowiednich osób z parapetu🙂

    P.S.
    Przeczytaj koniecznie:
    http://chihiro.blox.pl/2010/04/Fishing-in-Utopia-Sweden-and-the-Future-that.html

  2. W kontekście tych fascynujących lektur nazwa klubu – „Przyroda i kultura” brzmi lekko groteskowo!🙂

    • tak, nazwa klubu brzmi niemal równie egzotycznie jak nazwa czasopisma, kt rzekomo reprezentowal hugh grant w „notting hill”: „horse & hound”… widzialam w polskich gazetach tlumaczenie nature jako natura, ale dla mnie nature ma czlowiek, a nature to nadal przyroda. kiedys bywaly tam na parwde ciekawe ksiazki! na kulture to nie ma co liczyc, bo w SE nie ma takiego pojecia jak „bycie kulturalnym”. sklonnosc do kultury traktowana j tutaj podejrzliwie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: