szwedzkiereminiscencje

Metafizyka piórem fizyka – Paolo Giordano

In Ksiazki on 24 kwietnia 2010 at 01:00

Paolo Giordano Primtalens ensamhet / Samotnosc liczb pierwszych, 2008

(Pisane do muzyki Wertynskiego, Gromowa i Weila)

Bedzie mi trudno, oj trudno, poniewaz ksiazka szalenie mi sie spodobala. Spodobala mi się i TYLE – a tymczasem musze się niejako tlumaczyc DLACZEGO. Ano trudno – jak to mawiaja Szwedzi: nikt nie obiecywal, ze będzie w zyciu latwo…

 Przeczytalam dzieki recenzji http://lekturki.com/2010/04/samotnosc-liczb-pierwszych-paolo-giordano/ – i jestem niezmiernie wdzieczna za wskazówke czytelnicza, bo nie wiem czemu ta ksiazka jakos mi umknela. Zazwyczaj pierwszym skojarzeniem są inne tytuly, które mi się ze swiezo przeczytana pozycja kojarza. W tym wypadku pozwole sobie wskazac na „Serce to samotny mysliwy”, „Kafka on the shore” oraz „Czastki elementarne”.  Nawiazujac do tej pierwszej obalilabym teze o „powiesci pokoleniowej” – zawsze i wszedzie wystepuja ludzie bardziej wrazliwi czy bardziej przejechani przez zycie niż inni. Z jednych nieszczescia splywaja jak woda po kaczce (redaktor Rydzyk pewnie by się zapytal SKAD się wziely kaczki w moim blogu;-)), a niektórych przetracaja na zycie. Jak widac, isherwood’owski George był wspaniale zintegrowanym facetem, a nie zadnym samotnikiem – jeśli porównac z parka bohaterów Giordano. O Paolo Giordano można powiedziec, ze jest szczaw, ale za to zdolna bestia i na dodatek wszechstronnie. Nie mówiac już o tym, ze ladny chlopiec – co widac na zalaczonym obrazku. Co jednak siedzi w srodku trudno wyczuc – sadze, ze czesc przezyc glównych bohaterów musi pochodzic z autopsji. Czyli ladny i wrazliwy – ojojoj!

 Teraz krótko o tresci. Jak dla mnie jest to ksiazka o trudach dorastania, budowania relacji miedzyludzkich oraz o dzielnosci. Dotyczy dwóch osób: dziewczyny i chlopaka, choc dziewczyna nie jest zbyt kobieca, a chlopak specjalnie meski. Nie przypominaja wiec Tosi i Tomka z powiesci Ozogowskiej – choc są niejako bliznietami. Dokladnie mówiac, to chlopak, Mattia, miał rodzona siostre blizniaczke, lecz zgubil ja kiedys w parku. Poznaje Alice w szkole i niejako przejmuje ona role zaginionej Micheli – a wlasciwie siostry, która Michela moglaby być, gdyby nie uszkodzenie mózgu. Trudno się dziwic poczuciu winy Mattii: chcial choc raz pobawic się na równych zasadach z rówiesnikami i zostawil siostrzyczke sama w parku. Rodzice zupelnie niefrasobliwie wyslali ich z domu bez opieki – tymczasem siostra ginie bez sladu, a ambitny chlopiec nie może sobie wybaczyc jednorazowego napadu niefrasobliwosci. Reaguje jak na chlopca nietypowo, ponieważ zaczyna się ciac. Wg.szwedzkich statystyk tnie się jeden chlopak na cztery dziewczyny – co tylko potwierdza teze o silnej stronie kobiecej u Matii. Za to osiaga znakomite wyniki w szkole – niewykluczone, ze na skutek sublimacji. Alice ma inny powód do poczucia wyobcowania. Jej surowy ojciec, który być może odczuwa brak meskiego potomka arystokratycznego rodu, przelewa swoje ambicje narciarskie na jedynaczke. Dziewczynka ulega wypadkowi, który okalecza ja na zycie. W otoczeniu kolezanek, które ostentacyjnie demonstruja swoja maloletnia seksualnosc, Alice czuje się inna i pozostaje samotna. Raz zdaje jej się, ze ma szanse na prawdziwa dziewczynska przyjazn, ale kolezanka okazuje się falszywa przyjaciólka i zdradza ja. W Alice rosnie gorycz i poczucie wyobcowania – az do chwili spotkania z Mattia.

 To jest na pewno powiesc wyrastajaca z osobistych obserwacji autora, ale glówni bohaterowie przypominaja mi znajomych z dziecinstwa. Widocznie srodowisko akademickie Krakowa było cywilizacyjnie przed Zachodem, ponieważ produkowalo mlodziez równie psychicznie okaleczona jak Mattia i Alice. Rodzice równie nieobecni, bo skoncentrowani na sobie i swojej karierze. Pozadany typ dziecka to maly geniuszek, najlepiej wlasnie fizyk albo matematyk. Obowiazkowy „doktorat przed trzydziestka”. W szkole (najlepszej w miescie) obowiazkowe „same piatki”. Nikt cie nie pyta KIM jestes ani jakie masz zainteresowania. Dziewczynki mialy być zdolne, ladne i siedziec grzecznie na krzeselku kiedy rodzice przyjmowali gosci. Nigdy nie zapomne z wlasnego dziecinstwa, ze posadzono mnie u znajomych rodziców w malenkiej sypialni i moglam się PATRZEC na kolekcje misiów pani domu. Nie wolno mi było ruszac ani jednego – i tak spedzilam caly wieczór! Znam tez uczucie swedzacych rajtek na nartach oraz pamietam ojca wmuszajacego we mnie w „Murowancu” najpierw znienawidzona zupe mleczna, a potem jeszcze rosnaca w ustach bule. Mialam za to wiecej szczescia niż Alice, ponieważ nie uleglam wypadkowi i zdobylam kolezanki. Nie zostalam tez, jak Alice, anorektyczka. Może dzieki tem podobienstwom rozumiem dylematy bohaterów. Jak dla mnie malzenstwo Fabia i Alice oraz znajomosc Mattii z Nadia to pzrebieg oswajania drugiego czlowieka. W koncu każdy jest inny i budowanie zwiazku to ciezka praca obu stron. U Alice malzenstwo konczy się fiaskiem, bo jedyna aktywna strona był Fabio. Mattia dojrzewa dlugo do zwiazku, ale udaje mu się dojrzec do decyzji, ze spróbuje szczescia ze zdeziluzjonowana Nadia.

 Jak dla mnie jest to ksiazka o dzielnych dzieciach, które zawiedli w dziecinstwie rodzice. Giordano, mimo trudnego tematu, porusza się w materii powiesci niczym wirtuoz i absolutnie nie wpada w pornografie cierpienia (czeste w Szwecji autobiograficzne opowiadania o molestujacych czy pijacych rodzicach). Jak się robi nieprzyjemnie, to konczy rodzial i przeskakuje do nastepnego. Wielokrotnie zaskakuje czytelnika nieoczekiwanym rozwojem sytuacji. Nie pozwala na wysnuwanie banalnych wniosków czy oddawanie się przesadnym uczuciom. Caly czas zdaje się mieć kontrole. Nie meczy, pisze lekkim piórem i wykazuje poczucie humoru. Postaci są wielowymiarowe. Autor nikogo nie potepia ani nie faworyzuje. W jego oczach wszyscy zdaja się meczyc na równo, żeby sobie jakos poukladac zycie. Meczy się także homoseksulany kolega Mattii, Denis. Coming of age pzresuwa się w czasie i mlodzi ludzie dojrzewaja coraz pózniej – zwlaszcza ci, którzy jak Alice chowaja się jakis czas za plecami innych. Ale kiedy odnajda w sobie odwage, to maja szanse na swoja sciezke w zyciu. Czyli w zasadzie happy end.

 To bardzo piekna i prawdziwa ksiazka – jednoglosnie przyznaje jej „Premio Sygryda 2010”!

Reklamy
  1. Przed chwilą skończyłam tę powieść. Cieszę się, że na widok twojego tytułu recenzji i zdjęcia autora podjęłam jedyną słuszną decyzję!!! 🙂
    Jak się domyślasz, weekend upłynął pod hasłem „Samotność liczb pierwszych”.
    Premio Sygryda 2010 w pełni zasłużone.
    Moja recenzja wkrótce (tu też zaczyna mi się robić kolejka:).
    Dość złowieszcza wydała mi się szwedzka okładka – jutro będę się bała zajrzeć do kubka z kawą 🙂
    Przepadałam za Tosią i Tomkiem z powieści Ożogowskiej!
    Kolekcjonowanie misiów, których nikt nie może dotykać, wywołało we mnie zimny dreszcz. Współczuję misiom i ich niemiłej właścicielce.

    • na pewno scary j wizja odkrycia swojego astralnego / matematycznego blizniaka – ale jeszcze chyba gorsza wizja j odkrycia …swojego sobowtóra! dopóki wiec odbicie w kawie robi to co ty, to sytuacja pod kontrola. gorzej jak zacznie puszczac do ciebie oko…

  2. Donoszę, że z porannej kawy nic na mnie nie łypało 🙂
    Słonecznego dnia z lekką nutką metafizyki.

  3. A czy nie macie wrażenia, że Alice poniekąd celowo doprowadziła do wypadku na nartach? Z jednej strony miała szczerze dosyć tego sportu (swoją drogą fantastyczne jest pierwsze zdanie w tej powieści – można prosić o przytoczenie po szwedzku?;)), a z drugiej to mogła być chęć zwrócenia na siebie/swój problem uwagi rodzica.

    • wiesz, ciekawe spostrzezenie! sama tak bardzo sie wczulam w problem malej, ze nie zastanawialam sie juz nad tym, CO moglo sie do wypadku przyczynic. na pewno byla wpitolona na tate, a przy tym zdeterminowana, zeby jak najszybciej pozbyc sie „problemu” w okolicach posladków. z drugiej strony sama bylam zima w sytuacji, kiedy nastala gesta mgla, NIC nie bylo widac i przewrócilam sie na wielkiej kupie nawianego sniegu – z tym, ze moje wiazania wypiely.
      á propos szwedzkiego tekstu, to teraz wlasnie widze, ze tlumacz najwyraznie NIE jezdzi na nartach i nie poradzil sobie z tlumaczeniem – bo alice nie wypiely wiazania na skutek „podkrecenia” przez trenera, a tlumacz pisze o „regulacji nart”, zamiast wiazan!
      teraz do zamówionego przez ciebie poczatku powiesci:
      „Alice Della Rocca hatade skidskolan. Hön hatade väckarklockan som ringde halv åtta på morgonen även under jullovet och hatade sin pappa som satt och stirrade på henne under frukosten medan han nervöst hoppade med benet under bordet som för att säga: kom igen nu, skynda dig. Hon avskydde stumpbyxor i ylle som kliade på låren, skidhandskarna som hon frön om fingrarna i, hjälmen som klämde om kinderna och knäppet som skar i hakan. Och så pjäxorna som alltid var för trånga och som tvingade henne att gå som en gorilla.”

  4. Dziękuję za długi cytat;) Pierwsze zdanie brzmi – na oko – równie mocno po szwedzku (tak sobie wyobrażam, bo nie znam tego języka) co po polsku. Dla mnie ono było b. intrygujące i zachęcające…

  5. Moje zdolności translatorskie z języka szwedzkiego pozwoliłyby na przetłumaczenie wyłącznie ostatniego wyrazu z tego fragmentu 🙂

  6. no jak to – przeciez masz z angielskiego: ringde – zadzwonil (od: ringa), hatade – nienawidzila (od hata), pappa – no, to z francuskiego, nervöst – nerwowo, kom (kom igen=come on), nu=now, skid- = ski- , fingrarna (forma okreslona, l.mn. od: finger=finger), hjälm=helmet, så=so, alltid=always, gå=go!

  7. Nic na to nie poradzę, poczucie bezpieczeństwa wywołuje u mnie wyłącznie gorilla 🙂
    A tak serio – masz rację, podobieństw jest całkiem sporo.
    Domyśliłabym się jeszcze plus minus morgonen i kinderna.
    Zaraz się okaże, że znam szwedzki 🙂

    • jak sie zna angielski i niemiecki, to mozna sobie zrobic system i rozumiec teksty, niestey, gorzej z rozumieniem mowy, a juz najgorzej z wlasnym wydawaniem dzwieków. w kadzym arzie jestes juz na dobrej drodze! 🙂

  8. morgon to ranek, a kind to policzek

  9. To niestety pudło. Myślałam, że kinderna ma coś wspólnego z dzieckiem, ale ranek odgadłam. Nie było to szczególnie trudne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: