szwedzkiereminiscencje

J’accuse Magdy Szabó

In Ksiazki on 19 Kwiecień 2010 at 19:02

Magda Szabó, Se men inte röra/Patrzec, a nie ruszac! / A szemlélök, 1972

To moja druga ”magda”, napisana w trzy lata po pierwszej czyli ”Lipach”. Czyta się troche latwiej; autorka po swojemu „melanzuje” czyli przeplata narracje róznych osób, ale wyrazniej oddziela opowiesci poszczególnych osób. Ktos w blogsferze porównywal jej jezyk z Iwaszkiewiczem. Nie mam co prawda polskiego tlumaczenia, lecz szwedzki przeklad nie ma na pewno z Iwaszkiewiczem NIC wspólnego. Proze Iwaszkiewicza mogę pelnymi garsciami, zas Szabó się na razie zapchalam – ze uzyje takiego fizjologicznego porównania. Tzw.mysl pikna może i się broni, ale ksiazka, po mojemu, nie wytrzymuje próby czasu. Bardziej aktualna zdaje mi się już…Fredrika Bremer. Problematyka „Patrzec, a nie ruszac!” stracila na aktualnosci, zas sposób narracji jest zdecydowanie przegadany. To tak, jakby chodzic z wizyta do prababci, a ona, panie dzieju, caly czas w kólko to samo. Którego rozdzialu powiesci by nie otworzyc, to Magda S „jedzie z koksem”. 

Troche zle mi się pisze, ponieważ spalilam sobie dwa opuszki palców prawej dloni – ale się nie poddaje. W kazdym razie zaraz po skonczeniu ksiazki myslalam nad naglówkiem. Zanim się zdecydowalam na obecny mialam nastepujace pomysly:

  • Gorzko, gorzko – gorzkie zale Magdy S
  • O Wandzie co to nie chciala Niemca
  • Panicz i dziewczyna
  • Kicz + przenikliwe spojrzenie

To, co wyróznia te ksiazke, to zapewne odwaga cywilna – jak na owe czasy. Nie przypominam sobie polskiego pisarza, który by równie wnikliwie i odwaznie przeanalizowal na poziomie jednostki stosunek panstw tzw.komuny do panstw tzw.zachodu. Z drugiej strony rozpoznaje – i zapewne wiele osób ze mna – resentymenty rodzinne. Zdania takie jak „nam by się lepiej powodzilo, jakby nie wojna”, „przed wojna to…” (i tutaj same superlatywy). Nikt tego nie wycenil w pieniadzach, ale wiele rodzin zarówno na Wegrzech jak i w Polsce stracilo nie tylko majatki, ale i szanse na dobre zycie (definicja „dobrego zycia” u J.M.Bochenskiego). Wladza ludowa nie tylko pozbawila ludzi dóbr doczesnych, ale tez zatrula ich zycie gorycza i poczuciem krzywdy. Jednym ze zródel goryczy było zubozenie, przesladowania polityczne itp. – zas nastepne znajdowalo się na poziomie narodu. Pewnie nie tylko ja slyszalam w domu: „Zachód nas zostawil”, „zostawili nas na pastwe” albo „Polacy walczyli na wszystkich frontach swiata, a po wojnie..”. Dlatego wlasnie zatytulowalam w koncu ten wpis „J’accuse” – bo cala ksiazka to jedno wielkie oskarzenie Zachodu o zdrade krajów, z którymi wczesniej laczyla go wielowiekowa tradycja. Kto  zna z domu te wszytskie oskazenia, może sobie darowac czytanie „Patrzec, a nie ruszac!”. Z tym, ze Magda idzie jeszcze dalej z swoich gorzkich zalach i z zapalem masochisty wdaje się w szczególowe porównanie standardu zycia w demoludach i na zgnilym zachodzie. Nie da się ukryc, pod koniec lata szesciedziesiatych porównanie wypada na niekorzysc tych pierwszych. Opisywane „wschodnioeuropejskie” panstwo to kraj bankrutów zyciowych i sadze, ze osobiste nieszczescia pani Szabó znajduja tutaj odbicie. Natomiast ci, którzy wtedy zyli pamietaja także pewne zródla radosci, które Szabó konsekwentnie pomija i to jest slabosc tej ksiazki.

 Teraz do akcji powiesci. Otóż jest to opowiesc o Wandzie, co to nie chciala Niemca albo o paniczu i dziewczynie – minus happy end. Wystepuje przedstawiciel zgnilego zachodu w postaci dyplomaty o arystokratycznych korzeniach (ach, ten zamek w tle!) oraz mistyczna i nieosiagalna kobieta wschodu, której rodzinie nowa wladza zrobila „kuku”. Miedzy nimi nawiazuje się romas, a kto wie, może nawet milosc – ale ponieważ panienka zaklada, ze „on jej nigdy nie zrozumie”, to odrzuca propozycje malzenstwa. Jak dla mnie postac Rolanda jest bardziej autentyczna, choc kicz zamkowy mnie lekko mdli. Postac kobiety-ofiary, Anny, nie wzbudza mojej sympatii, ponieważ wykazuje absolutny brak dojrzalosci emocjonalnej. Sama Szabó dozyla tez czasów, kiedy mlode Wegierki, pozbawione jakichkolwiek skrupólów, wydawaly się za zachodnich mezczyzn w nadziei na lepsze zycie. Anna dla mnie to masochistka, która odtraca autentyczna milosc, ignorujac fakt, ze to rzadki dar. Może Szabó chciala na jej przykladzie pokazac stracone pokolenie kobiet? I to jest ta kiczowata czesc powiesci. Natomiast autorka pokazuje tez swoja zdecydowanie ciekawsza strone – pojawia się jako bystry obserwator zycia i zaprasza na wnikliwe obserwacje psychologiczne. To są istne perelki – niestety, rozsiane na wielu stronach. Znakomicie opisuje etapy zycia imigranta w nowym kraju – mogę się o tyle wypowiadac, ze znam z autopsji (choc w przeciwienstwie do jednego z bohaterów nie przyjechalam w czapce uszance). Jak już wspomnialam te nieszczesna czapke, to dokonalam podobnej jak Magda obserwacji: uzywam w Szwecji zupelnie innych ubran niż te, które zabieram w podróz do Polski. Ze względu na styl zycia ubieram się tutaj lzej i bardziej sportowo – to taka drobna dygresja. Magda pokazuje tez strone zdecydowanie feministyczna, opisujac ciekawie i bez skrepowania aspekty kobiecej seksualnosci. Znowu nie mogę sobie przypomniec podobnie trafnych opisów we wspólczesnej litraturze polskiej, która najczesciej albo opisuje seksualnosc mezczyzn, albo pisana jest przez mezczyzn i opisuje seksualnosc kobiety widzianej okiem mezczyzny.

 Po rozwazeniu wszyskich za i przeciw, trudno mi komukolwiek „Patrzec, a nie ruszac!” komukolwiek polecac. Jak ktos chce czytac, to prosze bardzo, na wlasna odpowiedzialnosc – ostrzegalam, ze gorzko!

  1. Przykro mi z powodu poparzeń, mam nadzieję, że regeneracja przebiegnie szybko i sprawnie.
    Wracając do powieści. Jeśli pan na okładce jest owym oblubieńcem, to happy end był wykluczony – w kontekście tego zamku prezentuje się niczym Dracula, a w dodatku to zwiewne paletko…
    Pod wpływem Twoich recenzji powoli dojrzewam do Szabo, ale akurat ta książka nie jest raczej w moim guście. Na pewno irytowałyby mnie te historiozoficzne wstawki o bezdusznym Zachodzie.
    Mam nadzieję, że kolejna Magda S. będzie w Twojej bibliotece głęboko ukryta i że natkniesz się w międzyczasie na mnóstwo skarbów🙂

    • dziekuje, moje opuszki maja sie juz lepiej – chyba jednak juz nie bede uzywac palców do sprawdzania temperatury plytek piecyka😉

      kto wie, moze ten roland to rzeczywiscie byl dracula i chcial uwiezc anne na zachód w celu dobrania sie do jej nerek? albo i innych organów na handel? albo na pracownice nieregulowanego prawem nierzadu?

      to taka historia troche typu: ragazzo da napoli zajechal mirafiori… jak dla mnie madga szabó wydaje sie mocno zapyziala, choc niewykluczone, iz trafiam na same nienajlepsze pozycje jej pióra?

  2. Ciesze się, że oparzenie trochę mniej Ci dokucza.
    Może ta powieść miała być swoistą deklaracją „politycznej poprawności” M.Sz.? To uciśnione węgierskie dziewczę i przedstawiciel zgniłego Zachodu… Wyczytałam, że Magda otrzymała wiele nagród na Węgrzech, W owych czasach to wiązało się się najprawdopodobniej z deklaracją jedynych właściwych poglądów.

    • mozesz miec racje, poniewaz nawet dla tych odwaznych i nawet w okresach odwilzy politycznej istniala granica tego, CO wolno bylo napisac. wielu pisarzy stosowalo autocenzure. autentyczna gorycz MS byla na pewno woda na mlyn jedynie slusznej wladzy

  3. Myślę, że Szabo nie była zwolenniczką reżimu, bo w wikipedii można przeczytać:

    Podczas najciemniejszych lat komunizmu na Węgrzech, pomiędzy 1949, a 1958 r., zabroniono publikowania jej prac. Od tej pory, zaczęto prześladować również jej męża, przez co był bezrobotny. Magda Szabo nauczała w tym czasie w szkole publicznej.
    W czasie mimowolnego milczenia artystycznego, przerzuciła się z poezji na prozę. Swoją pierwszą powieść Fresk napisała w 1958 r. i osiągnęła wielki sukces wśród czytelników.

    A z innych wieści: w ekranizacji Zamkniętych drzwi czyli The Door w postać służącej wcieli się Helen Mirren;)

    • nikt nie mówi, ze MS wspólpracowala swiadomie z wladzami – bo sila rzeczy byla wrogiem ludu. natomiast musiala zmiescic sie w ramach literatury, kt mogla zostac opublikowana – a byla publikowana od reki. w PL tez przeciez rózni autorzy byli nagradzani i karani przez wladze. mam wrazenie, ze panegiryk pod adresem zachodu nie rokowalby dobrze…

  4. A czy okrajanie utworów pod kątem cenzury nie jest świadomym działaniem i naginaniem się do wymogów władzy?😉
    Zaznaczam, że jej nie potępiam. To były podłe czasy i trudno było w podobnych sytuacjach zachować twarz. Nie każdy mógł drukować w drugim obiegu, dostawać pieniądze z Zachodu, a żyć przecież za coś trzeba…

    • wlasnie czytam teraz o annie walentynowicz, kt opowiada JAK to bylo z wyjazdami na zachód (co prawda w talach 50-tych): „Zwłaszcza nie należało się dać namówić do pozostania, a najlepiej trzymać się grupy i na niczyje pytania nie odpowiadać w ogóle. Pamiętam, że jakiś młody górnik ze Śląska powiedział wtedy: gdyby do mnie podszedł imperialistyczny prowokator, to skąd mogę wiedzieć, jak bym się zachował? Na co wstał kolega z Olsztyna, wysoki blondyn, i powiedział: jeśli już teraz kolega nie wie, jak by się zachował, to cóż dopiero w Berlinie? I kolega górnik musiał złożyć oświadczenie, że źle się czuje ze zdrowiem, i powrócił na Śląsk. „

  5. Ja też absolutnie nie potępiam M. Sz.
    To były indywidualne wybory, które trzeba najpierw zrozumieć, a to nie jest możliwe nie będąc „w butach’ danej osoby. Daleka jestem od osądzania.
    Nie znam węgierskiego, ale dzięki translatorowi wiem, że ostatnia pozycja na poniższej stronie to nagrody (14):
    http://www.kontextus.hu/kia/kia.php?ID=122&action=full
    Zaintrygowała mnie informacja o węgierskiej Baumgarten Prize, która w przypadku Szabo została odwołana tego samego dnia, kiedy ją wręczono! Oczywiście z powodów politycznych. Tak więc jednak Magda nie zaliczała się do pupilków systemu.
    Tym bardziej zaskakuje antyzachodnie przesłanie „Se men inte röra”.
    Informacja o roli Helen Mirren bardzo mnie ucieszyła!
    P.S.
    To nauczanie w szkole publicznej zabrzmiało trochę tak jak zesłanie na galery😉 Cóż, na co dzień mam okazję przekonywać się o trafności porównania!🙂

    • TEZ uwazam, ze helen mirren brzmi dobrze! a na MS nie moge sie do konca wyznac – b byc moze, ze akurat „the door” to najlepsza pozycja w jej dorobku? w kazdym razie wybieram sie teraz do biblioteki po zupelnie inna lekture, a mianowicie „samotnosc liczb pierwszych”. czuje ochote na zupelnie inny rodzaj literatury i jakos tej MS zrobilo sie za duzo w blogosferze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: