szwedzkiereminiscencje

Emancypantki – rzecz o szwedzkiej Jane Austen

In Feminizm, Ksiazki, Szwecja on 4 kwietnia 2010 at 15:10

Fredrika Bremer „En dagbok”(„Pamietnik”), napisane w 1843

Czytanie nowowydanego ”Pamietnika” pióra Fryderyki (ze już spolszcze) to nie tylko podróz w czasie, ale i przygoda jezykoznawcza. Zaczne od kwestii jezyka, ponieważ od razu po otwarciu ksiazki pisownia rzuca się w oczy. Róznica w stosunku do wspólczesnego szwedzkiego kolosalna! Nie chce tu nikogo zanudzac moimi lingwistycznymi pasjami, ale szwedzki nawet teraz to nie jeden jezyk, a wielosc jezyków. Pomimo reformy z roku 1906, kiedy to uproszczono i ujednolicono pisownie, jak i pózniejszych reform jezykowych, które odzwierciadlaly zmiany spoleczne (m.in. przejscie na „ty” w latach 60-tych), szwedzki to nadal zbiór dialektów. Na szwedzkim widac wyraznie, iz podstawa jezyka jest jezyk mówiony – a tutaj mówi się nadal cala gama dialektów. Diatekty te charakteryzuja się nie tylko odmiennym akcentem, lecz także zupelnie innym slownictwem, a nawet gramatyka. Wracajac jednak do Frydzi, to czytanie „Pamietnika” było istna przygoda jezykowa. Z pomoca przyszla mi znajomosc francuskiego, ponieważ akcja rozgrywa się w czasie, kiedy nadal w modzie było sfrancuzienie (które z czasem uleglo zmianie na dobrowolne zniemczenie). Czesc slów moglam zrozumiec, ale dzisiaj wyszly zupelnie z uzycia – czesciowo były to zapozyczenia, a czesciowo szwedzkie slowa, które zmienily zakres znaczenia. Pisownie nie tylko przedreformowa, ale na dodatek „e” oraz „ä” często maja odwrotne miejsce niż dzisiaj. Facynujace!

Portret malowany w tym samym roku, w którym ukazal sie „Pamietnik”

Fascynujaca jest takze sama Fryderyka (1801-1865). Córka bogatego kupca z niemieckimi korzeniami miala silna osobowosc i malo pociagajaca jak na owe czasy aparycje. Pisarka, która już za zycia osiagnela swiatowa slawe. Niezmordowana podrózniczka, która objechala Europe, Stany Zjednoczone i oparla się az w Palestynie. Spoleczniczka spod znaku chrzescijanskiego socjalizmu lub socjalliberalizmu. Ikona i prekursorka feministek, patronka zalozonego w 1884 Stowarzyszenia im.FB: http://www.fredrikabremer.se/artikel.asp?strukturid=28 (link po angielsku). W roku 1858 sprawczyni uznania kobiet za pelnoletnie (i mogace decydowac o sobie) po ukonczeniu lat dwudziestu pieciu. Jednym slowem, Panowie i Panie, postac zdecydowanie nietuzinkowa i wybiegajaca horyzontami poza swoje czasy.

W „Pamietniku” zdecydowanie najciekawsze są portety kobiet. Jedna z nich to wypisz-wymaluj austenowska Rozwazna, a druga – Romantyczna. Choc akurat u FB nazywaja się nawzajem „Panna Filozofia” i „Panna Kaprys”. Żeby było podobnie jak u Jane Austen (zupelnie nie wiem na ile FB znala jej twórczosc), to wystepuje jeszcze mama, a wlasciwie macocha, ukochana mlodsza siostrzyczka, a rzecz się toczy o zawarcie korzystnego malzenstwa. W ogóle „Pamietnik” to powiesc z kluczem, ale ten watek pomine, bo rozszyfrowanie postaci nic polskiemu czytelnikowi nie powie. Moral powiesci mial być chyba taki, ze Panna Filozofia (alter ego pisarki?) konczy dobrze, zas Panna Kaprys zeszla na psy. Tymczasem dla wspólczesnego czytelnika rzecz przedstawia się odwrotnie: Filozofia ma przegwizdane, ponieważ musi się zajmowac dziecmi swojego wybranka, który w miedzysie splajtowal, a potem wybral się w roczny rejs. Za to Kaprys z bratem udala się w wieloletnia podróz po Europie – i zapewnie setnie się bawila, bo miala za co. Trzeba jednak FB przyznac, ze nie moralizuje, lecz przedstawia uczciwie racje wszystkich stron. Poza tym to wlasnie FB zainteresowala się mroczna strona natury kobiety, która to strona nie przystawala do polukrowanych wzorców epoki. Flora  czyli Kaprys miota się miedzy poczuciem obowiazku i rozsadnym malzenstwem a namietnoscia do niestosownego i moralnie nieakceptowalnego mezczyzny. To nie żadna lalka – obdarzona zostala bowiem licznymi talentami i zdolnoscia refleksji. Wydaje mi się, ze w jej walce wewnetrznej może się rozpoznac wiele wspólczesnych kobiet. W ogóle wiekszosc kobiet ma charakter – np. pani Luna nie spieszy za swoim pohukujacycm malzonkiem do domu, tylko wybiera wlasna sciezke spotkan towarzyskich. Za to mezczyzni z „Pamietnika” są ponizej krytyki. To oni dyktuja normy spoleczne, a FB nazywa ich jeszcze „slodkimi” i „dobrymi”. Zamiast zajmowac się rodzina szwendaja się po balach, trwonia pieniadze na zapewniajace wysoki status rozrywki, a potem wymuszaja duze pozyczki od bezbronnych kobiet. Gratyfkacja dla kobiety za okazanie wymaganych (przez mezczyzn) cnót jest malzenstwo. Cnoty te to posluszenstwo i podporzadkowanie się rozlicznym obowiazkom. Kobieta zdobywa serce i szacunek wybranka przez opieke nad starymi rodzicami badz wychowanie gromadki cudzych dzieci. Szczerze rzeklszy – czy echa tej definicji „kobiecosci” nie pobrzmiewaja do dzis?

 Opisalam się jak norka, a i tak wyszlo po lebkach, gdyz ksiazka jest bogata w watki i szczególy. Po przyzwyczajeniu się do odmiennego jezyka i przebiciu  przez górnolotny sposób mówienia bohaterów to zadziwiajaco aktualna powiesc. Zdecydowanie polecam!

Advertisements
  1. Znasz jeszcze francuski! Z zazdrości pożółkłam niczym cytrynowy mazurek…
    Swoimi lingwistycznymi pasjami wbrew Twoim obawom nie zanudzasz, a wręcz przeciwnie!!! Ja w każdym razie mam na tym punkcie bzika.
    Ale ciekawa ta postać! Nigdy wcześniej nie słyszałam o Fryderyczce, a szkoda, bo niewiasta zacna i inteligentna, co czai się już w jej oczach.
    Ona była dość popularna w Polsce w XIX wieku! Opublikowano sporo jej rzeczy:
    http://alpha.bn.org.pl/search~S5*pol?/a+Bremer/abremer/1%2C21%2C79%2CB/exact&FF=abremer+fredrika+1801+1865&1%2C25%2C
    Na pewno warto się to szwedzką Jane Austen zainteresować.

    • mazurek cytrynowy brzmi nader smakowicie 😉

      linku cos nie moge otworzyc – moze poszukam na wlsna reke. tez mi siew ydawalo, ze powinna byc w PL czytana, poniewaz byla wydana zarówno w DE, jak i UK. w PRL sie nie nadala, bo po pierwsze zachodnia, a po drugie religijna. a kazdym razie to jedna z wybitnych kobiet, kt o malo co nie zniknela razem ze swoja epoka. zastanawialam sie nad polskim odpowiednikiem – i nie znalazlam (co nie znaczy, ze nie bylo). u nas jakos ceni sie glównie „muzy”. ostatnio przypomniano delfine potocka – i tez glównie jako kochanke chopina i krasinskiego…

  2. Oczywiście TĄ szwedzką Jane Austen 🙂

  3. Weszłam na stronę katalogów Biblioteki Narodowej:
    http://alpha.bn.org.pl/
    … a potem wpisałam naszą Fryderyczkę i otrzymałam listę pozycji, wszystkie z dziewiętnastego wieku.
    Masz rację, Fryderyka u nas chyba nigdy nie była na topie – stanowczo zbyt awangardowa w swoich poglądach, zbyt rozsądna. U nas zawsze to Panny Kaprys były w cenie! 🙂
    Zwłaszcza takie, które po życiu pełnym histerycznych porywów duszy umierały na galopujące suchoty.
    To ciekawe, ale my faktycznie nie mamy takiej nowoczesnej, poukładanej rówieśniczki Frydzi, a w każdym razie nikt taki mi do głowy nie przychodzi.

    • a ja, buszujac po necie, znalazlam polsko-fryderyczna historie. podobno szwecja ogólnie sprzyjala polskim zmaganiom o niepodleglosc w XIX wieku – co by sie i zgadzalo, bo w „pamietniku” mowa j o parze polaków, kt podziwiaja niezaleznosc SE. w kazdym razie po powstaniu styczniowym fryderyczka stanela na czele komitetu kobiet (a wlasciwie „dam”), kt zbieral datki na rzecz powstanców. w tym czasie zawinal do portó pd SE statek ze sklóconymi polakami, kt wyruszyli zupelnie na pale i jak tylko znalezli sie w SE, to jeden obmawial drugiego przed szwedami. zrobilo to jak najgorsze wrazenie – i trudno sie dziwic. w tej historii wystepuje tez niejaki wojskowy mankell, kt walczyl po polskiej stronie. pewnie jakis przodek pisarza manekell’a?

  4. Bardzo ciekawe te dziewiętnastowieczne polsko-szwedzkie tropy!
    Fryderyczka mocno u mnie zapunktowała za sympatię dla Polaków, choć nie do końca na nią w ogóle zasługiwali.

    P.S. Totalny off topic.
    Zobacz jaka śmieszna okładka „La’s Orchestra…” 🙂 Taka poniekąd wielkanocna 🙂
    http://bookloverbookreviews.blogspot.com/2010/04/teaser-tuesday.html
    Ciekawe, kto czyta tego audiobooka.

    • wiesz, ze mi sie ta okladka b podoba! lepsza zdecydowanie niz oryginalna, brytyhska. mnie kolezanka zrobila okladke utrzymana w kolorze lawendowym (nikt by mi nie uwierzyl, ale cala jesien chodzilo za mna lawendowe mydlo!) – bo taka sobie zazyczylam. tak przy okazji, to jeszcze napisze o tlumaczeniu – temat aktualny z wpisu na twoim blogu. przestalam sie dziwic, ze chca miec zarównio tlumaczenie, jak i redakcje z korekta za fniewielki pieniadz po tym jak dostalam odpowiedz od agentki z londynu. kazala sonie znalezc wydawce w PL i namówifc go wydanie „li”. transakcja ma isc jeszcze przez innego agenta w PL. czyli na ksiazce zarobic maja: pisarz, agencja w londynie, agent w PL no i wydawca. czyli wydawnictwo ma na prawde okrojone marginesy! moje tlumaczenie ma teraz zostac przeczytane pzrez samego pana prezesa i zobaczymy CO on na to. w najgorszym razie wezmie tytul i tlumaczenie (na szczescie zrobilam tylko pierwsza czesc), a mnie zostawi na lodzie…

  5. Lawendę jak wspominałam uwielbiam, tak więc okładka ma u mnie już wielkiego plusa na starcie. 🙂
    Masz rację, że ta drobiowa wersja jest też sympatyczna i fajniejsza niż oryginał.
    Mam nadzieję, że pan prezes jest już po lekturze. Daj znać, jak coś Ci odpowiedzą.
    Liczba ogniw procesu wydawniczego faktycznie imponująca. Naprawdę trudno się dziwić, że książki są drogie. Po tym, co napisałaś, wydają mi się wręcz tanie. Przecież dodać trzeba zarobek dystrybutorów, hurtowników, księgarzy, etc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: