szwedzkiereminiscencje

Nudziarstwa starszego pana – „Das normale Leben”, audiobook

In Ksiazki on 2 Kwiecień 2010 at 12:30

Przyznam sie bez bicia, ze mam do audiobooków stosunek uzytkowy. Maja mnie zabawiac podczas spacerów, monotonnych prac domowych albo podczas prowadzenia samochodu na dlugie dystanse. Stad najwieksza sympatia darze kryminaly. Arto Paasalinna tez sie sprawdza dzieki rewelacyjnemu poczuciu humoru. Herman Lindkvist dzieki umiejetnosci opowiadania. Natomiast pan Dieter Wellershoff sie na audiobook, moim zdaniem, nie nadaje. Wypozyczylam, poniewaz sie ucieszylam, ze biblioteka nareszcie zaczela kupowac audiobooki po niemiecku. Angielskie juz wszystkie odsluchalam, a dla mnie ksiazka dzwiekowa to takze latwa forma utrzymywania kontaktu z jezykiem. Wzielam – i sie bolesnie rozczarowalam.

O ile dobrze zrozumialam „Normalne zycie” w formie ksiazkowej to zbiór dziesieciu opowiadan. Na CD nagrano cztery z nich. Jakbym zauwazyla, ze to sa opowiadania, to pewnie audiobook zostalby na pólce, poniewaz generalnie nie lubie. Ledwo czlowiek sie rozpedzi i zapozna z bohaterami, to opowiadanie konczy sie. Wielokrotnie musialam wracac do ostatniej strony, zeby doczytac dokladnie CZEMU to juz koniec. I zazwyczaj nadal nie rozumialam, poniewaz równie dobrze mozna by opowiadanie rozwinac w powiesc. Najgorszy byl juz „Janko muzykant” – nie dosc, ze krótki, to jeszcze rzewny. W kazdym razie zaczelam sluchac „Zycia” w entuzjazmem, który zawsze odczuwam w zetknieciu z nowa ksiazka. Zaczelo dobrze, bo muzyka. Oj, jacy ci Niemcy sa hop do przodu, pomyslalam pochopnie. Potem cos sie zaczelo dziac, bohaterka poszla na przyjecie – ale niestety zaraz po przyjeciu zaczela sie wywnetrzac do sluchacza. I jak zaczela, tak sie wywnetrzala az do konca krazka. Choc w miedzyczasie wylonilam jeszcze pasjonujacy watek milosoci lesbijskiej innej kobiety do naszej bohaterki – po prawdzie dopiero jak sluchalam CD po raz wtóry przy prasowaniu. Akcja bowiej jest tak „wartka”, ze gdziekolwiek by nie wlaczyc odtwarzacza, to wychodzi na to samo, czyli na rozwazania bohaterki. A i tak okazalo sie pózniej, ze bylo to zdecydowanie najlepsze z nagranych opowiadan. Drugie zaczelo sie niezle – duzo miejsca autor poswiecil rodzajowi piwa zamawianemu pzrez bohatera, a na horyzoncie pojawila sie wyzwolona kobieta z Hamburga, niejaka Nina. Rzecz jasna niezalezna finansowo – wdowa po BOGATYM bankierze. Pieniadze tracila zreszta na sponsorowanie mezczyzn – glównie angielskiego malarza-nieudacznika. Czasami wpadala jak burza do naszego bohatera, zeby mu zaoferowac wyzwolony seks. Rzecz jasna kilknanascie lat mlodsza – a CO widziala w naszym popapranym bohaterze, to pan Wellerhoff nie byl uprzejmy opisac. Bede okrutna i stwierdze, ze to fantazje 85-letniego dzis Wellerhoffa. Picasso na starosc rysowal obscenicznie – choc on juz taki byl cale zycie – a pisarz marzy o rzucajacej mu sie w ramiona mlodej i bogatej. Jak dla mnie to, przepraszam bardzo, NIESMACZNE.

Na ostatniem krazku nagrano, jak sie okazuje, dwa opowiadania. Pamietam tylko jedno: „In der Oper”. Zaczynalo sie ciekawie, kryzysem w zwiazku pary w srednim wieku. Znudzona pani domu spotyka docenta literatury w bibliotece – to pokolenie Niemców (udzial w wojnie i NSDAP) jakos najchetniej widzialo kobiety w kuchni… Docent wycofuje sie po chwili ognistego romansu, zas kobieta kompensuje sobie refleksja o brzydocie i niskim wzroscie swojej rywalki czyli zony docenta. Kobiety, podlug Wellerhoff’a, skladaja sie wylacznie z ciala (plus uczuc matczynych dla nieudaczników) i tylko cialem moga miedzy soba konkurowac. Jak juz wspominalam, mazurek wciagnal mnie wczoraj o tyle, ze czwartego opowiadania w ogóle nie zauwazylam.

Niezwykle zawiedziona szukalam odpowiedzi na Google – i w notce o autorze znalazlam, ze jest teoretykiem literatury oraz ze sie specjalizuje w esejach. Voilá! Bardzo mozliwe, ze Dieter Wellershoff jest mistrzem teorii, ale nad praktyka pisania powiesci powinien jeszcze popracowac. Podobnie jak nad swoim wyobrazeniem kobiety. Ksiazki NIE polecam pod zadna postacia.

  1. Bardzo dziękuje za ostrzeżenie, choć szczerze mówiąc w żadnej postaci książek tego pana nie spotkałam.
    Właśnie sprawdziłam w Biblionetce, jest jedna jego powieść, „Syrena”:
    http://biblionetka.pl/book.aspx?id=59881
    Bohaterem jest też jakiś sfrustrowany nieudacznik-profesor. Ten typ bohatera to chyba jego znak firmowy🙂
    Zastanawiam się po co pisane są takie nijakie, rozmemłane książki. Autor chyba leczy kompleksy, a czytelnicy niech się męczą.
    Bardzo ucieszyła mnie wiadomość o tym, że pozytywnie oceniasz twórczość Arto Paasalinny. Właśnie mam zamiar sobie zamówić „Wyjącego młynarza”. Już tytuł brzmi ekscytująco🙂
    Lista języków w obcych, w jakich czytasz, w dodatku trudną w odbiorze literaturę, jest imponująca!!! Bardzo Ci zazdroszczę i Cię podziwiam.
    Przedświąteczne pozdrowienia.

    • lirael – chcialabym chodzic do ciebie do szkoly, bo masz autentyczna dar! jesli tak zachcecasz uczniów pochwalami jak to czynisz w stosunku do wspolblogowiczow, to chapeau bas

      arto przeczytaj koniecznie! po paru ksiazkach nastepuje przesyt, ale pare na pewno przeczytasz ze smiechem na ustach. szczególnie polecam „rozkoszna trucicielke” (nie znam tytulu po polsku) – razem z moim synem pokladalismy sie ze smiechu. dla mnie to najlepsza z ksiazek arto

      TEZ pozdrawiam przedswiatecznie znad przygotowywan paschy

  2. „Wyjący młynarz” – tytuł nadawałby się do konkursu na niesztampowy tytuł;)

  3. Jeszcze jedna powieść Arto Paasilinny dostępna w Polsce: „Fantastyczne samobójstwo zbiorowe”.
    Przyznajcie, że ten tytuł też zwraca uwagę.🙂
    Niestety, „Trucicielki” chyba jeszcze nie przełożono.
    Dzięki za miłe słowa.🙂

    • witam swiatecznie! wlasnie sobie pomyslalam, ze „slodka trucicielka” zabrzmiala by troche bardziej perwersyjnie… mam andzieje, ze ktos sie pokusi na tlumaczenie, bo warto! arto na pewno byl popularny w DE – w SE przetlumaczono chyba wszytskie jego ksiazki. zupelnie nie wiem jak tam w UK, czy anglicy nie obawiaja sie konkurencji dla brytyjskiego humoru? ja ostatnio sluchalam „adama i ewy” i tak sie wciagnelam, ze nie moglam wysiasc z auto po dojechaniu do celu. siedzialam w samochodzie i sluchalam dalej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: