szwedzkiereminiscencje

Sklepy cynamonowe Magdy S („Lindarna” Magda Szabo)

In Ksiazki on 27 Marzec 2010 at 19:22

Za zwrócenie mi uwagi na Magde S dziekuje http://direlasua.wordpress.com/author/joanjohnson/ . Do tej pory byla to dla mnie pisarka nieistniejaca – a i nie nalezy tez do najbardziej poczytnych w Szwecji, skoro musialam ja wygrzebywac w piwnicy tutejszej biblioteki. Ktos tam ja jednak wylozyl na „wystawke” – pewnie efekt filmatyzacji „Drzwi”. Podoba mi sie równiez, ze jak w pure-nonsensowym dowcipie debiutancki tomik „Barany” to po polsku „Owieczka” (z pluralis wyszlo singularis, a z maskulinum wyszlo feminum). Ja dzisiaj jednak nie tyle o baranach, co o lipach – bo tak sie tlumaczy tytul „Lindarna”. Zeby bylo ciekawiej owe lipy to w oryginale ulica/zaulek Katarzyny („Katalin utca”)

Wlasciwie mam duzo do powiedzenia na temat ksiazki, ale bede starala sie streszczac. Nie znosze tego, co Kubus Puchatek nazwal „najgesciej polukrowanym postekiwaniem” czyli pretensjonalnosci. Poza tym podjelam tzw.strategiczna decyzje, ze  blog nie bedzie mial dlugich wpisów. Zatem do dziela – lekture „Lip” (bede uzywala tego tytulu) zdecydowanie polecam. Opowiada o splecionych losach trzech wegierskich rodzin w ciagu trzydziestu czterech lat – zaczyna sie gdzies okolo 1934. Rodziny te zajmowaly polozone obok siebie domy pod lipami przy ulicy (sw?) Katarzyny. Troche to jak w „Dzieciach z Bullerbyn”: trzy domy, ale czworo zamiast szeciorga dzieci. No i Budapeszt zamiast szwedzkiej wsi. Poza tym pewne podobienstwa, poniewaz zarówno dzieci jak i ich rodzice swietnie sie ze soba bawia. Ale nadchodzi wojna i atmosfera Bullerbyn znika na zawsze, osierocajac duchowo duzych i malych. Tzn.tych, którzy przezyli, poniewaz wojna dotknela rodziny niesprawiedliwie – jedna znika fizycznie, choc pozostaje na zawsze w pamieci innych; druga traci ojca i nieruchomosc, a trzecia wychodzi pozornie bez szwanku. Po wojnie nastaje nowa rzeczywistosc, dzieci dorastaja, zas dorosli jakos sie adaptuja, choc zachowuja swoje przedwojenne zwyczaje i wartosci. Dotyka ich stalinizm, a potem odwilz – i nastepna osoba znika z kregu „lip”. Ci, którzy pozowstali na placu boju zwieraja swoje szeregi, w których zle sie czuje tylko najmloszy czlonek rodziny, wnuczka pierwszych lipowian. Reszta tkwi z otoczeniu przedwojennych mebli i bibelotów niczym w swoistych sklepach cynamonowych. Nawet zyjaca na emigracji córka odtwarza dla siebie i swojej nowej rodziny wariacje na temat lipowian i konfabuluje ich zycie jako wlasne.

Ksiazka ta stanowi przeciwienstwo pietnowanego przeze mnie rozpasania pismienniczego – jest niezwykle skondensowana. Powiedzialabym nawet, ze nalezy ja czytac, przynajmniej wyrywkami, kilkakrotnie. Spieta jest klamra, co jak zwykle utrudnia polapanie sie w who is who. Poza tym w ogole nie zawiera dialogów i stanowi jeden, zbity tekst, podzielony na pare rozdzialów. Czesc rozdzialów pokrywa sie z cezurami czasowymi. Podrozdzialy stanowia mysli roznych osob i znowu trzeba wytezonej uwagi i refleksu czytelnika, zeby sie nie pogubic (bo autorka uwaza za zbedne nadawanie tytulów). Pisana jest w duchu bliskiej mi (jako mieszkance Krakowa) CK-Austrii. Podobnie pisza m.in. takie Austriaczki jak Marlen Haushofer czy Elfriede Jelinek. Jeszcze wczesniej Musil. U nas – Kusniewicz. Bardziej na poludnie – Mesa Selimovic. Przedstawiaja podobny swiat, troche na obrzezu glownego nurtu Europy. Swiat niespieszny, niebogaty, czesto skoncenrowany wokól rodziny. Troche drobnomieszczanski, troche inteligencki. Nie zawsze szczesliwy, ale tez i nie goniacy za szczesciem.

Powiesc wymaga od czytelnika nie tylko cialej uwagi, ale takze i znajomosci faktów historycznych. Duzo jest niedopowiedzen, które jako mieszkancy tej samej czesci swiata jakos w miare dajemy rade wypelnic. Nigdzie nie jest powiedziane, ze jedna z lipienskich rodzin to Zydzi – trzeba sie tego domyslic. Podobnie, ze ojciec drugiej z rodzin walczyl i zginal podczas wojny po stronie niemieckiej. Podobnie czas represji stalinowskiej i okres zmian po 1956. Ze Wegry byly zamkniete, wiec posiadanie paszportu waznego na wszytskie kraje swiata to bylo nieslychane bogactwo i powód do zazdrosci. Mysle, ze te niedopowiedzenia sa prosta konsekwencja czasu, w którym powstaly: 1969. Dzis wiemy wiecej i czytajac dzisiaj brakowalo mi tych przemilczanych czesci zycia. Zdecydowanie widac, ile faktów wyplynelo w ciagu ostatnich dwudziestu lat i jaka jest róznica w tematach, które mozna poruszac publicznie. Przy okazji losy niedobitkow rodzin z zaulka Katarzyny mozna by zaprezentowac nieuleklym rycerzom spod znaku IPN, zeby ukazac cala zlozonosc egzystencji powojennej. Egzystencji, poniewaz cale zycia wlasciwie zdarzylo sie tym rodzinom wylacznie przed wojna. Caly czas czuje sie doswiadczenia wlasne autorki – „Lipy” powstaly na bazie autopsji (o Magdzie S mozna poczytac na necie).

Ja tez z autopsji znam takie zycie zatrzymane przez wybuch wojny – zycie moich dziadków. Gdzie meble, garderoba, bibeloty z innego domu i innego czasu stloczono na malej powierzchni i jak bardzo ta scenografia odbiegala od tego, co za oknem. Zycie, ktore toczylo sie jakby poslizgiem, bo najwazniejsze wydarzenia przetoczyly sie juz dawno. To, co dzialo sie kiedys, to bylo dobre zycie. Potem przyszedl szlaban niemal na wszystko, niszczac psychicznie doroslych i ich dzieci. Niedawno kolezanka zapytala mnie, czy nie zauwazam, iz powtarzamy w jakims sensie zycie swoich rodziców. Wtedy odpowiedzialam jej przeczaco. Dzisiaj, a szczególnie po przeczytaniu „Lip”, nie jestem juz tego tak bardzo pewna.

  1. Wyrazy podziwu za wspaniałą, obszerną recenzję!!! Wcale taka krótka nie jest – jak sobie wydrukowałam, otrzymałam dwie strony niewielkim drukiem🙂
    Nie ukrywam, czytałam z zapartym tchem.
    Chwilowo chcę trochę odpocząć od tematyki drugiej wojny światowej, ale zapisuję tę pozycję do przeczytania koniecznie!
    Nie jestem ekspertem,jeśli idzie o twórczość Magdy Szabo. Wiem, że dla wielu osób „Tajemnica Abigail” jest książką/adaptacją filmową wręcz kultową. ja aż tak bardzo się nie zachwyciłam.
    Recenzja innej książki Szabo, która też może Cię zainteresować:
    http://czytankianki.blogspot.com/2010/03/zamkniete-drzwi-magda-szabo.html
    W dziedzinie literatury węgierskiej bardzo polecam twórczość Zsuzsy Bank. Przeczytałam „Pływaka” i „Najgorętsze lato”, byłam zachwycona.

    • no widzisz – tak to juz ze mna j, ze nie odnajduje sie w wersji krotkiej. skoro jednak dobrnelas do konca, to nie j zle. w kazdym razie dziekuje serdecznie za mile slowa! „lipy” nie mecza wojna, natomiast mecza duszna atmosfera powojenna. no i nie sa specjalnie latwe w czytaniu. TEZ mam dosyc wojny i marze o lekkiej acz ciekawej ksiazce, z kt bede mogla siasc na sloncu. tymczasem mam przed soba dunska ksiazke o biednej wiosce rybackiej. wcale sie nie dziwie, ze ludzie czytaja harlequiny – bo tam przynajmniej wszystko j taaaakie piekne…

  2. Tak przeczuwałam, że to nie jest autorka jednej książki. Teraz, widzisz, i „Lipy” chcę przeczytać, dzięki Twojej recenzji. Póki co, zamówiłam jej kolejną książkę „Świniobicie” – zdaje się, że M. Szabo w najbliższym czasie stanie się bardziej popularna w tych stronach blogosfery.

  3. Bardzo podoba mi się też tytuł Twojej recenzji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: