szwedzkiereminiscencje

Wlochate fantazje Doris Lessing

In Ksiazki on 21 marca 2010 at 23:02

 

Zupełnie nie mogę się połapać w Doris Lessing. Jeszcze zanim dostała Nobla znajoma polecała mi Doris jako pisarkę, która ciekawie pisze o kobietach. Doris miała tez na imię mops (mopsica?) mojej koleżanki, Bodil. Sympatyczne zwierze, choć okropnie charczące i chrapiące. Z przeczytanych pozycji najbardziej chyba podobało mi się “Odpowiednie małżeństwo” Dla mnie Afryka to ciekawy kontynent i lubię posłuchać kogoś, kto tam żył przez chwile.

Dzisiaj chciałabym się podzielić wrażeniami z “Podróży Bena” – audiobook’u.

“Podróż Bena” jest kontynuacja “Piątego dziecka”. “Piątego dziecka” do końca życia nie zapomnę, ponieważ słuchając tej powieści doznałam kolizji z łosiem. Ja przeżyłam; los, a właściwie łoszak, mam nadzieje został pokarany przez matke-nature za wskoczenie na mój samochód. Ben jest synem mniej lub bardziej normalnych rodziców, którzy osiągnęli w życiu to, co chcieli – i jeszcze więcej. Mieli czwórkę dzieci i wielki dom, który rzadko opuszczała pieczeniarska rodzinka. W każdym razie było nieźle do chwili, kiedy piąte dziecko w stadium płodu dało popalić swojej udręczonej matce. I był to tylko początek – Lessing zdaje się doznawać perwersyjnej przyjemności dręcząc matkę, a przy okazji czytelnika. Ben rodzi się na dziecko inne niż wszyscy – i tu normalnie budziłby nasza sympatie. Ponieważ jednak więcej w nim zwierzęcia niż człowieka, to cały czas przekracza granice: dobrego wychowania, dobrego smaku, przyzwoitości i lojalności ze swoja grupa. W “Podróży Bena” spotykamy go jak ma już osiemnaście lat i burzliwy życiorys. Nie jest w stanie odnowić kontaktów ze swoja rodzina i pozostaje na pastwie obcych ludzi. Czasami spotyka dobrych ludzi (kobiety), a czasami (mężczyzn), którzy go wykorzystują i oszukują na różne sposoby. Skutkiem tego Ben ląduje najpierw w Marsylii, a potem w Rio. W Brazylii kończy swoje krótkie aczkolwiek burzliwe życie – metaforycznie łącząc się ze “swoim ludem”.

Mam wrażenie, iż intencja Lessing było wzbudzenie empatii dla wszystkich tych, którzy odbiegają od normy. Na pewno każdy kiedyś w życiu miął wrażenie, ze trafił na nie swój kontekst i poczuł się jak dziwny stwór. Ale, jak dla mnie, Lessing przesadza. Jak gdyby lubowała się w opisie tych popędów czy odruchów Bena, które pochodzą ze świata fauny. Zamiast pozwolić czytelnikowi odczuwać sympatie i solidarność, jakby się siliła na wzbudzenie wstrętu. Nie wiem czemu tak robi? Na dodatek nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze mocno starsza dama z przyjemnością opisuje intensywnie owłosione partie ciała nieszczęsnego Bena – jakby go podglądała i czerpała perwersyjna przyjemność.  Jej admiracja dla zwierzęcego popędu płciowego Bena to chyba rodzaj magdalenki czyli tęsknota za “straconym czasem”? Lessing niby taka jest równouprawniona, a powiela obraz męskiego osobnika, który “musi” zaspokoić swoje chucie – ciekawe co by było jakby jej bohaterka była kobieta?

Nie wiem tak do końca o CZYM to miała być książka? O wyizolowaniu i bólu bycia innym? Czy tez na zupełnie inny temat? Bardzo będę wdzięczna jak ktoś inny, kto przeczytał te pozycje mnie oświeci!

Advertisements
  1. Wielka nauczka na przyszłość – nigdy więcej nie czytaj postów Sygrydy Dumnej z kubkiem porannej kawy w dłoni, albowiem ryzykujesz, iż szlachetny płyn pokryje monitor pośród prychań i rechotów. Już sam tytuł wiedzie prym w moim osobistym rankingu 🙂
    Tak serio: kochana M., jestem Ci bardzo wdzięczna, bo przede mną długi i smutny dzień, a dzięki Tobie zaświeciło słońce.
    „Podróż Bena” czytałam i wieczorem napiszę więcej.
    Moc serdeczności.

    • no jakzesz sie ciesze! tzn. z dostarczenia radosci – nie z zachlapania monitora. mam nadzieje, ze odziez wyszla z tego wypadku bez szwanku?

      z góry sie ciesze na przemyslenia na temat bena – gdyz, jak moze zauwazylas, b sobie cenie twoja opinie!

  2. Przeczytałam trzy książki Doris L.: „Piąte dziecko”, „Podróż Bena” i „O kotach”.
    „Piąte dziecko” – bardzo dobra, przejmująca książka, ale nie chciałabym przeczytać jej ponownie, przynajmniej w najbliższej dekadzie 🙂 Zbyt ponura i przytłaczająca.
    Po „Podróży Bena” spodziewałam się dużo. Niestety, spotkało mnie rozczarowanie. Odniosłam wrażenie, że autorka miota się, nie do końca wiedząc, co z tym fantem zrobić, a jednocześnie może chciała sprawić przyjemność czytelnikom (stąd ekscytujące zmiany miejsca akcji).
    DL chyba w ogóle lubuje się w wyciąganiu ponurych tajemnic o ludziach. Ja też odebrałam tę powieść jako apel autorki o szacunek dla inności. Taka nowoczesna wersja „Pięknej i bestii”.
    Dobrze, że nie czytałaś wersji polskiej: trzy błędy ortograficzne pierwszej kategorii (wydał PIW!) – pamiętam, że mnie to zaskoczyło.
    „O kotach” – eksterminacja zwierzaków opisana przez DL wywołała mój sprzeciw.
    Generalnie cenię DL za podejmowanie trudnych kwestii, ciekawy styl, niezapomniany nastrój, ale cóż, ja nie odbieram na tej samej długości literackich fal 🙂

    • no wlasnie – tutaj tez byl opis ponurego laboratorium, gdzie robiono krzywde zwierzetom. DL jakby sie lubowala w opisach okrucienstwa – jak dla mnie to obraza mojej inteligencji. nie musze miec wszstkiego wylozonego kawa na lawe! jako osoba wrazliwa i kochajaca zwierzeta robi mi sie niedobrze jak czytam/slucham tych okropnosci. a po ludziach, kt nie sa wrazliwi to i tak wszystko splynie

  3. Dokładnie tak!
    Na wspomnienie tych kotów robi mi się niedobrze:(
    Co gorsze, to są wątki autobiograficzne DL.
    Dziękuję Ci za bardzo ciekawy link do GW!!! Zdjęcie klimatyczne, a w dodatku z pięknym przesłaniem.
    Cieszę się też z udanego logowania – teraz osoba, którą zaciekawi Twój komentarz jednym kliknięciem przeniesie się do Ciebie.
    Poranna fontanna radości o smaku kawowym nie wyrządziła żadnych szkód materialnych! 🙂
    Boję się tylko, żeby mi się nie przyśniły jakieś włochate fantazje 🙂

  4. Lessing urodzila sie przed epoka filmow o pile mechanicznej, ogladanych namietnie prze malolatów. powinna troche zadbac o czytelnika, bo teraz nie wszyscy ksiazki czytaja. potraktowac go z szacunkiem, a krwawe widokki zostawic filmowcom, bo ich i tak nie przebije…

    z tym logowaniem u ciebie to tajemnicza sprawa. nie jestem w stanie sie podpisac jako uzytkownik bloga na wordpress, poniewaz maszyna sama generuje „dziwne znaczki”, kt umieszcza w adresie i nie jestem tego w stanie skorygowac. o ile pamietam udalo mi sie w koncu wkleic adres URL

    jestem tez pelna uznania dla waszej lubelskiej instytucji, kt ma krótka droge od dostania zdjec do publikacji – zamiast, jak to w instytucjach bywa, gleeeebokich szuflad. duze gratulacje dla lublina!

  5. Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN skupia niesamowitych ludzi, ciągle coś ciekawego, ważnego się u nich dzieje. Zerknij na ich stronę:
    http://www.tnn.pl/
    Jutro na przykład Marsz Pamięci dla uczczenia dzieci z ochronki.
    Dziś byłam w księgarni. Cała półka Lessing! W dodatku bardzo porządne wydania. Czy w Szwecji też panuje taka lessingomania?

  6. o, dziekuje – zaraz sobie zajrze na sajt bramy grodzkiej!

    w SE lessing byla znana przed noblem i pewnie kto ja wtedy czytal, to i dzisiaj czyta. lessingomanii nie odnotowalam – ksiegarze odczuwali o tyle ulge po ogloszeniu werdyktu komitetu noblowskiego, ze mieli wystarczajaco ksiazek na skladzie. komitet j znany z nieobliczalnych wyborów i czasami tylko jedno male wydawnictwo ma typ dziesiec ksiazek noblisty gdzies schowane

    zaczynam sama podejrzewac, ze im dziwniejszy pisarz, to ma wieksze szanse na nobla. ostatni sa na prawde niszowi. na paru blogach czytalam zachwyty nad coetzee – ale po mojemu to on tez dreczy czytelnika. herta müller j niejadalna, nawet z lyzka miodu (jak ktos swoli na slono to musztardy). jelinek ma racje i ja juz chyba lubie najbardziej, lecz pisze tez jakby nie lubila czytelnika. wlasnie lessing miala opinie pisarki „do czytania” – choc zmienilam teraz zdanie o niej

    po prawdzie to nie wiem na CO teraz j szal w SE? ogólnie pockety, bo sa w dostepnej cenie. dlugo byly kryminaly – ale chyba przechodza. nadal trwa fala ksiazek typu obrzydliwe – dzisiaj czytalam recenzje ksiazki o bulimii. dlugo byly modne wszelkie zaburzenia, trudne dziecinstwo. mama/tata alkoholik, incest itp. ta voyuer-ystyczna fala chyba przetoczyla sie juz – teraz zostaly na placu boju niedobitki

    hit’ami sa ksiazki i jedzeniu – zarowno te kucharskie, jak i o odchudzaniu sie na rózne sposoby. glosna byla tez ksiazka o zlym traktowaniu kobiet w sektorze kultury. no i ksiazki, kt pasozytuja na sukcesie stiega larssona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: