szwedzkiereminiscencje

Szwedzkie królowe – audiobook

In Feminizm, Ksiazki, Szwecja on 15 marca 2010 at 20:54

Jestem wielka milosniczka ksiazek w wersji dzwiekowej. Pewnie to wynik wychowania bez telewizora, za to z radiem i „Co wieczór powiesc w wydaniu dzwiekowym”. Albo z kochajacymi ciotkami, które snuly opowiesci rodzinne. Albo z babcia, która recytowala poezje i spiewala „na zadanie”. Polecam goraco na podróz, do prowadzenia samochodu albo jako towarzystwo na spacery. Chociaz niektorzy uwazaja, ze sluchanie to obciach – raz musialam tlumaczyc zniesmaczonej bibliotekarce, ze czytac TEZ potrafie.

Moja ostatnio wysluchana ksiazka to 15 krazkow pióra Hermana Lindqvista „Historien om alla Sveriges drottningar” (Historia wszystkich królowych Szwecji). Herman Lindqvist jest sam w sobie fenomenem – troche enfent terrible, poniewaz uparl sie na pisanie o historii, a z zawodu jest dziennikarzem. Historycy wiecznie sie oburzaja, ze popelnil taka albo inna pomylke, natomiast czytelnicy sa mu wierni. Bo pisze jezykiem wspólczesnym i z duzym poczuciem humoru. Pozwole sobie na zacytowanie fragmentu innej ksiazki, Historien om Sverige, komentujacego slub Jana Wazy z Katarzyna Jagiellonka:

Polska nie zdaje sie pewnie wspólczesnemu Szwedowi specjalnie atrakcyjnym krajem…,ale w XVI wieku byla znacznie wiekszym, bogatszym, potezniejszym i bardziej rozwinietym panstwem niz Szwecja. Kulturalnie i materialnie róznica miedzy polskim a szwedzkim dworem królewskim i arystokracja byla mniej wiecej taka jak dzisiaj miedzy zyciem kulturalnym Szwecji a Burkiny Faso – z pelnia szacunku dla starej kultury w obszarze Sahelu.

No i jak tu nie lubic Lindqvista? Sprzeciwil sie tez trendowi pisania wylacznie o królach – bo o królowych wiemy zaskakujaco malo. Powtarzajacym sie kometarzem jest: „Co o tym myslala krolowa? Niestety, tego nie wiemy.” Czasami w stadle królewskim wystepuje milosc, ale to duza rzadkosc. Zazwyczaj mariaz byl wynikiem kalkulacji dynastycznych, a ofiara stawala sie glównie królowa. To byly czesto mlode, niedoswiadczone, acz wyksztalcone dziewczyny. Przyjezdzaly do obcego kraju, z chlodnym i niegoscinnym klimatem, z niewielka iloscia osob towarzyszacych. Podlegaly ostrej ocenie i tylko niewielu udalo sie zdobyc serca poddanych. Nie wszystkie tez zdobyly serce króla – ksiazka Lindqvista roi sie od nieszczesliwych, tkwiacych w zamknieciu kobiet. Z poloników odnotowalam dwie sztuki: Swietoslawe czyli Sygryde Dumna (ktora dala nazwe mojego bloga) oraz wspomniana juz Katarzyne Jagiellonke. Swietoslawa pamietana jest ze wzgledu na temperament, a powinna byc pamietana jako krolowa szwedzka, dunska i norweska, oraz matka wladcy Anglii (Kanut). Katarzyne zapamietano ze wzgledu na olbrzymi i -mowiac jezykiem wspolczesnym – luksusowy posag.

Mysle, ze polskie krolowe tez zasluguja na podobnie skrupulatne opracowanie. Tymczasem dzieci w szkole ucza sie wylacznie pocztu królów polskich – tak, jakby wszyscy przyszli na swiat w wyniku…mezorództwa! Pewnie jeszcze to chwile potrwa, poniewaz polscy panowie nie dojrzeli nawet do parytetów i wpuszczenia Polek do polityki.

Reklamy
  1. Zacznę od tego, że cieszę się z przydomku naszej rodaczki, dobrze, że nie była zwana „Sygrydą Gnuśną” lub „Sygrydą Krzywoustą” 🙂
    Jej historia jest bardzo ciekawa, nie miałam o niej pojęcia i już oczami wyobraźni widzę Twój kolejny projekt: książkę o Sygrydzie alias Świętosławie! Jestem numerem jeden na liście potencjalnych czytelników!
    Przy okazji dowiedziałam się, jaka jest geneza nazwy Twojego bloga.
    W kwestii audiobooków, niestety nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Kilkakrotnie podejmowałam próby, ale zawsze kończyły się fiaskiem. Zawsze po jakimś czasie łapałam się na tym, że moje myśli błądzą gdzieś daleko, nie byłam w stanie się skoncentrować na słuchaniu. Podobała mi się tylko „Alicja w Krainie Czarów”, którą już znałam 🙂
    P.S.
    Oczywiście decyzja należy do Ciebie, ale ja nie odmieniałabym imienia „La”. Ona komuś tłumaczy, że la to tak jak w gamie,, do re mi fa sol…”La” brzmi tak muzycznie, wciąż wyskakując w tekście.
    Zostawiłabym La bez zmian, tak jak np. funkcjonuje „spa” 🙂

    • 1. ksiazki dzwiekowe – niewykluczone, ze trzeba natrafic na dobrze czytajacego aktora. bez nich nie potrafie juz teraz myc okien, prasowac czy sprzatac w kuchni. lubie nawet zasypiac do nich – daja mi oczucie bezpieczenstwa, niczym w dziecinstwie
      2. sygryda byla postacia malownicza i opiewana w sagach, nawet islandzkich. dunczycy natomiast zrobili zniej gunhilde! a de domo byla swietoslawa… sprawa sie komplikuje z przydomkiem. po szwedzku to „storråda”(z islandzkiego), co oznacza „”den som gör stora planer”, w wolnym tlumaczeniu: ambitna. natomiast po polsku wyszla…dumna. mysle, ze ambitna to lepsze okreslenie na skandynawie, gdyz tu duma poczytywana j za przyware – wszyscy maja byc…pokorni (uzywa sie nawet w CV). mnie swietoslawa zaimponowala, gdyz pozbyla sie skutecznie jakis podrzednych królików-absztyfikantów przez spalenie zywcem. dobra metoda na facetów, kt nie rozumieja slowa „nie”
      3. z przekladem to tak, ze trzeba sie na cos zdecydowac – a potem mozna latwo zmienic na pliku. po parwdzie brakuje mi dobrego redaktora, z kt moznaby przedyskutowac sprawe od razu. uleglam tez sugestii kolezanki, zeby zrezygnowac z apostrofów w odmianie imion. podobno to utrudniaja czytanie, natomiast ludzie nie maja nic na przeciwko czytaniu: „richardowi” czy „z richardem”.

  2. Gunhilda kojarzy mi się z Brunhildą z „Wakacji z duchami” 😦
    Sygryda brzmi o niebo lepiej! Duńczycy nie mieli racji 🙂
    Ona była nie tylko ambitna, ale i miała ognisty temperament: palenie żywcem – nawet podrzędnych – królików jest tego dobitnym dowodem 🙂
    To dziwne z tą skandynawską pokornością, bardzo mnie zaskoczyłaś. Mnie się Skandynawowie kojarzą z chmurną dumą i odwagą.
    Wydaje mi się, że drobiazgami technicznymi zajmie się redaktor z wydawnictwa, tak więc nie ma co sobie tym zaprzątać głowy na tym etapie.

    • oj, ci dumni i odwazi szwedzi wygineli albo wywedrowali. zostali niemal sami chlopi. ostrozny chlop swoje wie, ale sie nie wyhyla. szwedzi wyjatkowo sie boja konfliktow. nie okazuja tez swoich uczuc – chyba ze sie opija, to wtedy robia demolke. po czym mowia. „ja nic nie pamietam, bo sie opilem” i to j okolicznosc lagocaca, nawet w sadzie

    • hej,

      poniewaz napisalas, ze lubisz literackie zbiegi okolicznosci, to opisze ci jeszcze jeden, kt mi sie wlasnie dzisiaj zdarzyl. otoz wymienilam pare opinii z wlascicielka bloga „chichiro”. zajrzalam przy okazji na jej blog. zaciekawila mnie recenzja filmu z colinem firthem, bo go b lubie. no i co sie okazuje? za podstawa filmu byla ksiazka pana isherwooda – musi tego samego, kt udal sie w podroz do chin z audenem w „li”!

      swiat j jednak maly – a przynajmniej ten literacki!

  3. Moje drogie widze, ze dyskutujecie tu o tlumaczeniu literatury czyli o czyms o czym marze a ziscic nie moge. Raz kiedy bylam juz blisko celu okazalo sie, ze natrafilam na zwyklego krakowskiego oszusta a nie powaznego wydawce. Marzy mi sie tlumaczenie literatury dzieciecej i mlodziezowej ze szwedzkiego na nasze. 😉
    Ech… rozmarzylam sie znowu.
    Ale wracajac do tresci Twojego wpisu SD to powiem Ci, ze tez uwielbiam audioksiazki i mam ich calkiem spora kolekcje. Ale chyba jeszcze bardziej lubie sluchowiska. „Codziennie powiesc w wydaniu dzwiekowym” to bylo cos fantastycznego!!!!

    • sluchowiska jakos teraz zanikly z radia, a szkoda! dzieki nim zapoznalam sie np. z „blaskami i nedzami zycia kurtyzany” jak mialam bodajze osiem lat!

      a co do tlumaczenia, to skoro chcez i lubisz, to zrob jakies dla wprawy spóbuj sprzedac. tez mam zle doswiadczenie z wydawcami, a jak jeszcze weszlam na forum dla tlumaczy, to sie juz kompletnie zalamalam. wyglada na to, ze rynek roi sie od nieuczciwych wydawców! mnie sie tez wydaje, ze szwedzkie ksiazeczki dla dzieci sa piekne i warte sa rozpropagowania. kiedys istnialo w warszawie male wydawnictwo „muchomor”, z ksiazkami dla dzieci i checia publikowania szwedzkich tytulów – ale zupelnie sie nie orientuje, czy jeszcze prosperuje?

      jak to napisala pani profesor z uppsali, z kt sie konsultowalam w sparwie pzrekladow, kazda z nas ma jakies przeklady pochowane po szufladach – bo to dzialanie twórcze. natomiast nie ma co liczyc na zarobek – dawniej tlumaczyly zony dyplomatow i do tej pory to trud nigdy nie oplacony

      pozdr \ m

  4. Ja też lubię Colina Firtha, kolejny zbieg okoliczności 🙂
    Ten Isherwood to na pewno ten sam co u McCall Smitha!
    O tłumaczeniach.
    Poniżej krótki ale konkretny wątek z informacjami dla potencjalnego tłumacza z forum o wydawnictwach:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,11943,108749841,,jak_znalezc_wydawce_na_tlumaczenie.html?v=2
    Książki skandynawskich autorów dla dzieci to aktualny wydawniczy hit w Polsce!!!
    Ceni się je za piękne ilustracje, „polityczną poprawność” (szacunek dla inności, nieuciekanie od trudnych problemów, itp).
    Wydawnictwa, które specjalizują się w skandynawskich książkach dla dzieci to między innymi:
    http://www.zakamarki.pl
    http://wydawnictwodwiesiostry.pl/
    Wszystko o Astrid Lindgren ma szanse na powodzenie! Jej biografie i dla dzieci, i dla dorosłych.
    Gdyby ktoś przetłumaczył biografię Tove Jansson, którą widziałam na lotnisku, gwarantowany hit! To książka opasła, nie dla dzieci.
    Autobiograficzne książki Tove Jansson na Allegro są rozchwytywane, warto by sprawdzić, czy wszystko u nas wydano.
    Zgadzam się z M., że tłumaczenie literatury dziecięcej to absolutnie nie jest działalność zarobkowa, tylko sympatyczne hobby. Książeczki są krótkie, a między innymi właśnie skąpe rozmiary tekstu wymuszają zastanawianie się nad każdym słowem.
    Zazdroszczę Wam tych audiobooków, chyba zacznę się zmuszać 🙂

    • 1. isherwood’a sprawdzilam – i rzeczywiscie pojechal z audenem do chin w 1938

      2. co do ksiazki o zyciu tova jansson nie bylam taka pewna, co do powodzeniu w PL. w PL panuje konserwa obyczajowa, a pani jansson spedzila swoje zycie w towarzystwie kobiety. pewnie by ja dali na indeks, bo jak pisala dla dzieci, to pewnie pedofilka… astrid lindgren tez nie nalezy do wzorowych matek-szwedek, a na dodatek porzucila slubnego meza. to odwazna lektura – moze za jakies 50 lat sytuacja dojdzie do normy? polanskiemu (mezczyzna) wolno robic rzeczy niedozwolone, bo to „artysta”. obawiam sie, ze opinia publiczna j mniej tolerancyjna w stosynku do kobiet

  5. Z konserwą nie jest u nas aż tak tragicznie! 🙂
    Np. dużo wydaje się Virginii Woolf, pisze się też o niej, choć jej preferencje seksualne są nieakceptowalne przez konserwę.
    Czytałam książkę biograficzną o Astrid Lindgren („Od Astrid do Lindgren”, wyd. Czarne), ta publikacja u nas nie wywołała żadnej sensacji obyczajowej. Nawiasem mówiąc dość prymitywna forma literacka, sprawiała wrażenie napisanej na kolanie. Bynajmniej AL nie była tam przedstawiona jako nobliwa matrona.
    Małżonek – jej problem, ale podrzucenie dziecka jak kukułczego jajka obcej kobiecie daleko od miejsca swojego zamieszkania nie wywołało mojego entuzjazmu 😦
    Może to pisanie dla dzieci było formą auto-rehabilitacji.
    Nie przewiduję atmosfery skandalu wokół biografii Tove Jansson. Nawet jeśli pojawią się jakieś sensacje – każdy wydawca będzie w siódmym niebie, vide liczba sprzedanych egzemplarzy książki o Kapuścińskim. Czasem zastanawiam się, czy to nie była ukartowana akcja promocyjna 🙂

    • no wlasnie kapuscinskiego mialam na mysli! a tak na marginesie, to nie mam mu za zle, ze podkolorywal – przeciez nie bylo wtedy jeszcze internetu, zeby sie przygotowac; ani nie znal jezykow. cud bozy, ze tyle wysmazyl. dobrze go sie czyta, a poza tym mial duza wrazliwosc spoleczna i tym kompensowal bral znajomosci faktow czy mozliwosc porozumienia sie. wystarczy zobaczyc „zawód reporter”, zeby stwierdzic jak trudno bylo w afryce w latacg 70-tych

      ksiazek o tove i astrid nie czytalam- znam ich zyciorysy w zarysie w filmów dokumentalnych. nie kazda kobieta ma w sobie dar macierzynstwa – tak jak nie kazdy facet j dobrym ojcem. dla mnie ciekawa byla tez opowiesc córki ireny sendlerowej – ze jej matka posiecala czas i zycie glównie obcym dzieciom. kazdy z nas j na swój sposób wspanialy i na swój ulomny. wazne j, zeby o tym mówic i nie popadac w apologie delikwenta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: