szwedzkiereminiscencje

Taaaka ryba

In Szwecja on 11 Marzec 2010 at 14:08

Dzisiaj wylamie sie z tematyki kulturalnej, a przejde do gospodarczo-spolecznej. Powodem jest wczorajszy reportaz w „Uppdrag granskning”, znakomitej audycji telewizyjnej tropiacej nieprawidlowosci pod urocza powierzchnia Skandynawii dobrobytu i samozadowolenia. Skandynawii, przedstawionej jak idylla w niemieckim serialu „Inga Lindström” czy jako kraj ludzi bogatych i „sophisticated” kulturalnych w filmatyzacjach przygód Kurta Wallandera. Dzisiaj bedzie o rybach.

Jakis czas temu polscy unijni parlametarzysci protestowali przeciwko szwedzkiej propagandzie, po tym jak Szwedzi pokazali film o polowach na Baltyku. Filmu nie widzialam, ale czytalam opis w polskiej prasie – bylo o ekologicznych szwedzkich rybakach, ktorzy dobrowolnie zaprzestali polowów oraz o brudnych i pijanych Polakach, ktorzy za nic prawo maja i podcinaja galaz, na ktorej wszyscy siedzimy, wylawiajac ostatnia rybe Baltyku. Wiadomo o co chodzi – jest konkurencja, ryby coraz mniej, a na dodatek unijna polityka zajmujaca sie dosc szczegolowo polowami. Chodzi o pieniadze, a takze przetrwanie branzy o czesto wielopokoleniowej tradycji. Mialam tylko jedno pytanie: skoro szwedzcy rybacy zmniejszyli polowy na Baltyku, to DOKAD teraz plyna po rybe?

No i teraz wiem: flota zostala oddelegowana do Sahary Zachodniej! Mowa nie o malych kutrach, tylko o duzych, nowoczesnych jednostkach, ktore zostaly zarejestrowane poza Unia, a zapewne tez poza Europa. Szwedzki armator przeczesuje wody okupowanej Sahary Zachodniej i lowi pyszne sardynki (kto nie lubi sardynek?). Przewozi je do przetworni na miejscu, ktora przerabia swieza rybe na…olej rybny oraz maczke rybna! Olej transportowany jest do Norwegii, a stamtad sprzedawany m.in. do Szwecji i sprzedawany pod postacia drogich kapsulek z kwasami Omega3, w sklepach ze zdrowa zywnoscia, aptekach itp. Podczas kiedy rdzenna ludnosc okupowanej Sahary Zachodniej koczuje w obozach i dostaje ze szwedzkich darów puszki rybne, wyprodukowane w Tajlandii…

Slów brakuje na taka hipokryzje i cynizm – szwedzka TV pokazuje rybaka, ktory mierzy kazdego dorszyka linijka i jeszcze poglaszcze go po lebku zanim na powrot wypusci do morza, a jakos nie widzi innego rybaka, ktory ogalaca z zasobow afrykanskie wody o niejasnym statusie politycznym. Moze by tak Polacy nakrecili z satelity taki film i dla odmiany pokazali w Strasbourgu?

  1. Wyobraź sobie, że w naszej lodówce spoczywa poniekąd dowód potwierdzający Twoją rybną teorię: kupione w Finlandii sardynki (mąż jest rybnym smakoszem)i, na opakowaniu których dopiero teraz zobaczyłam napis Thailand, chociaż firma jest fińska (teoretycznie).
    Miałam świadomość, że Bałtyk nie jest wymarzonym otoczeniem dla sardynek, ale nie sądziłam, że wywodzą się z rejonów tak egzotycznych.
    Odkryłaś bardzo ciekawy temat i miejmy nadzieję, że ktoś się nim zajmie – może w formie eco-thrillera, nie wykluczam udziału Wallandera🙂
    Kontynuując tematykę przyrodniczą – jestem zachwycona Twoimi zdjęciami na http://www.garnek.pl,od wczoraj Twój „liść z rosą” jest na pulpicie naszego komputera. Przepraszam, że bez pytania, ale nie mogłam się powstrzymać. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Twoje zdjęcie jest super, podobnie jak wiele, wiele innych, które tam zamieszczasz.

  2. sluchaj – strasznie mnie rozpuszczasz! dziekuje ci serdecznie za komplementy, tym razem pod adresem zdjec. ciesze sie, ze sprawily ci przyjemnosc. dzieki internetowi mozna dzielic sie ze znajomymi widokami czy ladnymi przedmiotami, kt sie zauwazylo. zdecydowanie latwiej pokazac niz opisac. czuje sie wrecz zaszczycona, ze jakies zdjecie przypadlo ci na tyle do gustu, ze je zamiescilam na pulpicie komputera. o ile tylko nie zamierzasz go sprzedac za ciezkie miliony jako swoje ( a raczej ciezko by bylo), to korzystaj na zdrowie!
    po prawdzie zreszta zaniedbalam ostatnio galerie zdjec, poniewaz zajelam sie blogiem. poza tym brzydko na polu i kwiatki tylko na kupionej dzis apaszce…

  3. Kwiatki na apaszce? Od czegoś trzeba zacząć!🙂 Zresztą u nas znowu spadł śnieg.
    Zdjęcia nie sprzedam, nie oddam, w żaden sposób się nie pozbędę!

    • lirael – tak zupelnie z innej beczki – czy dobrze mi sie zdaje, ze jestes anglistka? pytam, bo mam dwa wersy, wyrwane z kontekstu wiersza po angielsku i potrzebne mi zgrabne tlumaczenie. rozumiem co tam „stoi”, ale trudno mi to oddac po polsku. czy moglabys, o ile rzecz jasna masz czas i ochote, rzucic okiem na te dwa wersy?

  4. Z wielką przyjemnością spróbuję przetłumaczyć, ale nie obiecuję, że będzie zgrabnie🙂
    Tak, masz rację, uczę dziatwę gimnazjalną języka angielskiego.
    Zapomniałam Ci powiedzieć, że jestem na 44 stronie „La’s Orchestra…”! Księgarnia spisała się na medal i przysłali wcześniej niż obiecywali🙂
    Jeśli to fragment z tej książki, to podaj tylko stronę – mamy najprawdopodobniej to samo wydanie.
    Bardzo dziękuję Ci za korektę tytułu powieści Lindy Olsson, już u siebie naniosłam poprawkę.
    Smacznego podwieczorku z ziemniaczanym plackiem z Guernsey!🙂

    • no to super! cytat znajduje sie na stronie 56 – napisany kursywa. trzymam kciuki za powodzenie!

      a w „placuszek” wsadzilam juz zeby – na razie poznalam dramatis personae, ale na wyspe jeszcze nie dojechalam. musze przyznac, ze troche mnie dekoncetruje ta wymiana listow, ale chyba musze sie przwyczaic, bo lepiej njie bedzie…

      jestem b ciekawa twojej recenzji z „Li” – czy ci sie w ogole spodoba?

  5. Fragment zlokalizowałam, wszystko się zgadza🙂
    Dam znać, jak coś wymyślę.
    Z listami to masz rację – lepiej nie będzie!🙂 Pod koniec pojawi się tylko coś na kształt fragmentu pamiętnika, a tak to same epistoły.
    „La’s Orchestra…” jak dotychczas podoba mi się bardzo, jest balsamem na moje skołatane przez Lindę Olsson nerwy – przez kilka dni nie mogłam sobie znaleźć miejsca.

  6. na prawde cie tak linda olsson wytracila z rownowagi? ja pamietam tylko, ze to byla DOBRA ksiazka i rzeczywiscie intensywna. jakos sie wzerala w podswiadomosc, ale tak z wyczuciem. wydaje mi sie, ze choc autorka mieszka na antypodach, to dobrze uchwycila dojmujaca szwedzka samotnosc i „vemod” czyli „rzewny smutek” – to j najbardziej dla mnie szwwedzkie slowo i najlepiej oddaje szwedzka dusze

    fajnie, ze znalazlas „poezje” – take your time – moze uda ci sie znalezc jakies zgrabne sformulowanie. po prawdzie to walsnie mi sie podoba w AMCS, ze od czasu do czasu wtraca cos niespodziewanego…

  7. Na razie zlokalizowałam wiersz: jest to „Anthem for Doomed Youth” Wilfreda Owena napisany w 1917 roku.
    Tu w wykonaniu Kennetha Branagha: http://www.youtube.com/watch?v=FfNo6WVt-uc

    CDN🙂

  8. o, jakie ladne! na dodatek w wykonaniu jednego z moich ulubionych aktorow. posluchalam sobie jeszcze „disabled” i te wiersze sa rzeczywiscie przejmujace

    na dodatek ten od cytatu onomatopeiczny! tak mi sie zdawalo – i stad trudnosc przekladu :-))

  9. Moja propozycja:

    Piskliwie zawodzących pocisków obłąkane chóry;
    A surmy przyzywają ich ze smutnych krain.

    Hrabstwa zamieniłam na krainy, bo mi jakoś administracyjnie brzmiały, ale oczywiście wybór należy do Ciebie.
    Starałam się, żeby brzmiało archaicznie i patetycznie.
    Swoją drogą szkoda, że Owen tak młodo zmarł (25 lat).

    Na wszelki wypadek cały tekst:

    Anthem for Doomed Youth

    What passing-bells for these who die as cattle?
    Only the monstrous anger of the guns.
    Only the stuttering rifles’ rapid rattle
    Can patter out their hasty orisons.
    No mockeries now for them; no prayers nor bells;
    Nor any voice of mourning save the choirs,
    The shrill, demented choirs of wailing shells;
    And bugles calling for them from sad shires.

    What candles may be held to speed them all?
    Not in the hands of boys, but in their eyes
    Shall shine the holy glimmers of good-byes.
    The pallor of girls’ brows shall be their pall;
    Their flowers the tenderness of patient minds,
    And each slow dusk a drawing-down of blinds.

    Co do Lindy Olsson – czułam się emocjonalnie wyprana, ale jednocześnie zachwycona!!! Szkoda, że druga powieść już słabsza😦

    • lirael – otrzymujesz ode mnie pierwsza nagrode w kategorii „poetycki debiut roku”. no znakomity przeklad! serdecznie ci dziekuje!!!

      a co do „sonaty dla miriam” musisz sobie sama wyrobic zdanie. moze ja mialam za wysokie oczekiwania? tam bylo jeszcze wiecej „vemod” i zupelnie dysfunkcyjnych rodzin. dla mnie jedna z postaci byla taka psychicznie zapetlona, ze az nierzeczywista

      acha, jakby agent sie zdecydowal na publikacje tlumaczenia, to podam, rzecz jasna autora przekladu wersa wiersza

  10. Cieszę się, że przekład przypadł Ci do gustu i z całego serca dziękuję za pierwszą nagrodę🙂
    „Sonatę dla Miriam” na pewno przeczytam i podzielę się wrażeniami. Autorka robi na mnie wrażenie ciepłej, mądrej, skromnej osoby. Ciekawa jestem, czy sama tłumaczy swoje książki na szwedzki, czy komuś to zleca.

    • wiesz, masz racje – pani olsson wydaje sie nader sympatyczna takze w korespondencji. niestety, nie zachowaly mi sie maile od niej, poniewaz padl mi komputer. fajna historia, ze zaczela pisac dopiero w dojrzalym wieku. poza tym ludzie, kt pomieszkuja w roznych miejscach na swiecie rozwijaja sie(zazwyczaj), staja sie tolerancyjni i musza byc otwarci. przeklady robi jej ktos inny. po pierwsze tlumaczenie tesktu to zmudna robota benedyktynska i nie kazdy ma czas czy ochote, a po drugie zawsze jakis jezyk j dominujacy. skoro pisze po angielsku, to tak bylo jej najlatwiej. jak sie nie mieszka z kraju, to sie nie nadaza za rozwojem jezyka i traci sie pewnosc piora. no i wymyslanie ksiazek to ciekawsze zajecie niz tlumaczenie… tak sobie mysle, bo akurat o tym z nia nie pisalam

    • znalazlam a tekscie link miedzy „plackiem” a „la”: juliet ashton powoluje sie na referencje pastora a kociola polozonego kolo bury w suffolk! to musi byc to samo bury, do kt la wybrala sie na zakupy (i spotkala chlopca niczym z poezji owena)

    • . no cos niesamowitego! im dalej w „placek”, tym wiecej podobienstw z „la”. czy oni moze wydaja prognozy jakiego rodzaju ksiazki bede sie sprzedawac? bo pomijam juz okres okolowojenny – to znalazlam wlasnie odniesienie do poezji – czyjej? wilfreda owena! nota bene twoj przeklad na polski byl ladniejszy niz „plackowaty” tlumaczony na szwedzki. tyle lat prze´zylam bez owena, a teraz nie ma dnia, zeby na mnei skads nie wyskoczyl…

  11. Ja też ciągle miałam wrażenie, że te książki są blisko spokrewnione!
    W swojej recenzji podałam stronę z plackiem marchewkowym u McCall Smitha🙂
    Nie jesteśmy chyba na tropie plagiatu, bo placek opublikowano w 2008 roku, dokładnie wtedy co „La’s orchestra…”
    Rety, Owen wyraźnie nas sobie upodobał, bo ja też nie mogę przestać o nim myśleć😦 Taki brytyjski Baczyński.

    • na rzeczywiscie, nomen-omen, baczynski!😉

      a co do plagiatu, to juz raz mialam podbna historie. czytalam ksiazke ireny nemirowskiej „sztorm nad francja”. pare lat temu przetoczyla sie jako bestseller w SE. mnie sie tez b spodobala (w odróznieniu od jej wczesniejszych ksiazek, kt sa przecietne). szczególnie zapadl mi w pamiec b sugestywny opis wsi francuskiej po inwazji niemieckiej. i nagle sobie przypomnialam, ze GDZIES juz podobny opis czytalam. po jakims czasie udalo mi sie przypomniec, ze to w trzeciej czesci „slawy i chwaly”. przeczytalam raz jeszcze – i podobienstwa na prawde byly, jak to sie dzisiaj mówi, porazajace. a nie ma sily, zeby ktos od kogos odpisal! nemirowska, bo zginela jeszcze w czasie wojny. iwaszkiewicz tez nie mógl, poniewaz rekopis „sztormu nad FR” przechowywany byl w ukryciu do niedawna. moze to dobry temat na prace naukowa – na ile podobne przezycia generuja podobna literature u ludzi o podobnych stopniu wrazliwosci i talentu?

  12. Ah, this is indeed a good read.

    I have to admitt that I love the part about „patting the fish”😉

  13. Masz rację, że takie podobieństwa są fascynujące. Historia o Iwaszkiewiczu i Niemirowski niesamowita! Ciekawe, na ile to zbieg okoliczności, na ile jakieś pokrewieństwo wyobraźni/talentu/wrażliwości. Uwielbiam tropić takie zbieżności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: