szwedzkiereminiscencje

Dzieci dwóch kultur

In Pamietnik, Polskie refleksje on 26 Luty 2010 at 14:26

Tydzien temu zdzwonilam sie ze swoja dziecinka malutka, ktora mieszka i pracuje w Polsce (czyli odbyl droge odwrotna do opisywanej kiedys parki). Mlody jechal wlasnie na spotkanie z dyplomantka z Warszawy, ktora bada osoby wychowane zagranica i pracujace teraz w kraju. Podobno znalazla jego namiary w Internecie. Rozmawialam potem z nim juz po interview i powiedzial, ze byl pierwszym przypadkiem, ktory nie odczuwa rozdarcia miedzy dwiema kulturami. Z jedenj strony pogratulowalam sobie dobrej rodzicielskiej roboty, a po drugie zaczelam sie zastanawiac na ile to prawda?

Bo zdecydowanie pamietam nieustajace boje ze szkola (ktore prowadzilam ja), zeby traktowano moje dziecko jak osobe uzdolniona, ktora zdecydowanie jest. A mnie jako rodzica zaangazowanego i wyksztalconego, ktorym tez jestem. Szkola podstawowa miala wyraznie preferencje dla czystoszwedzkich dzieci oraz rodzicow typu sprzedawca obwozny. Jak raz wyrazilam nadzieje, ze moj syn bedzie sie kolegowal z synem sprzedawcy, to oburzona wychowawczyni az zachnela sie. A skonczylo sie na tym, ze za pare lat to wlasnie ten drugi chlopczyk szukal towarzystwa mojego syna i sie zaprzyjaznili. Pamietam tez jak z furia wpadlam do szkoly, zeby zaprotestowac przeciwko niesprawiedliwej ocenie wypracowania – a pani od szwedzkiego przyjela mnie slowami: „o, jaka mloda i ladnie ubrana mama!” Nie da sie ukryc, miescowi sa miejscowi, a reszta niech sobie pomieszka przez trzy generacje, to sie potem zobaczy. Mowil tez o tym niedawno operator filmowy Idziak – ze najpierw probowal sie bratac, a potem nauczyl sie starac przetrwac w okreslonym praca towarzystwie.

Na pewno wazna jest kwestia jezyka. Dobra znajomosc polskiego daje gwarancje dobrego opanowania innego jezyka. Tymczasem wielu rodzicow przechodzi „dla dobra dziecka” na inny jezyk. Szkopol w tym, ze rodzice zazwyczaj mowia slabo w jezyku obcym, maja ograniczone slownictwo i robia bledy gramatyczne. Czasami sie tez posilkuja polskimi wyrazeniami, wiec mowia makaronizmami niczym amerykanska Polonia. Jakbym nie odpowiadala po polsku jak dziecko przyszlo ze szkoly, to mowilby wylacznie po szwedzku. Note bene znam ludzi, ktorym sie wydawalo, ze pana Boga za nogi zagranica zlapali, a potem zdecydowali sie na powrot. Najbardziej ucierpialy na tym nieuczone polskiego dzieci.

Moja dziecinka malutka jest trzyjezyczna i dzieki temu znalazla prace w wy-outsource-owanej korporacji. W pracy „przyjazni sie” glownie ze skandynawami (przez telefon). Czasami daje sie wyciagnac na piwo kolezankom z pracy. Dzieki wychowaniu w Szwecji nauczony jest pracy grupowej, czego w polskiej szkole brakuje. Mysle tez, ze wyjechal w odpowiednim momencie, nie majac jeszcze na swym koncie negatywnych doswiadczen ze szwedzkim rynkiem pracy. Z polskim nazwiskiem moglby byc narazony na dyskryminacje etniczna. W Szwecji zaczal wirtualne kontakty poprzez gry i te kontakty, nadal wirtualnie, kontynuuje. Paradoksalnie dzieki Internetowi ma baze „przyjaciol” niezaleznie od kraju zamieszkania.

Powiedzialabym tez, ze ma dosc gruba skore, bo nie obrazil sie na Szwedow, ktorzy trzymali polskich wspolpracownikow w piwnicy razem z hinduskimi programistami. W Szwecji do swietosci nalezy zaproszenie gosci na lunch sluzbowy – a tym czasem polska grupa musiala sie zajac soba sama. W kazdym wypadku przejscie w jedna strone zaliczyl dobrze – ciekawa jestem czy kiedys zaliczy powrot w druga?

  1. Jestem bardzo zaskoczona.
    Wydawałoby się, że politycznie poprawna Skandynawia wolna jest od uprzedzeń, a tu takie szokujące informacje. Bardzo Ci współczuję tych niemiłych sytuacji i gratuluję dojrzałości emocjonalnej Twojemu synowi.
    Doświadczam tego w jakimś milionowym ułamku, nie w kontekście Szwecji.
    Otóż szkoła, w której uczę, uczestniczy w programie Comenius. Odbywają się spotkania we wszystkich partnerskich krajach (w naszym przypadku 5 państw europejskich), nauczyciele mieszkają w hotelu, dzieci u rodzin rówieśników. Zawsze jest problem ze znalezieniem rodzin dla naszych dzieci, podczas gdy np. mali Holendrzy czy Hiszpanie rozchodzą się jak świeże bułeczki🙂 Czekanie na decyzję w sprawie tych rodzin, ich wyszukiwanie – to upokarzające i boli. Zaznaczam, że zabieramy najlepszych, najgrzeczniejszych uczniów z naszej szkoły, laureatów konkursów, etc.
    Inny przykład. Jesteśmy w Hiszpanii. Dzieci fińskie przywożą na 5 rano na lotnisko rodziny, u których mieszkały. Dzieci polskie przywożę taksówką ja. Itp, itd.
    Trzeba wierzyć, że może wkrótce będziemy traktowani bardziej normalnie.

    • wiesz, jak bylam teraz na nartach to spotkalam z kolejce pare mlodych polakow (to bylo w AU). i chlopak powiedzial mi to samo! ze uczestniczyl w wymianie ze SE, ze oni sie postarali i organizowali imprezy – jak przyjechali do SE, to ich zostawiono samym sobie i o suchym pysku. znam to takze z autopsji, poniewaz krotka pracowalam w tutajszym liceum. szwedzka mlodziez nawet sie nie pofatygowala, zeby sie nauczyc imion swoich gosci, tylko mowili „moj polak”…
      a normalnie to chyba nigdy nie bedzie – bo sa za dzue roznice kulturowe. natomiast jak nasi sportowcy jeszcze troche powygrywaja i beda przyjezdzac polscy zamozni turysci, to nabiora trocha moresu. w AU po pierwsze z satysfakcja odnotowalam polakow, kt niczym nie odbiegali od „reszty swiata” (w tym dwoch zdecydowanie przystojnych), a poza tym moj masazysta opowiadal, ze w tym samym domu co on mieszka az szesciu polakow. mowil to zupelnie neutralnie. nam do austriakow j b blisko, bo to ten sam krag kulturowy. natomiast skandynawia j dla nas trudna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: