szwedzkiereminiscencje

Lódzkie getto okiem Szweda „De fattiga i lódz”, Steve Sem-Sandberg

In Ksiazki on 23 Luty 2010 at 19:09

Dzisiaj pogoda jak drut, czarna jezdnia, znalazlam na necie radio z Nina Simone no i zadzwonila w koncu dziennikarka z „Ny Teknik” (czyli fajnie jest) – a przede mna lezy cegla powiesci Steve Sem-Sandberg’a „De fattiga i Lódz”, z ktora chcialabym sie zmierzyc. I od razu robi sie ciezko na duchu – nie dosc, ze 662 strony tekstu, to jeszcze problematyka z typu wielokrotnie trudnych.

Moze powinnam zaczac od streszczenia, ale zaczne od tego, co „mam” do ksiazki i autora – to mi powinno ulzyc. O jednym mankamencie juz wspomnialam, a mianowicie, ze autor padl ofiara manii pisania ksiazek o wiele za dlugich. Dobre pisarki jak Oates czy Gavalda tak tez ostatnio robia i skutkiem tego przeskakuje sie przez pewne przegadane fragmenty, zeby kiedys dowioslowac do konca. Moze niesportowe zachowanie, ale kto ma czas na czytanie miernoty? Chyba zaczeli placic pisarzom wierszowke – a przypomniec pragne, ze „Jedwab” to powiesc zarowno znakomita jak i krotka. Czyli Steve tez moglby z powodzeniem ksiazke odchudzic.

Nastepne zastrzezenie to sam tytul, „De fattiga i Lódz”, co mozna przetlumaczyc jako: „Biedni w Lodzi” albo: „Lódzcy ubodzy”. Biedni (czy ubodzy) to tutaj eufemizm, gdyz chodzi o Zydow w lódzkim getcie w latach 1942 do 1944! No i nie powinno „stac” w Lodzi, tylko wlasnie w lodzkim getcie. Tytul nie sugeruje ram historycznych (i niby nie musi), ale po prawdzie ubodzy bywali takze zamieszkujacy tamze Polacy czy Niemcy – a w historii miasta zaslyneli takze bogaci lodzcy zydowscy fabrykanci, np.rodzina Poznanskich. Czyli: nie wszyscy ubodzy w Lodzi to Zydzi i nie kazdy lodzki Zyd to biedny. Problemem bohaterow powiesci bylo nie to, ze sa biedni, ale ze jako Zydzi znalezli sie pod okupacja niemiecka.

Mozna tez sie zastanawiac po co Szwed (nawet w syndromem „ocalalych”) pisze o zagladzie polskich Zydow? Ale tu bym go akurat bronila, mimo ze wykazuje brak wrazliwosci na aspekty polsko-zydowskie. Chyba wlasnie jego niewrazliwosc i obcokrajowosc predestynuje go lepiej, bo z calym bagazem martyrologii polskiej konkurujacej z martyrologia zydowska nie ma szans na powstanie podobnej pozycji w kraju. Za to mam do niego duze pretensje (co zreszta napisalam do wydawnictwa), ze nie dal rekopisu do przeczytania zadnemu Polakowi. W oczy bije brak dbalosci o polonica – zaczawszy od poprawnosci cytowanych slow polskich. Sem-Sandberg dostal stypendium w Wiedniu i tam pisal ksiazke, popijaja kawe po wiedensku oraz zagryzajac Sacherem. A jakby pisal w Polsce, to by jadal „czarlotke”, „kiebase” w „menaschce” i popijal „mliekiem”. Przeszkadza mi brak usystematyzowania nazw geograficznych wg.klucza jezykowego – Sandberg uzywa najchetniej nazw niemieckich, pewnie na skutek korzystania z archiwum w Wiedniu. Nie powinien jednak pisac „Weichsel” czy „Posen”, bo to sugeruje domniemana niemieckosc ziem polskich. Zastanawia mnie tez zrodloslow slowa „Vilna”, skoro Wilno tak sie nazywa wylacznie po finsku i hebrajsku (a ilu biednych lodzkich Zydow znalo hebrajski?). Myslalam nawet, ze to z jidysz, lecz znalazlam, ze Wilno w jidysz to „Vilne”. Mysle, ze to glownie balagan bez zadnej zlej intencji, ale wola o uporzadkowanie.

Mysle rowniez, ze idea zapracowania na swoje utrzymanie przemawia wlasnie do osoby wychowanej w krajach protestanckich. Naczelnym prawem moralnym Szweda jest: „göra rätt för sig”  co Jacek Kubitsky tlumaczy: „nie zyc czyims kosztem, nie byc darmozjadem”. Voila!

Przyzwoicie takze by bylo, jakby autor zamiescil krotka notke historyczna skad sie wzielo getto w Lodzi i kto je zalozyl. Zamiast tego wstepem jest pismo urzedowe Übelhör’a, przez ktore malo kto jest w stanie przebrnac i sie wyrozumiec. Bo potem juz sie zaczyna powiesc i nie bardzo wiadomo skad ci Zydzi, skad Niemcy, a juz najmniej mozna sie wyznac skad…ci Polacy! Polacy jawia sie akurat niczym w obrazie niektorych Zydow amerykanskich: jako chetni i uprzywilejowani pomocnicy hitlerowcow.

Steve’a S-S przyrownywano w Szwecji do PO Enqvist’a . To ma byc komplement, ale jak dla mnie to akurat slabosc (a podobienstwo zauwazylam zanim przeczytala recenzje). Takie beznamietne opowiadanie, z jednej strony z naturalistycznymi opisami, a z drugiej z udziwnionymi fantazjami tam, gdzie sie konczy wiedza jakos do mnie nie trafiaja. Bardziej do mnie trafily wspomnienia w TV mocno starszego juz pana, niegdys urwisa w getcie, ktory opowiadal o walce swoich rodzicow o zachowanie dzieci. Jego opowiadanie bylo zniuansowane, mialo w sobie zarowno smiech jak i lzy – i facet zagral na bodajze grzebieniu dla wspolczesnych uczniow niemieckich. Chapeaux bas i samo zycie. A S S-S jakby przyjal teze: wszyscy i tak musza zginac i dokonal „naukowej” obserwacji akty unicestwienia – ohyda i nieprzyzwoitosc.

Sadze, ze udalo mi sie juz rozprawic z aspektami, ktore mnie najbardziej draznily i moge krotko przystapic do streszczenia powiesci. Bohaterem zbiorowym jest skazany na zaglade lodzki Zyd, stloczony w getcie, zmuszony do nadludzkiej pracy i dramatycznie probujacy przetrwac. Bohaterem indywidualnym jest Mordechaj Chaim Rumkowski, oslawiony szef Rady Zydowskiej i niemiecki kolaborator. Postac Rumkowskiego, niezwykle kontrowersyjna, o ile pamietam byla takze niedawno dyskutowana w Lodzi. Sandberg kresli bardzo dobry portet sfrustrowanego i zadnego wladzy czlowieka, ktory pod koniec zycia dostal szanse wplywu na historie i odnalezl swoja misje. Tyle, ze misja jest perwersyjna, podobnie zreszta jak sam Rumkowski. Opisy perwersji „Preses’a” (w jezyku szwedzkim nie uzywa sie litery „z”, dlatego S S-S uzywa z uporem maniaka nic nie znaczacego po szwedzku slowa „preses” zamiast polskiego: „prezes”) naleza do najlepszych scen powiesci. Oprocz „presesa” wystepuje caly panteon postaci, ktore przyjmuja rozna strategie na przezycie – mezczyzni sa z reguly duzo lepiej oddani, choc autor nie stroni od opisywania takze postaci kobiet czy dzieci.

Ogolnie czyta sie dobrze i powiesc napisana jest sprawnie – tylko po co? Autor mial niewatpliwe ambicje, zeby „ocalic od zapomnienia” i stworzyc cos na ksztalt monografii, choc to przeciez i tak fikcja. Mysle, ze lepszy wglad w sytuacje lodzkiego getta daja dzienniki Dawida Sierakowiaka, krotka notka o Rumkowskim oraz o getcie jako takim. Dobry obraz zycia w getcie (a i losu sierot) daje film „Korczak”. Zas to co, co robi Sem-Sandberg to pornografia nedzy i okrucienstwa!

Najbardziej mnie denerwuje, ze to kolejna ksiazka, gdzie akcja dzieje sie niczym w „Ubu królu”: w Polsce czyli nigdzie. Steve to kolejny pisarz, ktory wybiera Polske jako scenografie, bez respoktowania polskiej specyfiki. Juz Susan Sontag opisala losy Modrzejewskiej (z niechlubna rola adoratora Sienkiewicza), a potem Agneta Pleijel wziela na warsztat Malinowskiego z Witkacym. Czyli mieszkamy na zaglebiu wspanialych tematow, ktorych sami nie jestesmy w stanie wykorzystac… Choc nie jestemy sami, poniewaz o archipelagu gulag napisala Anne Applebaum. Czyzby Slowianom brakowalo literackiego know-how albo „cojones”?

Acha – a ksiazke przeczytalam glownie dlatego, ze otrzymala w roku 2009 prestizowa nagrode, Augusta, czyli takiego lokalnego literackiego „nobla”

  1. „przeskakuje sie przez pewne przegadane fragmenty, zeby kiedys dowioslowac do konca. Moze niesportowe zachowanie, ale kto ma czas na czytanie miernoty?”
    Świetnie to wyraziłaś, zgadzam się w 100 procentach!

    Ja też „Jedwab” Baricco uwielbiam, to moja „szóstka”, a nie stawiam ich zbyt szczodrze.

    Z dyużą przyjemnością przeczytałam Twoja świetną recenzję. Jeśli książka doczeka się polskiej edycji, raczej po nią nie sięgnę. Po poznaniu Twojej opinii byłoby to przejawem masochizmu .
    Też mam swoisty dystans do książek obcojęzycznych twórców, którzy na tło wydarzeń wybierają Polskę i zwykle opierają się na strzępach zasłyszanych informacji, a nie rzetelnym researchu.
    Od razu przypomina mi się mówiąca po polsku (???) Meryl Streep w „Wyborze Zofii”.

    • mnie sie przypomniala jeszcze jedna ksiazka, a mianowiciew spomnianego juz PO Engqvista „blanche i marie”. wypozyczylam, bo niby marie to maria sklodowska-curie – czyli nastepna rodaczka oddana na pastwe obcokrajowca. czytalalam dwie biografie, ogladalam filmy dokumentalne o marii i jej corce irenie z autentycznymi zdjeciami – i za cholere postac stworzona przez POE nie j „nasza” maria! nie bylam w stanie przebrnac i dociec charakteru zazylosci z niejaka blanche, ale insynuowany byl rodzaj intymnosci. na dodatek blanche miala byc jedna ze slynnych histeryczek „leczonych” w szpitalu s:t sulpice i o tym wlasnie ksiazka glownie traktowala. zdaje sie mial to byc zamierzony kontrast miedzy rozumem marii i sercem blanche, ale jak sie poczyta o sklodowskiej to oprocz zdolnosci scislych miala usposobienie romantyczne. czyli POE trafil jak kula w plot!

  2. No tak, odnosząc się do (braku) literackiego know-how: Susan Sontag niezwykle mnie swoją książką „W Ameryce” zirytowała: tym przegadaniem Polski, tym romansującym Sienkiewiczem, takim Polski traktowaniem protekcjonalnym.
    Książkę Agnety Pleijel czytałam również. Dla odmiany podobała mi jej fabuła i stylistyka. Ale ani w Malinowskim, ani w Witkacym nie było tam cienia polskości – obcy to byli dla mnie ludzie. Nie mogli się z naszego kraju wywodzić. Tak byli poprowadzeni jako bohaterowie.
    Wnioski? Dziw bierze, że o tym nie piszą Polacy. I o Modrzejewskiej, i o Malinowskim & Witkacym polski autor dałby radę napisać. Czemu nikt się o to nie pokusił? W efekcie mamy potem taki zafałszowany obraz PL. Pewien Amerykanin powiedział do mnie nawet, z wielką radością, myśląc, że zrobi mi grzeczność, że „Poland is an adventure!” I te niedźwiedzie wiecznie u nas grasujące…

  3. lirael – z ta meryl streep to swieta prawda! znakomita aktorka i zdaje sie ma nawet jakies polskie korzenie, ale zupelnie nie byla w stanie wypowiedziec wiarygodnie swoich kwestii po polsku. a w sumie znakomita historia, dobra ksiazka i amerykanska czesc filmu wiarygodna

  4. joanno – no wlasnie, slusznie zauwazylas protekcjonalizm mieszkancow zachodu w stosunku do polski i polakow. tak tez pisze sem-sandberg o polskich zydach. protestanci uwazaja, ze jak ktos biedny, to sam sobie winny i bali sie jak ognia biednych polskich zydow (przyjmowasli zydow dopiero od poczatkow XIX wieku i to tylko zachodnich czyli bogatych!). dlatego uwazam za hipokryzje pierwszej wody „pochylanie sie nad losem” polskij ludnosci zydowskiej – bo szwedzi nie przyjmowali zydow podczas wojny i nawet arne jacobsen przewioslowal noca nielegalnie. nie zapomne tez opowiesci o szwedzkim przedsiebiorcy, ktory przyjal zyda z antwerpii tylko na okres nauczenia go sztuki szlifowania diamentow – bylo to zdaje sie tylko trzy dni. i potem go wyrzucil na ulice…

  5. Malutki appendix.
    Otóż czytam właśnie „The Guernsey Literary and Potato Peel Pie” Mary Ann Shaffer i Annie Barrows. Na stronie 188 pojawia się wzmianka o szesnastoletnim polskim chłopcu, który nazywa się – uwaga! – Lud Jaruzki.
    Bardzo typowe polskie imię i tradycyjne polskie nazwisko😉

  6. hurra!

    wydawnictwo napisalo do mnie wczoraj i dzisiaj. przeprosili grzecznie, ze dopiero teraz i obiecali poprawe na przyszle wydania. walsnie dzisiaj zaangazowano osobe polskojezyczna do korekty jezykowej. obiecali tez zajac sie ujednoliceniem terminologii geograficznej – no super!

    jestem strasznie dumna (niczym ta sygryda) – bo czesto czlowiek zastanawia sie CZY warto. ano, w tym wypadku bylo warto nawiazac kontakt z wydawnictwem

  7. dzisiaj w GW zakowski pisze o ksiazce domoslawskiego:

    „Prymas Wyszyński umarł 30 lat temu, ale do dziś nie ma porządnej biografii. Jan Paweł II umarł pięć lat temu. Jego biografie powstały po angielsku, niemiecku, włosku. Po polsku hagiografia i ckliwe wspominki. Jacek Kuroń nie żyje od blisko sześciu lat. I nic. Najwyżej przedruki. Panteon polskich

    XX-wiecznych kolosów czeka, by ktoś się poważył poznać, przemyśleć i rzetelnie opisać ich doświadczenie. Ze współczesnych tylko ks. prof. Tischner ma porządną, napisaną przez Wojciecha Bonowicza nowoczesną biografię. Czy to nie jest miara kulturalnego regresu europejskiego narodu?”

    no i nie mialam racji, ze jakos nie potrafimy sami pisac o sobie i swojej historii?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: