szwedzkiereminiscencje

Czytadla dobre na podroz – John le Carré

In Ksiazki on 17 Luty 2010 at 17:09

Poniewaz Herta Müller potraktowal mnie paskudnie, udalam sie do ksiegarni w spiesznym poszukiwaniu innej lektury na droge powrotna. I trafilam w dziesiatke! Zainwestowalam w „A most wanted man” John’a le Carré. Chyba nie dane mi bylo wejsc w kontakt z tym pisarzem, choc ogladalam niedawno film dokumentalny o nim. Kontakt mialam wylacznie filmowy – przed wyjazdem obejrzalam „The constant gardener”. widzialam tez kiedys „Krawca z Panamy” oraz „The Russia house”. Poniewaz z filmie dokumentalnym wygladala na dobrze wychowanego chlopca, to wzbudzil moje zaufanie – i sie nie zawiodlam. A swoja droga gdzie sie dzisiaj podzieli dobrze wychowani chlopcy?

W kazdym razie „A most wanted man” trzymal mnie w napieciu w oczekiwaniu na samolot, podrozy samolotowej oraz pozniejszej pociagiem. Dopiero jak dojechalam do domu zrozumialam cala intryge i moglam odlozyc lekture na dzien nastepny. Polski czytelnik zmeczony jest moze czytaniem w gazetach o rozmaitych sluzbach, ale le Carré przebija wszystkich jako insider i jeden z niewielu, ktorzy wiedza o czym mowia no i zabieraja glos. Podoba mi sie rowniez, ze Brytyjczycy po szkolach prezentuja humanistyczne spojrzenie na czlowieka – nic tu nie jest ani czarne, ani biale, tylko „szkoda czlowieka”. Ukazuje zaplatanie w historie i geografie, gdzie pojedynczy czlowiek staje sie produktem takich, a nie innych warunkow. Korupcje, brak skrupulow i moralnosci – i jednoczesnie broni prawa jednostki do protestu. Kto sie boi terrorystow niech przeczyta!

Idac za ciosem nabylam „The mission song” po szwedzkim tytulem „Den gode tolken”. Tym razem skusil mnie takze tytul, gdyz wiele lat pracowalam jako tlumacz ustny (tolk). Niezmiernie mi pochlebila charakterystyka „dobrego tlumacza”, ktory stoi o wiele klas wyzej niz tlumacz tekstow. Cos w tym jest! Nie kazdy jest w stanie podazyc za potokiem wymowy oraz zawilaym procesem myslowym wielu mowcow i znalezc od razu sens do przekazania stronie drugiej. Poza tym spodobala mi sie charakterystyka jednego z jezykow afrykanskich, ktory byl toporny, niezniuansowany i dlatego trudniejszy do przekladania. Le Carré mowi ustami swojego bohatera, ze to „jezyk chlopski”. Potwierdzilo to moje podejrzenia dlaczego szwedzki jest taki kolowaty – bo kultura szwedzka to kultura chlopska. Najciekawsze wiec byly profesjonalne komentarze lingwistyczne – nawiasem mkowiac zupelnie nie wiem iloma jezykami i w jakim stopniu autor sie posluguje?

Natomiast sama fabula byla slabsza niz „A most wanted man”. Na pewno wiele ciekawych faktow i obserwacji dotyczacych Konga – ich prawdziwosci nie jestem w stanie sprawdzic, choc brzmia prawdopodobnie. Znakomite oddanie typow ludzkich no i znowu nieocenione „sluzby”. Happy end’u nie przewidziano – a szkoda, bo cala ksiazka lekko meczy. Film „Tolken” z Nicole Kidman opisuje podobna problematyke. opisy Konga zawsze pachna lekko „Jadrem ciemnosci” – kiedys warto by sie tam przejechac i sprawdzic na wlasne oczy, uszy i zmysl powonienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: