szwedzkiereminiscencje

Zaimponowana – zazdrosna

In Polskie refleksje on 10 lutego 2010 at 17:44

Rzadko mi sie zdarza, ze USA mi impomuja. Bylam, zachwycilam sie jednym, a przerazilam drugim. Ogolnie nie tesknie z powrotem.

Natomiast po obejrzeniu w TV reportazu o znajdywaniu szczatkow amerykanskiego pilota poleglego przy koncu wojny poczulam uklucie zazdrosci. Reportaz byl dlugi – niemal godzinny. Amerykanka postanowila wyjasnic CO wlasciwie stalo sie z jej ojcem, lotnikiem, zaginionym podczas lotu bojowego. Jak to u Amerykanow, jest romantycznie, patriotycznie i pompatycznie – ale z filmu przeziera autentyczna tesknota corki za nigdy nie spotkanym ojcem. Punktem wyjscia stalo sie 450 listow napisanych do matki. Reportaz konczy sie „happy end’em”  czyli znalezieniem, a wlasciwie wykopaniem z ziemi, szczatkow samolotu, a pozniej garstki szczatkow ojca (co potwierdzila analiza DNA). Szczesliwe zakonczenie o tyle, ze zakonczylo proces zaloby corki – a nieszczesliwe, poniewaz rodzina caly czas miala nadzieje, ze ojciec zdazyl sie katapultowac i jednak gdzies przezyl.

W kazdym razie to, co mi tak zaimponowalo i wzbudzilo uczucie zazdrosci to wspaniala organizacja archiwow i cala armia osob, ktore nadal sie zajmuja identyfikacja zaginionych. Podobno nadal nie znany jest los siedemdziescieciu osmiu tysiecy zolnierzy z samej drugiej wojny swiatowej, a tygodniowo przybywaja po dwie identyfikacje. Jest jednak swietnie zorganizowana placowka na Hawajach, z gronem doswiadczonych pracownikow i naukowcow. Jak tylko padl mur berlinski i mozna bylo sie starac o poszukiwania w bylym NRD, przy pomocy zachodnioniemieckiego historyka znaleziono naocznego swiadka ostrzelania amerykanskich samolotow. Swiadek ten wskazal pole, na ktore zestrzelony samolot spadl. No i na cale trzy tygodnie przyleciala ze Stanow ekipa ze sprzetem. Przekopali pole kawalek po kawalku, zrobili odkrywki i badania znalezionego materialu, dokonali identyfikacji samolotu, a pozniej zebrali wystarczajaca do badan DNA ilosc szczatkow pilota. Skutkiem czego corka dostala potwierdzenie smierci swojego ojca, a panstwo wyprawilo pilotowi uroczysty pogrzeb na cmentarzu zasluzonych.

Historia pewnie jakich wiele – ale znam wiele rodzin, ktore do dzis nie maja pewnosci co do koncowych losow swoich bliskich; z czasow zarowno pierwszej jak i drugiej wojny swiatowej. Tyle rodzin zastanawia sie jaki los spotkal ich najblizszych, kiedy i jak zmarli. Nie dysponuja szczatkami do pochowania – nie mowiac juz o pogrzebach na koszt panstwa. Osobiscie bardzo bym chciala wiedziec GDZIE moj dziadziu sluzyl podczas pierwszej wojny swiatowej i co konkretnie robil podczas drugiej. Pytania, na ktore nie ma ani kto odpowiedziec, a nie gdzie szukac archiwow. Czuje sie jakby ktos pozbawil mnie czesci mojej tozsamosci rodzinnej – i pewnie tak zostanie. I tak jestem w duzo lepszej sytuacji niz ci z dziura w zyciorysie, o losach przodkow ktorych ktos wolal nie pamietac.

Ale Amerykanom i tak zazdroszcze, ze wykazuja taka piecze nad pamiecia swoich zolnierzy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: