szwedzkiereminiscencje

Dom wariatek – Agnes von K, Sigrid H & Nelly S

In Feminizm, Ksiazki, Przywracanie pamieci, Sztuka, Szwecja, Uncategorized on 6 Marzec 2017 at 23:08

Karin Johannisson ”Den sårade divan. Om psykets estetik”, 2015 (Zraniona diva. O estetyce psychiki)

divav

Spedzilam trudny weekend w domu wariatów, a wlasciwie to w domu wariatek – czyli w zlikwidowanym juz zakladzie Beckomberga w Sztokholmie. Nie dlatego, zeby mnie tam w kaftaniku i na sygnale odtransportowano, ale poniewaz ambitnie zabralam sie do kupionej na przecenie ksiazki. Autorka, Karin Johannisson, zmarla wlasnie jesienia, ku mojemu strapieniu, poniewaz bywala jasnym punktem debat telewizyjnych. Madra, sympatyczna, ladna – zajmowala sie historia idei, a zwlaszcza tej medycznej. Pewnie troche po mamie, niemieckiej studentce medycyny – a troche po tacie, profesorze jezyków nordyckich. Drugim powodem wytrwania przy tej nader ciekawej, acz chwilami meczacej lekturze, sa bohaterki opracowania: niegdys skandaliczna, dzis troche zapomniana pisarka, Agnes von Krusenstjärna (1894-1940); moja ulubiona malarka i uczennica Matisse’a, Sigrid Hjertén (1885-1948) oraz dyskusyjna laureatka literackiego nobla, Nelly Sachs (1891-1970). Pierwszej postawiono diagnoze histeria, drugiej schizofrenia, zas trzeciej – paranoja.

sigrid

Ach te diagnozy, ach te szpitale psychiatryczne, ach ci lekarze – niczym niezrealizowani badacze polarni. Bo taki Nansen wyplywal daleko Frammem, podczas gdy Freud wybral bezpieczenstwo zacisza buduaru, zeby zapuscic sie w otchlan duszy pacjentek. I czy w Szwecji moglo byc lepiej? Jak juz co, to tylko gorzej: panstwo bylo biedne, mieszczanstwo i szlachta slaba, stopien wyksztalcenia ludnosci niewielki, a wladza urzednika pantwowego nieomal nieograniczona. Ofiarami tych niewyzytych (pa)praczy bebechów stawaly sie glównie kobiety; te, którym nie w smak byla przypisywana im ”naturalna” rola malzonki i matki. Zamiast udawac przyjemne dla oka i ucha byly ”dzikie”, ironiczne, nieposluszne, chcialy sie uczyc i zawodowo pracowac. Rzecz jasna najtrudniej mialy te artystyczne i zdolne, poniewaz panowal mit meskiego (wylacznie) geniusza. Geniusz ten mógl sie spijac badz wariowac do woli, lecz diagnozowany byl i tak jako ”zupelnie normalny, choc nerwowo wyczerpany”. Tymczasem jego siostry – od pedzla czy pióra – nie tylko, ze diagnozowane byly jako chore psychicznie, to jeszcze do tego zamykane w zakladach, za przyzwoleniem meskich czlonków rodziny, a pózniej takze, za tym samym przyzwoleniem – lobotomowane. Tak zmarla elegancka Sigrid – dopóki jeszcze zyl, nota bene jej byly, maz, Isaak Grünewald, nie wyrazal zgody na lobotomie – ale po jego smierci, jedyny syn pary Hjertén-Grünewald, Ivan, zgodzil sie na operacje na zywym mózgu matki. W latach 1944-45 poddano lobotomii w szpitalu Serafimów szescdziesieciu pieciu pacjentów, przywozonych najczesciej z zakladu Beckomberga, z czego 89,23% stanowily kobiety. Z polskiego podwórka mozemy do tego dziedzictwa dodac Marie Komornicka vel Piotra Odmienca Wlasta. Oczywiscie, mozna sie pocieszac, iz kobiety o kapitale materialnym i spolecznym uniknely pulapki wariatkowa – tym niemniej rzadko która miala wystarczajaco silna pozycje. Czyli pieniadze oraz kochajaca i wspierajaca rodzine. Chorowita matka, córki Agnes nie lubila. Sigrid zostala wczesnie sierota (a obydwie wywodzily sie z elity), zas Nelly o wlas uniknela obozu koncentracyjnego, chroniac sie (na skutek interwencji Selmy Lagerlöf) wraz z matka w Szwecji . Nie musze dodawac, ze majatek rodziny Nelly przeszedl w obce, czyste rasowo rece, nie ulatwiajac im startu w nowym kraju.

Zeby nie byc goloslowna cytaty z Karin:

Siri Hustved zwracala uwage, iz mloda dziewczyna powinna otrzymac trening w alternatywnych emocjach kobiecych: zlosci, dzikosci, krzyku, bycia nieprzyjemna. W kryzysie kobiety maja bowiem tendencje do obwiniania siebie samych. Przestaja dzialac, staja sie defensywne i same siebie plasuja w kategorii patologii. ”Czulam sie szalona”, ”nie wiem, co sie ze mna stalo”. Po przekroczeniu umownej granicy kobieta moze byc zwyzywana czy tez niepochlebnie porównywana do czegos. Placzaca nazywana jest neurotyczka, krzyczaca histeryczka, okazujaca seksualnosc kurwa, a demonstrujaca jest czarownica.

Ekscentrycznosc, pretensjonalnosc, samoreklama nie mialy rodzaju zenskiego. Swiadczyly o szalenstwie.

Alternatywny rodzaj bycia kobieta zawsze oznaczal ryzyko.

IMG_2217

Dobrego Dnia Kobiet zycze wszystkim kobietom, a zwlaszcza tym alternatywnym!

Wojna domowa – wojna na milosc

In Feminizm, Ksiazki, Muzyka, Szwecja, Uncategorized on 2 Marzec 2017 at 13:51

ebba-1

To jest ksiazka, która narobila niezlego zamieszania w Szwecji. W formie papierowej, a takze zamierzonej opery (sic!) z premiera 6 czerwca kolo Mory oraz wersji scenicznej, z premiera juz jutro w Sztokholmie. Dlaczego? Zapewne z paru powodów. Na pewno z powodu autorki, slynnej profesor literatury i jezyków nordyckich, Ebby Witt-Brattström. Znanej ze swojego feministycznego zaangazowania, z politycznym epizodem w Feministycznej Inicjatywie wlacznie. Ale glównie popularnej jako wyszczekana, oczytana, atrakcyjna i calkiem czarujaca kobieta, chetnie zapraszana do studia telewizyjnego. Osoba, z która na pewno nie bedzie nudno. Zwiazana przez trzydziesci trzy lata z niemniej slynnym Horacym Engdahlem (w tym dwadziescia piec lat malzenstwa). Nazywanych para królewska szwedzkiej kultury, jako ze Horacy od lat dziewiecdziesiatych jest czlonkiem Szwedzkiej Akademii i przez wiele lat pelnil funkcje jej „permanentnego sekretarza”. Czyli osoby, która niczym kukulka z zegara, wylania sie zza drzwi o trzynastej w pewien pazdziernikowy czwartek i pompatycznym tonem oglasza kto w tym roku otrzymuje literackiego nobla. Nota bene Horacy skontrowal literacki debiut bylej zony „Ostatnia swinia”, czyli – podobno – wyborem monologów i aforyzmów. Pozwole sobie przetlumaczyc jedna strone historii rozstania w wersji Ebby:

ebba-2

No i tak to sie toczy przez cale 180 stron, z podtytulam zaczerpnietymi z Goethego, Szekspira, Strindberga, Kierkegaarda, Virginii Woolf, Tove Jansson, Sonii Åkesson (bardzo lubie jej wiersze), Beatlesów, Monthy Pythona i innych. Godni siebie przeciwnicy, spleceni w toksycznym klinczu. Blyskotliwi, nieustraszeni w ranieniu siebie nawzajem, celujacy dokladnie w najslabsze miejsce dawnego kochanka, a teraz smiertelnego wroga. Ona paruje ciosy odrobine szybciej, on wyraza agresje – i jak wynika z jej odpowiedzi, przechodzi do rekoczynów. Niby Ebba z Horacym zaprzeczaja, ze to o nich w ksiazce chodzi – ale czytelnik i tak wysnuwa wlasne wnioski.  Cytujac za Astrud Gilberto „milosc, kiedy odchodzi, jest nasmutniejsza rzecza”. Na co by odpowiedzial Ozzie Osborne „jestem taki nieszczesliwy i smutny – stracilem najlepszego przyjaciela w zyciu, moja kobiete”. Kto kogo bardziej zranil, niech osadzi kto chce. A ja, wszystkim zlamanym sercom, ku ukojeniu, dedykuje muzyke „Once I loved” oraz „Changes” – niestety, nie jestem czlonkiem premium i nie moge wkleic ponizej, jak planowalam. Nic to, wiosna idzie, zatem Panie i Panowie – badzmy dobrzy dla siebie na wiosne…

 

 

 

Wyzwania globalnej wioski – Ejersbo

In Uncategorized on 21 Luty 2017 at 23:09

Jakob Ejersbo ”Liberty”, 819 stron (przeczytane po szwedzku)

dar-arusha

Wielka bogini literatury, dziekuje Ci pokornie! Mialo byc o ekwadorskim psie Arturze, przygarnietym przez szwedzkiego wyczynowca Mikaela Lindnorda – ale pióro i swada Szweda odbiegaja na tyle od inteligencji Piotra Wlasta czy blyskotliwosci Wieniawy-Dlugoszowskiego, ze nawet moja milosc do zwierzat nie pozwolila mi przebrnac przez pierwszy rozdzial ksiazki ”Arthur : gatuhunden som lämnade djungeln och hittade hem”. Dlatego w tym wpisie Ameryka Poludniowa zastapiona zostanie Afryka, a umiesniony, zywy Szwed wrazliwym (i niestety martwym) Dunczykiem.

bus-z-motyka

Oj, od czego tu by zaczac? Chyba od tego, ze ksiazka jest znakomita! Ciekawa ze wzgledu na tresc, przeslanie i jezyk – jako jedna z niewielu przystajaca do nowego, globalnego swiata. Trzecia czesc trylogii, której dwóch pierwszych nie udalo mi sie znalezc po szwedzku – i która funkcjonuje mimo to znakomicie jako samodzielna powiesc. Nota bene trylogia wydana zostala dopiero po smierci Ejersbo i podzielona przez redaktora ze wzgledu na objetosc pierwotnego maszynopisu: drobne 1600 stron.

przystanek-w-drodze

Teraz o autorze, bo bez tego ani rusz. Jakob spedzil dziecinstwo i mlodosc w Tanzanii, poznajac swiat bialych pracowników ”pomocy krajom rozwijajacym sie” oraz – pozostajacy w opozycji do niego – swiat ludnosci miejscowej. Czul sie bardziej w domu w Afryce i wsród Afrykanczyków, którzy jednak traktowali go jako egzotycznego przybysza z innej galaktyki – zas w Danii posród ludzi zyjacych poza obowiazujacymi normami. Swoje poczucie osamotnienia i alienacji rasowej przekazal znakomicie w trylogii. Troche wieczny chlopiec, obdarzony absolutnym sluchem na nierównosci i nie zgadzajacy sie na wszechpanujaca niesprawiedliwosc, zadajacy odwieczne pytanie ”dlaczego?” i oglaszajacy, ze król jest nagi. Podobnie jak Broniewski, chlopiec z dobrej rodziny, rzucony przedwczesnie na burzliwy ocean zycia.

dar-widok

Jego dunscy przyjaciele zostali obarczeni misja niemal ponad ich sily – zeby rozsypac prochy Jakoba pod szczytem Kilimandzaro. Dziennikarz i pisarz Ejersbo odszedl na raka niedlugo po osiagnieciu czterdziestki. Trylogia jest jego pogrobowcem, szczerzacym ostrzegawcze kly na naiwne misjonarki, samozadowolonych turystów, cynicznych poszukiwaczy skarbów i potworkowate pozostalosci zwyrodnialego plodu kolonializmu. Nie ukazuje barwnych obrazków, niczym Kapuscinski, podrózujacy z kulawym angielskim i za jeden usmiech – dokonuje pelnej i oddolnej wiwisekcji systemu, w dodatku bez znieczulenia.

sprzedaz-przekasek

O czym traktuje ”Liberty”? “Liberty” to nazwa miejscowej dyskoteki w Moshi, zarówno w powiesci, jak i w przeszlosci Jakuba. Jakub i jego alter ego, Christian, prowadza w lokalu “Liberty” dyskoteke. Niewykluczone zreszta, ze tytulowa wolnosc ma takze doslowne znaczenie. Bohater szuka swojej wlasnej drogi w zyciu, wolnej od schematów, ustalonych ról i przesadów. Pragnie sie uwolnic od oczekiwan rodziny, bialego “dunczykostwa”, image’u “mzungu” czyli wedrujacej kupy pieniedzy, z której kazdy local usiluje uszczknac cos dla siebie. Przerywa szkole w Danii, wraca do Tanzanii, zamieszkuje z czarna dziewczyna i stara sie zarabiac. Wtedy staje sie sola w oku doslownie wszystkich, od wspólpracowników po policjantów, od urzedników emigracyjnych po zawistnych bialych. Wszyscy licza na lakomy kasek, kazdy z oskubujacych chce zdazyc przed innymi. Koledzy-wspólpracownicy okradaja i oszukuja, dziewczyna domaga sie wyjazdu do Danii, policja zada coraz to wyzszych lapówek. Christian nie ma oparcia w nikim: matka znalazla prace w Szwajcarii, ojciec ozenil sie ponownie i pracuje w tanzanijskim outbacku. Jak to sie potocznie nazywa, ulozyli sobie zycie, do którego nastoletni syn nagle przestal przystawac. O ulozenie sobie zycia walcza równiez localsi, kierowani marzeniem o szybkiej gotówce, urzadzajacej ich na wieki wieków. Tymczasem lokalny system dziobania jest okrutny: Afrykanczyk musi sie dzielic dobrami z rodzina, bywa okradany i bity, narazony ustawiczne szantaze przez wszystkich, dysponujacy choc odrobina wladzy. Swiat czarnych poznajemy oczami Marcusa, starszego towarzysza Christiana; takze ofiary styku czarno-bialego swiata. Przecietny Tanzanijczyk ma ograniczona wolnosc wyboru – zeby przetrwac podejmuje ryzyko i czesto ginie, nie docierajac na szczyt. Czasami w zamieci pod Kilimandzaro, czesto w kopalnii tanzanitu pod zairska granica. Patologie bialego swiata poteguja i petryfikuja zastale patologie lokalne.

rozowy-kwiat-arusha

Brzmi to wszystko ponuro, ale ksiazka wrecz kipi zywiolowoscia I poczuciem humoru. Do tego dochodzi jezyk, specyficzny, troche stylizowany na gware mlodziezowa, pelen wstawek ze swahili. W odróznieniu od Sienkiewicza Ejersbo ma swahili w malym paluszku – uzywa gramatycznie poprawnej formy “bwana mkubwa” (czego mozna sie nauczyc bodajze na trzeciej lekcji jezyka). Akcja leci, leci wartko – i mimo, ze jedno niepowodzenie goni drugie, bohaterowie sa w stanie otrzasnac sie i – niczym ten zolnierz – pomaszerowac dalej. Opowiesc troche w duchu “Shantarama”, choc mnie zdecydowanie blizsza.

zakurzony-autobus

Odbylam podróz z Dar el Salam autobusem przez Moshi do Arushy, zatem bylam w stanie umiejscowic akcje w autentycznym geograficznym i przyrodniczym kontekscie. Podczas czterokrotnej wizyty w Tanzanii poznalam mozaike zarowno jej bialych, jak i czarnych mieszkanców. W prozie Ejersbo slysze zaczepki mlodzienców wypowiadane w slangu, pelne szacunku pozdrowienia starszych i moznych, nagabywania o mozliwosc wspólnego interesu (a bussinesem moze byc nawet krzywe krzeselko z uzywana odzieza) – w barach plynie piwo Safari oraz konyagi, miejscowa wódka na bazie papai. Miejscowi, a zwlaszca kobiety, wykazuja niesamowita zdolnosc przetrwania, zas obcokrajowcy wystawieni sa na ciezka próbe charakteru. Jakob E rozwiewa wszelkie zludzenia dotyczace efektywnosci pomocy panstw rozwinietych, gdyz wszechobecna korupcja eroduje zarówno pojedyncze jednostki, jak i cale organizacje. Kosciól ogranicza I zabrania, zas sluzba zdrowia nie daje sobie rady z epidemia AIDS (akcja powiesci toczy sie w latach 80-tych). Opis dramatycznej wizyty w kopalni pólszlachetnego kamienia, tanzanitu, nie pozostawia nikogo obojetnym. Piekna i wartosciowa proza, dajaca do myslenia. Chetnie wprowadzilabym “Liberty” jako lekture obowiazkowa w szkolach, zamiast przestarzalego i kolonialnego obrazu Afryki rodem z “W pustyni i w puszczy”.

camp1