szwedzkiereminiscencje

Uchodzca / Dipis

In Polskie refleksje, Przywracanie pamieci, Szwecja, uchodzcy, Uncategorized on 25 Maj 2016 at 21:20

Flannery O’Connor

”En bra karl är svårt att finna”/ Trudno o dobrego faceta

Backhåll 2013

flannery

Dyskusja o uchodzcach ostatnio jakby przycichla, co nie oznacza, ze sami uchodzcy fizycznie z Europy znikneli. Nie dalej jak wczoraj rozpoczeto w Grecji ewakuacje obozu spod granicy macedonskiej. Tymczasem akurat ukonczylam lekture zbioru opowiadan amerykanskiej katoliczki-rasistki, Flannery O’Connor (1925-1964), zwienczonego ”Dipisem” czy tez ”Uchodzca” (bo kto dzisiaj jeszcze wie, kim niegdys byl dipis?). Wczesniej nic tej autorki czytac mi nie bylo dane, choc jej nazwisko obilo niegdys o uszy. Odnosze wrazenie, iz nie jest szerzej znana polskiemu czytelnikowi, choc spod jej pióra wyszly utwory zdecydowanie literacko lepsze niz popularne obecnie nordyckie kryminaly. Pisze tak, jak lubie, czyli o miejscach i ludziach dobrze sobie znanych – a przed oczyma czytelnika maluje sie amerykanskie rustykalne Poludnie, odmalowane w niecale stulecie od zakonczenia wojny secesyjnej. Nie w wersji glamour, niczym w Tara z ”Przeminelo z wiatrem”, bo jakby rozmyte z obrazie, spowolnione i zbiedniale, choc nadal przesiakniete segregacja rasowa. Sama autorka spedzila wiele czasu w posiadlosci Andaluzja, dokad wojna (czyyaj: druga wojna swiatowa) zapedzila rodzine Matysiaków. Matysiakowie (zapewne niespokrewnieni z popularna w PRL-u rodzina radiowa) stali sie pierwowzorami bohaterów ”Uchodzcy”, polskiej rodziny emigrantów – i tu prosze sie nie smiac – Guizac.

danuta-danielsson

Guizacowie (Guzikowie?) zostali sciagnieci przez katolickiego ksiedza do pomocy w gospodarstwie u protestanckiej pani McIntyre. Nota bene religia odgrywa w opowiadaniach duza role, podobnie jak w zyciu samej O’Connor, wychowanej w czasie obowiazywania antykatolickich praw. Rodzice Guizacowie sa wymieniani tylko po nazwisku, za to O’Connor pofatygowala sie o nadanie imion dwójce dzieci: Rudolf i…Sledgewig (konia z rzedem temu, kto odgadnie polski pierwowzór imienia!). Tata G zabiera sie dziarsko do roboty, z zapalem godnym przodownika pracy, wzbudzajac tym niechec i zawisc zasiedzialych pracowników. Nadgorliwosc papy-uchopdzcy uniemozliwia innym proceder tradycyjnego bumelanctwa, kradziezy oraz bimbrownictwa. Kociol podgrzewanego niezadowolenia eksploduje tragedia, a w tragicznych koncach pani O’Connor zdaje sie najwyrazniej lubowac. Szukalam w Internecie wiadomosci, czy opowiadanie zostalo na jezyk polski przelozone. Z braku konkluzywnych odpowiedzi pokusilam sie o przetlumaczenie ze szwedzkiego paru ”zlotych mysli”, które moglyby zagoscic w glowie obywatela obecnej Rzeczpospolitej – tyle, ze o uchodzcach syryjskich. A tymczasem sa wytworem mózgu amerykanskiego ruralnego koltuna. Obcy na amerykanskim Poludniu to Europejczyk i katolik – w tym wypadku uchodzcy czyli polskie ofiary wojny. Zapraszam odwaznych do obejrzenia odbicia w krzywym zwierciadle i szczerej konfrontacji z naszym obrazem w oczach innych, takze w sojuszniczych Stanach Zjednoczonych American and Polish Dreams!

karen-7

Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu zauwazyla, ze wygladali tak samo jak inni. Wczesniej wyobrazala ich sobie niczym trzy niedzwiedzie spacerujace gesiego, obute, na holenderska modle, w drewniane chodaki, w marynarskich kapelusikach i kolorowych plaszczach, zapinanych na wiele guzików. Tymczasem kobieta nosila sukienke, która sama moglaby miec na sobie, a dzieci przypominaly dzieci z sasiedztwa.

…uszyly zaslony do okien, dwie czerwone i jedna zielona, poniewaz czerwone worki nie wystarczyly na wszystkie trzy. Pani McIntyre powiedziala, ze nie jest zrobiona z pieniedzy i nie stac jej na kupowanie zaslon. ”Jak oni na nie zareaguja?” zapytala Shortleyowa. ”Mysli pani, ze maja jakies pojecie o kolorach”, a pani McIntyre stwierdzila, iz po tym, co ci ludzie przeszli, powinni byc wdzieczni za wszystko, cokolwiek dostana.

Shortleyowa popatrzyla na ksiedza i przypomniala sobie, ze ci ludzie byli bardzo prymitywni w sprawach religii. Nigdy nie wiadomo w co moga wierzyc, poniewaz zadna z glupot nie zostala w ich kosciele zreformowana.

Kiedy oni wygladaja jak stad”, powiedzial staruszek z namyslem w glosie. ”Jezeli sa teraz stad, to sa skads”.

No wlasnie, zgadza sie”, powiedzial ten drugi. ”Oni mieszkaja tutaj”.

Brak logiki w rozumiwaniu czarnych zawsze irytowal Shortleyowa. ”To nie ich dom”, powiedziala. ”Ich dom lezy het, daleko, a oni dalej zachowuja sie tak, jak u siebie. Tutaj wszystko jest duzo bardziej cywilizowane niz skadkolwiek tylko oni pochodza.”

Sadzisz, ze potrafi jezdzic na traktorze, skoro nie zna ani slowa po angielsku?”

karen-v-b5

Nie zgadzam sie, zeby papiez w Rzymie mieszal sie do spraw mojej mleczarni”, wyglosil pan Shortley.

To nie Wlosi, to Polacy”, odpowiedziala. ” Polski, gdzie zwloki pietrzyly sie górami. Pamietasz te trupy?”

Sledgewig podobno twierdzi, ze mieszkali w murowanym domu i ze pewnej nocy ktos przyszedl i kazal im sie do rana zabierac. Myslisz, ze oni na prawde mieszkali kiedys w murowanym domu?”

Jakby jeszcze taka jedna rodzina tu sie sprowadzila, to nagle mówilibysmy wylacznie po polsku! Kolorowi by sie wyniesli i dwie polskie rodziny znalazlyby sie vis á vis pana Shortleya i niej samej! Zaczela sobie wyobrazac wojne slów, widziec polskie wyrazy walczace z angielskimi, skradajace sie podstepnie slowa, nie cale zdania, tylko pojedyncze wyrazy, paplanina, paplanina, paplanina, glosne i krzykliwe posuwaly sie do przodu i rozpoczynaly bitwe. Widziala brudne, przemadrzale i niereformowalne polskie wyrazy brukajace czyste angielskie slowa, az wszystkie byly równie utytlane. Widziala je w komplecie, zlozone w jednym pomieszczeniu na kupe, wszystkie niezywe i brudne, ich oraz jej, umieszczone na stosie niczym ciala widziane na kronice filmowej. Boze zachowaj! zawolala cicho, zachowaj od smierdzacej wladzy Szatana!

 

On jest z Polaka”, wymamrotal stary.

z Polski.”

W Polaku wcale nie jest tak, jak u nas”, powiedzial. ”Oni maja tam inne obyczaje”, i zaczal niedoslyszalnie mruczec. (…)

Nigdy takiego jeszcze u nas nie mielismy, o to mi sie rozchodzi”.

ten murzyn nie moze miec zadnej bialej zony z Europy. Pan Guizac nie moze w ten sposób rozmawiac z murzynem. On sie tylko podnieci, a poza tym to nie uchodzi. Moze uszloby w Polsce, ale tutaj absolutnie nie i pan, panie Guizac, musi skonczyc z tymi glupotami.”

wcale nie rozumiem jak taki czlowiek moze sie nazywac chrzescijaninem”, powiedziala, ”zeby sprowadzac tutaj biedna, niewinna dziewczyne i kazac jej wychodzic za takiego. Zupelnie tego nie rozumiem. Zupelnie!”

Jest opózniony w rozwoju”, orzekla. ”Nie pasuje do nas. Potrzebuje kogos, kto by sie do nas dostosowal”.

Nie podoba mi sie jego sposób bycia. Zupelnie nie wykazuje wdziecznosci za to, ze ich przyjelam.”

karen-bit-vejle3

Powiedzial, ze dokladnie pamieta twarz zolnierza, który rzucil w niego granatem i ze ten zolnierz mial na nosie male, okragle okulary – dokladnie takie same, jakie nosil pan Guizac.

Ale Guizac jest Polakiem, a nie Niemcem”, poprawila go Shortleyowa.

Nie ma wiekszej róznicy miedzy tymi dwoma sortami”, objasnil ja pan Shortley.

Pozbede sie tego faceta”, zakomunikowala. ”Nie mam w stosunku do niego zadnych zobowiazan. Mam zobowiazania wylacznie w stosunku do tych, którzy cos dla tego kraju uczynili, nie w stosunku do tych, którzy przyszli na gotowe i chca sie oblowic.”

Pomysl, ze bylo ich tysiace, pomysl o krematoriach i wagonach bydlecych, i o obozach, i chorych dzieciach, i Chrystusie Panu.”

Jest zapózniony w rozwoju i zaklócil nasz spokój”, stwierdzila, ”jestem logiczna, praktyczna kobieta i nie ma tu zadnych krematoriów, ani obozów, ani Chrystusa Pana – a jak stad wyjedzie, to gdzies indziej lepiej zarobi. Bedzie pracowal na roli i kupi samochód, a – i nie protestuj – im tylko o to chodzi, zeby sobie sprawic auto.”

Wszyscy ludzie zostali stworzeni równi i wolni”, zwrócil sie do pani McIntyre, ”a ja ryzykowalem swoje zycie i czlonki, zeby to udowodnic. Zaciagnalem sie na wojne, bilem, krwawilem i umieralem, zeby sie po powrocie dowiedziec, kto mi ukradl prace – wlasnie ci, z którymi walczylem. Granat o malo mnie nie rozerwal, ale mi sie wrylo w pamiec, kto go rzucil – niski facet z identycznymi brylami jak ten. Moze je kupowali w jednym sklepie. Taki maly swiat.”

Cytaty nie sa pogrupowane tematycznie, lecz chronoligicznie, zgodnie z kolejnoscia pojawiania sie w tekscie opowiadania. Wycinanki pochodza z wystawy ”Nozyczkami jak pedzlem” i sa autorstwa dunskiej Karen Bit Vejle. Pomnik ”Kobieta z torebka” upamietnia nasza rodaczke, Danute Danielsson, która zdzielila po glowie neonaziste w Växjö w roku 1985.

Znowu Afryka

In Uncategorized on 16 Styczeń 2016 at 18:41

kuki

Wracam na lono rodziny blogerów, napominana przez ulubionego Tamaryszka. Blog, istota dziwna, zyje i beze mnie. A co ja? Wbrew pozorom czytam – albo i slucham, zwlaszcza w podrózy. Przeczytalam swietne ”Spotkanie po latach” Freda Uhlmana – i nic i nim nie napisalam, choc nalezalo bylo. Zaliczylam jakies obowiazujace tu kryminaly i nie tylko. Pochwalic chcialabym Iana McEwana za ”Sedzie” (The Children Act). Tym razem znowu sprawil wrazenie bliskiego kolegi, na dodatek opowiadajacego umiejetnie o kobietach (kobiecie). Najwiekszym kuriozum byla bez watpienia ”22 Britannia Road”, w której polscy bohaterowie nosili egzotyczne imiona Silvana oraz Aurek, wedlug (brytyjskiej) autorki typowe dla podwarszawskiej wsi lat przedwojennych. Hmmm.

prison-island3

Natomiast pozycja, która sklonila mnie do rozwiania kurzu na klawiaturze, stala sie ”I dreamed of Africa” niejakiej Kuki Gallman. Kupiona na podróz do domu na zanzibarskim lotnisku i niemalze wyczytana w drodze. Nota bene miedzy innymi na sofie w hotelowym hallu w Nairobi, gdzie mialam dlugie miedzyladowanie i gdzie nieprawnie dolaczylam do grupy opóznionych pasazerów – ale to juz zupelnie inna bajeczka. Mialam ochote zatrzymac te Afryke przy sobie chocby jeszcze tylko przez chwile. Za kazdym razem wracam w ulga na lono cywilizacji (Nairobi zdalo mi sie cudem nowoczesnosci!), domywam stopy i lecze trudnogojace w goracu i seledynowej wodzie Oceanu Indyjskiego zadrapania – jednoczesnie teskniac za totalnym mindfullness locals’ów.

kocik-w-walizce

Kuki pochodzi od Cookie, co warto wiedziec, szczególnie znajac szwedzkie znaczenie slowa ”kuk”. Autorka to z pochodzenia Wloszka, a z wyboru Afrykanka, de facto Kenijka. Nie wiem jaka jest ta prawdziwa Kuki, ale te z autobiografii polubilam serdecznie, jako przyjazna dusze (czy tez ”znajaca Jòzefa”). Pisze niezle, odwolujac sie do klasyków kultury, lecz czytalam lepsza literature czy autobiografie (ze ”Wspomnieniami gorszycielki” na czele). Natomiast zdecydowanie ujela mnie pasja, a nawet szlachetna pasja, pisarki i aktywistki. Cenie ludzi zaangazowanych, którzy wykazuja odwage cywilna i wlaczaja sie w akcje, w których znaczenie wierza. Jak równiez tych, których zycie przejechalo, a którzy sami zeskrobali sie z przyslowiowego asfaltu i zamiast pogrzebac za zycia, znalezli sile do dalszego dzialania – nie zamykajac sie przed dalszym ciagiem. Kogo kiedys ”przejechalo” ten wie, ile kosztuje wyjscie na prosta i odbudowanie zaufania do swiata. Jej historia przypomniala mi o istnieniu ludzi kulturalnych i wyksztalconych, którzy sami ksztaltuja zyciorysy, zgodnie z wyznawanymi wartosciami, uczac sie i rozwijajac caly czas. Rzecz jasna, nie byli to ludzie biedni, a na dodatek korzystajacy z uprzywilejowanej pozycji bialego w Afryce. A jednak z biegiem dni oddawali dlug, inicjujac i wlaczajac sie w walke o ochrone przyrody i znalezienie zrównowazonej drogi rozwoju dla ludnosci miejscowej. Podoba mi sie równiez brak checi odwetu czy uczucia dusznego zapieczenia – zarówno w relacjach prywatnych jak i swiatopogladowo – tak obecnie dominujacych nawet w debacie publicznej. Kuki ma w sobie wspanialomyslnosc i szerokosc spojrzenia, daleka od kompleksów etosu wspólczesnego dorobkiewicza. Ladna i zadbana, choc nie narcystyczna, goscinna i otwarta. Kochajaca zwierzeta i przyjazna swiatu, mimo czesto dotyjacych jej tragedii (a jakich, to kazdy moze sie juz sam z ksiazki dowiedziec).

gwiazdy-hollywood

Tamaryszku, obiecalam tez napisac o Hollywood – jak juz wspomnialam u Ciebie na blogu, LA nie zrobilo na mnie zadnego wrazenia. Poza Flower Market oraz zakupami tanich materialów w Fashion District. Arizona nie do porównania, zdecydowanie ciekawsza pod kazdym wzgledem – m.in. szkola architektoniczna Franka Lloyda Wrighte’a, czerwone skaly Sedony czy Grand Canion.

redrocks

Niestety, dzisiaj wlasnie wyzional ducha mój kochany szynszyl Max, dlatego pisze lakonicznie i nic juz wiecej z siebie nie wykrzesze. Zegnaj malenki, puchaty Maxie!

arizona-franka

Letni smietniczek

In Uncategorized on 14 Sierpień 2015 at 23:41

W jednej z moich licznych ksiazek kucharskich wystepuje zupa pod nazwa ”letni smietniczek” – i te nazwe sobie pozwole zapozyczyc, choc o zupach ani innych przysmakach traktowac dzis nie bede.

Slowo sie rzeklo – obiecalam nowy wpis, mimo ze jako czytelnik prywatny wraz ze sluzbowym odnosze nieodparte wrazenie, iz swiat by sie spokojnie obyl bez wiekszosci wysylaych w mniej lub wiecej wirtualna przestrzen kombinacji znaków. Za to pokusze sie o lakonicznosc, zeby te góre przejrzanych ostatnio ksiazek jakos przeorac.

marina-belezza

Sylvia Avallone, moja ulubienica po Stali, nie utrzymala, niestety, równej formy. Jezeli rzeczywistosc tak sie przedstawia w slonecznej Italii, jak ja obrazuje autorka, to biada jej, o biada. Jacys matolowaci gangsterzy, jakies niemadre panieneczki. A to pracoholizm, a to totalna gnusnosc. Moze i tak wlasnie sprawa sie przedstawia i pokolenie Avallone tak wlasnie zyje? Najciekawszy zdaje mi sie opis zycia Brata czyli gloryfikowanego przez rodziców brata glównego bohatera, Andrei. Brat zyje na przedmiesciach malego miasta w USA i wiedzie mu sie przecietnie, wbrew przekonaniu rodziny, iz za oceanem trawa zieleni sie bardziej niz amerykanskie dolary. No i piekny obraz zycia w górach – taka mieszanka ”Heidi” oraz ”Sciany” pióra Marlen Haushofer. W kazdym razie ksiazka niespójna i o trudnym do zdefiniowania przeslaniu. Marina Belezza to obdarzona glosem dziewczyna, która chce sie wybic w telewizyjnych konkursach. Pochodzi z rodziny raczej patologicznej, podczas gdy rodzina kochajacego Andrei znajduje sie o pare pieter wyzej w hierarchii spolecznej. Sylvia posluguje sie wszystkimi mozliwymi stereotypami, na wielkie nieszczescie czytelników. Czekam na trzecia ksiazke.

ksiazki

Na Klub Pickwicka polowalam od dawna. Kuzynka mnie co prawda przestrzegala ”przeciez tego sie nie da czytac”, ale nieroztropnie jej nie posluchalam. A szkoda, bo miala racje. Przebrnelam przez pierwszy rozdzial i wylozylam sie na nastepnym. Poczekam na ekranizacje, Dickens teraz w modzie.

drangen-by-nell

Ksiazke o powstaniu w getcie wygrzebalam z niedowierzeniem na stoisku z przecena. Autor, o najwyrazniej polskich korzeniach, od lat przybliza Szwedom zawilosci polskiej historii. Na poziomie dla poczatkujacych, podczas gdy ja zaawansowana w temacie. Przeczytalam, sie nie zachwycilam. Kudy tam kudy do opisu Iwaszkiewicza ze ”Slawy i chwaly”!

Medytacje dopiero zaczelam. Bede kontunuowac miare zapotrzebowania duszy. Cdn.

segelbild-jacoba-van-heemskerck

Wysluchane: Harper Lee ”Go get a watchman”. Przeprosilam sie (czytaj: zaplacilam) z sajtem sprzedajacym ksiazki czytane. W rzeczy samej, warto bylo o tyle, ze Reese Whitherspoon jest fantastyczna aktorka, zas Harper Lee na pewno mozna zaliczyc do mistrzyn dialogu. Ksiazka miala na mnie efekt rozluzniajacy, poniewaz po pewnej chwili sluchania zasypialam niechybnie w hamaku. Dlatego tez nie moge sie wypowiedziec czy to aby na pewno arcyciekawa lektura. Chyba jednak nie, za to wielce aktualna w kontekscie uchodzców, którzy znowu szturmuja do wrót Twierdzy Europa. Slychac na ich temat dokladnie te same argumenty, jakie kiedys przedstawial KKK w sprawie czarnych obywateli Stanów. W glosie Harper Lee brzmi gorzkie doswiadczenie.

Ivy Compton-Burnett, podle Internetu to mistrzyni dialogu. Niestety, poza dialogiem powiesc niewiele oferuje. Oddaje runde walkowerem. Przeczytalam tylko poczatek, który zapowiadal sie podobnie jak ”Emancypantki”, tylko Prus byl dowcipniejszy i mial lzejsze pióro. Nie czekam z utesknieniem na filmatyzacje.

bela-kadar-pa-djuret

”Tajemnicze przygody seksualne szwedzkich kobiet” – któz nas nie lubi (i nie ma) tajemnic? Kto nie lubi odktywac sekretów blizniego swego (w odróznieniu od skrzetnie skrywanych wlasnych). Komu serce nie zabilo pochlaniajac ”Tajemniczy ogród” badz ”Tajemnicza wyspe”? Katerina Janouch, made in Tschekoslovakia, koronowana na jedna z najseksowniejszych kobiet Szwecji. Plodna matka i pisarka. Niezbyt wysokich lotów, lecz zdecydowanie przebila sie pod strzechy. Zaleta tego zbiorku jest zwiezlosc rozdzialów, które mozna wybierac w dowolnej kolejnosci. Pod kazda opowiescia z zycia wzieta zamieszczone jest imie autorki zwierzen oraz wiek – od nastolatek az po panie w zdecydowanie powazniejszym wieku. Ktos by pomyslal, iz to zbiór opisów orgii oraz perwersji, ale prawda – poza tym, iz naga, nicznym Augustynka – jest prosta: kazda z tych pan spotkala kiedys na swojej drodze pana, który byl podatny i lasy na jej wdzieki. Nie masz wiekszego afrodyzjaku niz autentyczne zainteresowanie – i na tym zakoncze recenzje tej skad inad uroczej lektury.

No i teraz do rzeczy, czyli do ksiazek, na które czekac bylo warto. Pierwszy do golenia melduje sie Joseph Roth i jego ”Falszywa waga”. Gdyby nie rekomendacja Wyborczej, to bym nigdy tego autora nie znazla, a szkoda, gdyz pasuje jak ulal do mojej blogowej kategorii ”Austria C-K”. Pisze jak Singer, tylko o zaborze austriackim czyli o mojej macierzystej Galicji. Macierzystej jak i ojczystej, gdyz rodzina dziadzia w podobnych okolicach orbitowala. Strasznie dobrze pisze, tzn. dosc niepozornie, zwiezle, ale jakby rzezajac kozikiem w pamieci czytelnika. Nedzna ta nasza Golicja i Glodomeria, a taka sercu bliska. Bo tu Zydzi, tu Cyganie, tam Wolosi, jacys niesprecyzowani drobni urzednicy, szukajacy lepszej doli po zapadlych miasteczkach i garnizonach habsburskiego imperium. Takie lichoty straszne, ze az sie serce kraje. Nawet rzezimieszki sa obdarte, biedne i bladawe. Na tym tle wybija sie kobieta fetysz i trofeum czyli najwyzsza wygrana – w rzeczywistosci ciezko pracujaca w sklepie, a w wyobrazni popijajacych nieboraków urastajaca do miary dominatrissy, Eufemia. Piekny portret, pelen brzeczenia kolczyków oraz szmeru kolyszacej sie sukni. I powiedz tu, ze drobny urzednik to biurokrata, nie poeta! Gdzies w tym wszystkim siedzi Kafka i niesmialo usmiecha sie Schulz. Jakze daleko z tego swiata do Wiednia, salonów Almy Mahler czy Adele Bloch.Bauer (niedawno obejrzane filmy). Do Jesepha Rotha zdecydowanie wróce.

nell-w-domu

Georges Perec i ”Rzeczy” to dzielko nadzwyczaj irytujace. Nie do konca wiadomo, czyjej druzynie autor kibicuje i o czyich zadzach posiadania pisze: parki glównych bohaterów czy tez moze swoich wlasnych? Poczatek lat szesciesiatych, we Francji ludzie zaczynaja sie dorabiac, w Polsce mala stabilizacja. ”Rzeczy” to rzecz zaiscie prorocza. Sylvie i Jerome, para paryskich ”sloików”, tyle, ze niepotrzebnie dreczonych ambicjami kulturalnymi. Zeby Perec dozyl czasów dzisiejszych i poznal najemników korporacji, to by dopiero mial o czym pisac! Bo jego bohaterowie maja realne szanse na realicje swoich marzen o skórzanych kanapach i wykladzinie do przedpokoju– podczas gdy dzisiejsza para przybyszy za wiele sobie nie poszaleje. Albo i poszaleje – a wtedy kredyt zje ich. Dyskretny urok konsumpcji, proces rafinowania gustów, wykluwajace sie nowe potrzeby. Zwodnicza gwarancja zaspojenia – na jak dlugo? Wieczne niespelnienie; bohaterowie skazani na czysciec coraz to nowych pokus. Trafny jest takze opis emigracji zarobkowej w Afryce – zderzenie miedzy wyobrazeniami o luksusie i biedota realiów oraz opowiadania po powrocie, niczym o wieku zlotym.

nell-balowa

Ostatni i najlepszy okazal sie noblista Modiano. Odczekalam swoje, zanim sie z nim zapoznalam, jako ze z noblistami na dwoje babka wrózyla. Wszystko jedno, o czym Modiano pisze, a pisze zdaje sie zazwyczaj o tym samym, trudno sie nie poddac urokowi jego sztuki narracji. Gdzies trwa wojna, niczym ”Noc w Lizbonie”, gdzies sa rosyjscy, brytyjscy, poludniowowamerykanscy i zydowscy emigranci. Glówny bohater szuka sam siebie – i podobnie jak w filmie ”Memento” – znajduje tylko fragmenty, caly czas zmieniajac hipoteze robocza, kim jest tak na prawde. Niczym w powiedzeniu, ze niewazny cel, wazna droga. Wszystkie postaci sa jak z Hemingwaya albo Paryza lat miedzywojennych, kiedy miasto bylo stolica swiata, przyciagajaca artystów, arystokratów i inne ekstrawaganckie dusze. Niewazne, czy opowiadana historia zdarzyla sie na prawde – samo zapoznawanie sie nia to czysta literacka przyjemnosc.

Obrazki z wystawy o grupie „Der Sturm”.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 131 obserwujących.