szwedzkiereminiscencje

Codziennosc obnazona-Knausgård

In Ksiazki, Szwecja on 22 Lipiec 2011 at 14:14

Karl Ove Knausgård / Min Kamp / 2010

 

 

Przebój rynku czytelniczego w Norwegii i Szwecji. Czesc pierwsza z szesciu. Kontrowersyjny (delikatnie rzecz mówiac) tytul, który nie ma nic wspólnego z nazizmem. Walka Knausgårda to zycie, codzienna walka, zeby wstac, wychowac dzieci, napisac ksiazke, zbudowac relacje z zona. Szesc tomów o tym, co Wisława Szymborska zawarla w pierwszej strofie wiersza „Nic dwa razy”:

Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

 

Knausgård jest Norwegiem zyjacym w Szwecji. W ojczyznie numer jeden opublikowal, o ile pamietam, wszystkie tomy, zas w drugiej na razie dwa. W Norwegii wrzawa towarzyszyla kolejnym tomom, w Szwecji pierwszemu. Knausgård jest nagrodzony na wszystkie strony w pierwszej ojczyznie – a jego brat za okladke do wstepnych trzech tomów „Mojej walki”. Miasto rodzinne i rodzina matki sa dumne z osiagniec Knausgårda, zas rodzina ojca podala go do sadu. A czemu?

 

 

„Moja walka” to rodzaj reality show, totalnego ekshibicjonizmu. Niby ma to byc powiesc „autofikcyjna” – ale to zabieg wydawnictwa, którym chroni sie przed procesami o znieslawienie. Pierwszy, prezentowany tu tom to niemal piecset stron – z czego przeczytalam kolo polowy, a potem juz na wyrywki i sam koniec. Na tych pieciuset stronach mowa jest o smierci ojca, która to smierc stala sie dla Karla Ovego okazja do refleksji nad ich wzajemna relacja. To tak w teorii, bo w praktyce dominuja niezmiernie szczególowe opisy niektórych zdarzen z mlodosci – okresu dorastania. Rozumiem, ze dla autora kluczowe, ale dla czytelnika spoza Skandynawii opisy upijania sie nastolatków na kilkaset stron sa nieco meczace. Mam wrazenie, ze dla czytelnika miejscowego takie wspomnienia wywoluja nostalgie i identyfikacje. Na pewno pomaga, ze KOK pisze dobrze – czasami wrecz genialnie. Jakby tak udalo mu sie zagescic akcje do jakis stu stron to byloby wspaniale. Nie dosc, ze kazdy z nas prowadzi swoja walke, a na dodatek niektórzy maja bardziej pod górke niz KOK, to czytanie nader szczególowej relacji z kazdego dnia jest ponad sily normalnego czytelnika. Szczególnie, ze KOK nalezy do ludzi „co to za duzo mysla”. Zas umilowanie szczególu jest bardzo skandynawskie i w innych krajach chyba trudne do strawienia. W moich oczach ratuje go wrazliwosc i brak zamilowania do wulgaryzmów.

 

Teraz pora na ciekawostki . Bo jednak autor jest oryginalny  – napisal powiesc za dluga, co nie znaczy bez walorów.

 

1. Wbrew trendowi panujacemu w Szwecji KOK nie jest pisarzem z awansu spolecznego. Szwedzi kochaja piszace dzieci analfabetów z Anatolii czy göteborskiej dzielnicy Majorna (dzielnica rybaków i robotników). Nie ma szokujacych, tak modnych ostatnio, opisów nedzy, upadku, przemocy czy perwersji. Zycie mozna odbierac jako skomplikowane nawet jezeli nie umiera sie z glodu, robi w zasadzie to, co sie lubi i ma serdecznych ludzi dokola siebie. Idzie przeciw pradowi amerykanskiego mitu sukcesu, który zalal nasze umysly i serca. Nie pisze: mam to, tamto, owamto, bylam tam i siam. Zamiast rzeczy zewnetrznych wraca do wlasnego wnetrza, bo jego subiektywne odczucia determinuja zycie. Mnie ta postawa jest bliska.

 

2. Wbrew tabu obowiazujacemu takze w Polsce wprowadza szczerosc w opowiadaniu o rodzicach. Pisze, ze mozna zyc i dawac sobie niezle rade w zyciu czujac jednoczesnie smutek, gniew i niepewnosc (zaprzeczenie kliszy czlowieka sukcesu). Ojciec nie jest dobrym ojcem jak zawodzi swoje dzieci – nawet jezeli to ceniony nauczyciel, sam wywodzacy sie z klasy sredniej (dziadek rewizor). Czyli: zle czuc sie moga dorosle dzieci z innych srodowisk niz cytowany chetnie w Polsce „margines”. A ojciec, który nie akceptuje swojego dziecka to nie tylko ten co porzuca latorosl przy urodzeniu – to takze tata, który jest w domu, chodzi na wywiadówki, wozi dziecko na zajecia czy podwozi od kolegi do domu, gotuje obiady i kolacje. Karl Ove nigdy nie jest glodny, materialnie ma wszystko to, czego potrzebuje – a jednak fakt, ze ojciec nigdy (poza jednym razem) go nie broni w szkole odbiera jako zdrade, brak solidarnosci i szacunku ze strony ojca. Rozwód rodziców odbywa sie spokojnie, bez awantur. Bracia maja nadal dostep do obojga rodziców i ich krewnych, nie zostaja wyizolowani. Jednak rozwój alkoholizmu ojca, który prowadzi do rozwodu z druga zona, zmian miejsca zamieszkania i miejsca pracy, z finalem i smiercia w domu babci wyciska pietno. Jest niczym toczaca sie kula sniegowa i synowie czy stryj odczuwaja zupelna bezsilnosc. W dodatku na sam koniec ojciec rozpija i babcie. I znowu: rodzina w sumie kochajaca, pomagajaca sobie. Finansowo dobrze. Ludzie wyksztaceni i bywali w swiecie. Próby odwyku. Ale alkoholizm zwycieza. Na cale szczescie w skandynawskiej tradycji nie ma mlodopolskiego gloryfikowania picia i pijaków. Kanusgård nie psycholizuje i nie moralizuje: tata pije, bo pije. Kulturalni dziadkowie krzywdy tacie nie zrobili. Sympatyczna mama tez nie. Szacowny obywatel, bez traumatycznych doznan, w pewnym momencie rozpoczyna samodestrukcyjna wedrówke ku nieuchronnej smierci. Nie powoduje awantur, zaprasza syna do restauracji na dobry obiad, za kt placi. Zero zenady – a jednak koniec równie tragiczny jak u bezdomnego, bezrobotnego, psychicznie chorego z rodziny kryminogennej. Dla synów szok i tragedia – swiadectwo zaprzeczajace wygodnej dla wielu teorii „ojciec niechby pil, byle tylko byl”.

 

Z ulga oddam dzis ksiazke do biblioteki. To nastepny przyczynek do wgryzania sie kulture tubylców – który to proces poznawczy chyba nigdy sie nie konczy. „Moja walka” narobila tyle halasu, ze wstyd byloby nie zapoznac sie i nie wyrobic wlasnej opinii. Niewykluczone tez, ze efekt Knausgårda bedzie trwaly i granice obowiazujego tabu sie przesuna (pionierka w Szwecji byla Kerstin Thorvall, która opisala najpierw koszmarna relacje z matka, a pózniej zaspokajanie seksualnego apetytu kobiety w wieku srednim). Niebezpieczenstwo to opisywanie codziennosci calej chmary nasladowców, pozbawionych wrazliwosci i kultury pisania Knausgårda. Nadal sadze, ze Thorvall byla lepsza. Ciekawa tez jestem czy KOK jeszcze cos napisze? Mam nadzieje, ze nie beda to nastepne tomy „Min kamp”…

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 105 other followers

%d bloggers like this: